Pozycja materiału w rankingach:
Jakie wartości może przekazać dom rodzinny? Jaką rolę pełnią w tym święta i zrozumienie wielokulturowych tradycji. O eklektycznych świętach, edukacji domowej i podróżowaniu...
Boże Narodzenie, Gwiazdka, Wigilia - ileż przyjemnych skojarzeń przesuwa się przed oczami... kolory, zapachy, dźwięki i to, co najważniejsze - uczucia łaskoczące serce. W naszym domu chłoniemy świąteczną atmosferę wszystkimi zmysłami i tak naprawdę święta zaczynają się u nas miesiąc wcześniej. I to wcale nie dlatego, że w marketach straszą "christmasowe obrzydliwstwa" - tam rzadko bywamy. Wcale nie dlatego, że w telewizji reklamy - z oglądania telewizji zrezygnowaliśmy dziesięć lat temu. Święta goszczą w naszej duszy od początku grudnia razem z czytaną co roku "Wigilijną Opowieścią" Dickensa, z zapachem własnoręcznie robionych pierniczków, z zabawą towarzyszącą szyciu aniołów, odlewaniu i malowaniu Mikołajów, robieniu ozdób i prezentów.Zobacz także:
Artykuły
(35)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.66)
Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: life coach, dziennikarka, podróżniczka, propagatorka Edukacji Domowej (http://edukacjadomowa.monomit.pl)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Robert Grzeszczyk 25.03.2010 22:00
Przeczytałem raz jeszcze, bo córka mnie prosiła.
Wciąż wspaniałe.
Robert Grzeszczyk 30.12.2009 09:43
Czy aby na pewno?
Własne doświadczenie - ważna rzecz. A cudze się nie liczy? Ale teoria też ważna jest.
A co z niezależną jaźnią?
Anna Janicka-Galant 29.12.2009 16:02
Jak mówi anegdota: Podczas robionych badań w rodzinach, gdzie wystąpił problem alkoholizmu badani są dwaj bracia bliźniacy. Jeden jest alkoholikiem a drugi abstynentem.
Pytają pierwszego - Dlaczego pijesz?
- Bo mój ojciec był alkoholikiem - odpowiada.
Pytają drugiego - Dlaczego jesteś abstynentem?
- Bo mój ojciec był alkoholikiem - odpowiada.
Wszystko jest kwestią filtrów, przez które patrzymy...
Urszula Michałowska 29.12.2009 12:05
Mam kolezankę, ktora miała okropne dzieciństwo. Była bita, poniewierana i kto wie co jeszcze. Zeby uciec z domu wyszła zamąż mając szesnaście lat. Była taka sztuczna w zachowaniu, tak wciąż udawała, że wszystko jest ok' i nigdy nie narzekała. Latami jej się dziwiłam ale teraz się zachwycam, bo ona z tą sztucznością się zrosła i dla jej męża i córki to było zachowanie naturalne. Stworzyła bezpieczny dom swojej rodzinie i dała jej niepodważalne wzory. Teraz zbiera owoce swojej pozytywnej sztuczności. Sztuczne choinki też mogą być fajne.
Robert Grzeszczyk 29.12.2009 11:32
A czy Ci dla których szykujemy nasza pomocną dłoń, też uważają, że ozdoby na choince, wesele i radość przy choinkowych lampkach, paczki z prezentami to coś złego? Nie przenoś wewnętrznych zgryzot na innych - to szczęścia i radości nie czyni.
Życie nie zawsze jest be. Liczę się też chwile.
Autor usunął profil 28.12.2009 15:42
Staruszka?!
Bardzo dziwnie brzmi wobec tak fantastycznego świętowania entych wiosenek...no, naprawdę.
Myślę, że dzisiaj zdewaluowało się takie określenie w odniesieniu do lat, albowiem każdy ma ich tyle, na ile się czuje.
Pani Irena na pewno nie czuje się staruszką.
Znam 2 osoby (l.90 i l.92) które gromko by zaprotestowały na nazwanie ich staruszkami!
Ale też znam czterdziestolatków, którzy są ewidentnymi starcami...heh.
Anna Janicka-Galant 28.12.2009 15:22
Robiłam niedawno wywiad z 80 letnią Irenką Polkowską-Rutenberg, która na urodziny skoczyła ze spadochronem. Powiedziała, że lecąc zdała sobie sprawę, że także tutaj ma tylko dwa wybory - ścieżkę lęku i ścieżkę miłości. 80 letnia staruszka prowadząca warsztaty po jedenaście godzin, która cały czas powtarzała "wasze myśli tworzą waszą rzeczywistość". Czy miała słodkie dzieciństwo? Łatwe życie? Nie.
Marta Jenner 28.12.2009 12:23
Aniu, ci, którzy mieli radosne dzieciństwo, na pewno są w lepszej sytuacji - dziecko, dorastające w zgodnej rodzinie, w poczuciu bezpieczeństwa, otoczone miłością, umie jako dorosły czerpać szczęście zewsząd i dzielić się nim z innymi... Jeśli tego zabrakło, jest trudniej, ale trzeba próbować to przełamać, nie zamykać się na świat, otworzyć się na to maleńkie, codzienne szczęście, które każdego z nas spotyka. Nie zawsze je zauważamy, często nie doceniamy, żyjemy dalekosiężnymi planami, marzeniami, uważamy, że tylko wielkie rzeczy są godne nazwy "szczęścia". I życie nam upływa na oczekiwaniu, coraz bardziej przepełnionym rozczarowaniem i goryczą.
Sama powiedz, czy nie byłaś szczęśliwa, kiedy ukazały się Twoje wiersze?:)
S. Korn. 28.12.2009 12:20
Aniu, jest w Tobie ból we mnie na ten moment też , ale nie mamy prawa odbierać innym ludziom prawa do radości wtedy gdy tego pragną ... nie mamy prawa deptać tradycji , gdy jest źródłem przeżyć słodkich i pięknych ... gdybyśmy to tym ludziom odbrali , byliby nieszczęśliwi, a chyba tego nie chcemy ... Serdecznie Cię pozdrawiam , też nie miałam w tym roku choinki ... :)
Na cętce źrenicy i w obiektywie: owady i bezkręgowce (2)
(odsłon: +110)