Facebook Google+ Twitter

Boże Narodzenie. Śmierć chodzi po kolędzie

Z badań przeprowadzonych przez psychologów społecznych wynika, że w mijających nas samochodach siedzą zbyt pewni swoich wyjątkowych zdolności bufoni, którzy innego kierowcę uważają za całkowitego debiutanta. Ta pewność siebie, którą mają polscy kierowcy niesie śmierć.

fot. www.sxc.hu Jest wtorek, bardzo wcześnie rano. Drugi dzień świąt. Jest bardzo cicho. Osiedle jeszcze śpi. Nawet psy, już zwykle aktywne o tej porze, milczą. Samochody stoją nieruchomo na parkingach, ale gdzieś tam, na polskich drogach, trwa nieustanne ściganie się.

Wczoraj w ostatnich wiadomościach o dwunastej w nocy usłyszałem, że od piątku w 300 wypadkach samochodowych, zginęły siedemdziesiąt cztery osoby. A nie zaczęły się jeszcze powroty do domów. Poza tym te dane są już z pewnością nieaktualne. Minęło przecież kolejne sześć godzin. Przez cały wczorajszy dzień słuchałem, dosyć uważnie, radiowych wiadomości. Informacje o sytuacji na polskich drogach pojawiały się na pierwszym lub drugim miejscu, uznawane były zatem za bardzo ważne. I tak jest od wielu lat.

Każde święta i każdy długi weekend, opisywany jest za pomocą liczby pogrzebów, które po nich następują. Bijemy wiele europejskich rekordów w tej dziedzinie. Rocznie na polskich drogach ginie, jak podają statystyki, ponad pięć tysięcy osób. W komentarzach zwykle dodaje się, że tyle średnio liczy małe miasto. Nikt chyba, nawet będąc pod wrażeniem tych tragicznych danych, nie wyobraża sobie – na przykład – iż wjeżdża do jakiejś małej miejscowości, gdzie wita go cisza i pustka. Nie ma ludzi na ulicach ani w mieszkaniach. To kolejne miasteczko, które umarło, gdyż jego mieszkańcy zginęli w wypadkach samochodowych.

Kiedy zaczynają się w Polsce dni wolne od pracy, we wszystkich mediach zaczynają się rozpaczliwe apele o zachowanie ostrożności i wykazanie odrobiny wyobraźni. Dlaczego ona jednak zawodzi? Przecież kierowcy wiozą najczęściej swoje rodziny: żony, dzieci, matki i ojców. Wystarczy minimalna wiedza o teorii prawdopodobieństwa, by uświadomić sobie, że genialny wynalazek, jakim jest podobno samochód, można zaliczyć do najbardziej wyrafinowanych urządzeń wykorzystywanych w ostatecznej wędrówce na tamten świat.

W kabinie dobrego samochodu człowiek czuje się zaskakująco komfortowo. Wygodne fotele, pasy (jeśli oczywiście są zapięte) i poduszki powietrzne zdają się zapewniać całkowite bezpieczeństwo. Jak jest ono złudne wystarczy popatrzeć na wraki po czołowym zderzeniu samochodów. Trudno nieraz rozpoznać ich markę.
Takie, a czasami nawet gorsze zdjęcia, można oglądać w mediach codziennie. Mają one przerażać i ostrzegać. Nie spełniają jednak swojej odstraszającej roli, gdyż ludziom, którzy je oglądają nie starcza wyobraźni. Śmierć przecież dotyka zawsze kogoś innego.

Piszę ten felieton głęboko poruszony, a nawet wstrząśnięty, informacją usłyszaną w ostatnim wczorajszym, serwisie radiowym. Dzisiaj na stronie głównej www.wiadomosci24.pl przeczytałem szczegóły tego wypadku podane przez PAP o godzinie 22.01: „W miejscowości Depułtycze Królewskie (lubelskie) w pierwszy dzień świąt samochód potrącił jednego z czterech kolędników idących drogą. 15-letni Paweł Cz. zginął na miejscu”.

Opis zdarzenia nie pozwala stwierdzić, czy chłopcy zachowali odpowiednią ostrożność. Wiadomo jednak, że do tego wypadku przy wyprzedzaniu. Znowu ktoś wykazał niecierpliwość, spieszył się lub uznał, iż jadący przed nim po prostu się wlecze. Sytuacja tak dobrze znana z polskich dróg, że aż banalna. W końcu uważamy się za doskonałych kierowców, a wielu z nas uważa, iż drzemie w nim nierozpoznany jeszcze Robert Kubica.

W przeprowadzonych kilka lat temu w Polsce przez psychologów społecznych badaniach ponad dziewięćdziesiąt procent pytanych o swoje umiejętności odpowiedziało, że jeździ lepiej od innych, a tylko jeden procent samokrytycznie uznała, że jeździ gorzej. Reszta wspaniałomyślnie przyznała, że jeździ tak samo. Wynika z tego, że w mijających nas samochodach siedzą zbyt pewni swoich wyjątkowych zdolności bufoni, którzy innego kierowcę uważają za całkowitego debiutanta. Ta pewność siebie niesie śmierć.
Ofiarą tej pewności okazał się także młodziutki kolędnik, który chciał dochować wierności bardzo starej tradycji. Kto mógł przypuszczać, że będzie to jego ostatnia kolęda. Śmierć przyjechała po niego samochodem Renault 19.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Kiedy otwieramy drzwi samochodu, wkładamy kluczyk do stacyjki, przekręcamy go, słychać piękny dźwięk. Wkraczamy na ulice naszym "bolidem" i w pewnym momencie coś nami zawładnie, jakaś nieopisana siła, która mówi nam - bądź pierwszy, wyprzedź tego idiotę, wciśnij więcej gazu. Czy nie przytrafiło się to wszystkim kierowcą. Niestety, "samochody nie latają" jak to kiedyś powiedział Sojka. Spora część ludzi jeździ bez wyobraźni. Gdzie tak się spieszymy?. Po co? Wystarczy stanąć przy drodze np. Łódź-Katowice lub Kielce-Kraków.Niesamowity widok, skóra cierpnie, włos się jeży. No cóż, dopóki są samochody śmierć będzie jeździć po ludzi takimi wozami jak np. Renault 19. I nie ma co się dziwić przecież samochody prowadzą tylko LUDZIE.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pierwszego dnia świat, po zmroku odwoził mnie syn do domu. Po drodze mija się kilka wiosek, z oświetlonymi świątecznie domami, ale nieoświetloną drogą. W każdej z tych wiosek, po obu stronach drogi szwendały się grupki kolędników. Poboczem i nie tylko. D Trzeba było jechać 40/godz, slalomem.
O ile w zwykłe dni dzieci noszą często (bo przecież nie zawsze) jakieś odblaski na ubraniach, to kolędnikom ani ich opiekunom nawet to do glowy nie przyjdzie.
Gdyby nie nadzwyczajna ostrożnośc i znajomość trasy, pod kołami naszego samochodu mógłby zginąć nie jeden kolędnik.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Żałosny tekst. Autor co prawda przyznaje, że bliższych szczegółów co do przyczyn tragedii nie ma ale jednocześnie wydał już wyrok. Wina leży bezapelacyjnie po stronie kierowcy, który niewątpliwie czuł się zbyt pewny. Argumentem do tego stwierdzenia jest statystyka. Gratuluję logiki Autorze. A także elementarnego poczucia przyzwoitości. Ostatnie zdanie to już dosłownie żenada ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

To prawda. Polskie drogi nie należą do najbezpieczniejszych. Jednak tłumaczenie że winnymi tego stanu rzeczy są tylko nie ostrożni i zbyt pewni siebie kierowcy jest co najmniej naiwne. W artykule nie znalazłem najmniejszej wzmianki o fatalnym stanie polskich drug, a to nie wszystko. Święta to czas kiedy ruch na polskich drogach jest rekordowy. W gąszczu pojazdów łatwo o popełnienie błędu nawet przy zachowaniu powściągliwości i maksymalnej ostrożności. I tak się też dzieje. Przez co statystyki wypadków i kolizji rosną.
Natomiast wzmianka o 15 letnim chłopcu była typowym chwytem pod publikę. Faktem jest że źle się stało że chłopiec zginął w pierwszy dzień świąt. Nagła śmierć młodej osoby i to w takim czasie zawsze szokuje. Jednak opis tego zdarzenia w tym artykule jest co najmniej mało obiektywny. Sam autor przyznaje że nie wiadomo czy chłopiec zachował wszystkie środki ostrożności. Cytat: "Opis zdarzenia nie pozwala stwierdzić, czy chłopcy zachowali odpowiednią ostrożność." Jednak winą za całe zdarzenie jest obciążony kierowca . Dlaczego ? Jakie są na to dowody ? No cóż według autora wystarczającym dowodem na to jest sam fakt że do wypadku doszło podczas manewru wyprzedzania. Nawet wzmianki nie ma o tym czy był on wykonany poprawnie czy nie.
Od razu całe zdarzenie jest podciągnięte pod stereotyp napalonego kierowcy, który czuje się za kierownicą swojego samochodu jak Kubica za sterami bolidu, a drogi traktuje jak swój prywatny tor wyścigowy.
Jak już pisałem Polskie drogi to nie jest najbezpieczniejsze miejsce na świecie. Zdarzają się wariaci bez wyobraźni, którzy stanowią zagrożenie. Jednak podciąganie pod ten profil wszystkich kierowców jest niesprawiedliwe. Wysoka wiara w własne umiejętności kierowania pojazdem nie jest dowodem na to że te właśnie dziewięćdziesiąt procent kierujących zachowuje się jak "bufoni". Osobiście tą częścią artykułu czuje się urażony i zapewne nie ja jeden.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.