Biskup Stanisław Stefanek skrytykował wyrok sądu, nakazujący szpitalowi wypłatę odszkodowania rodzicom niepełnosprawnego dziecka. W ostrych słowach skrytykował samych rodziców. Jak daleko może się posunąć hierarcha kościelny?
Wszyscy się zgodzą, że przedstawiciele Kościoła, jak każda inna grupa w społeczeństwie, mają prawo zabierać głos w każdej sprawie, która wydaje im się ważna. Jest to istotne również dlatego, że dla wielu to właśnie kapłani są duchowymi przewodnikami. Zobacz także:
Artykuły
(17)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.68)
Wiek: 23 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Student filologii hiszpańskiej i francuskiej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 08.01.2008 16:15
Salladyn przeczytałem trzy razy Twój artykuł i nie znalazłem tego cytatu. Więc wytłumacz mi gdzie się mylę w moim komentażu : "Jeszcze jedno autor napisał KŁAMSTWO w tytule.
Według przytaczanych cytatów powinno być - miłość matki NIE polega na tym żeby zabić."
Pozdrawiam
Łukasz Seredyński 08.01.2008 00:06
bugi, czytaj ze zrozumieniem. Stefanek wypowiedział się w ten sposób o matce tego dziecka: "Miłość matki polega na tym, żeby zabić (i dalej), a nie wolno takiego dziecka oddać w cudze ręce, bo oni nie będą kochać tak, jak matczyne ręce, bo matczyne mają tylko jeden plan, znaczy zabić".
Z łaski swojej nie szafuj tak słowem "kłamie" jeśli nie jesteś pewien czy autor kłamie. Pozdrawiam.
Autor usunął profil 06.01.2008 14:52
Jeszcze jedno autor napisał KŁAMSTWO w tytule.
Według przytaczanych cytatów powinno być - miłość matki NIE polega na tym żeby zabić.
Autor usunął profil 06.01.2008 12:17
Artykuł bardzo słaby. Komentarze autora dla cytowanych wypowiedzi biskupa są płytkie, co więcej sprawiają wrażenie niezrozumienia przytaczanych słów.
Stwierdzenie: „Jednak wydaje się, że wczoraj doszło do niebezpiecznego incydentu (zresztą nie po raz pierwszy). Otóż wspomniany już biskup Stefanek, nie skrytykował samego zjawiska, nie definiował problemu abstrakcyjnie, ale pozwolił sobie na niewybredną i miażdżącą krytykę rodziny niepełnosprawnego chłopca.” Jest kwestionowaniem prawa kościoła do komentowania konkretnych spraw. Co więcej to teza że konkretne czyny są oderwane od idei.
Odnośnie komentarzy: salladyn napisał - "Przepraszam Cię, ale to Ty uprościłeś teraz. Ta matka kocha go z całej siły I WLASNIE DLATEGO walczy o lepszą przyszłość dla niego (odszkodowanie). Według polskiego polskiego prawa miała do tego prawo, koniec kropka. Szczerze mówiąc w artykule się hamowałem, ale w komentarzu już nie muszę, dla mnie to jest wprost niewyobrażalne uzurpować sobie prawo do krytykowania decyzji rodziny, która jak stwierdził to sąd miała pełne prawo otrzymać to odszkodowanie ! Pomijam już kwestię zwyczajnego dobrego wychowania i poczucia pewnego smaku, którego miażdzącej części polskiego kleru brakuje."
Widzę że autor nie poprzedził także pisania artykułu rzetelnym rozpoznaniem tematu śpieszę z wyjaśnieniem. Badania prenatalne mają na celu wykrycie wad genetycznych, chromosomicznych lub somatycznych. Jedynie te ostatnie przy dzisiejszym stanie wiedzy medycznej są w stanie do wyleczenia.
Konsekwencją stwierdzenie którejś z dwóch pierwszych jest decyzja czy przeprowadzamy aborcję czy nie (jesteśmy świadomi że dziecko urodzi się niepełnosprawne). Czyli odszkodowanie w tej sytuacji jest przyznane za to że nie przeprowadzono aborcji i dopuszczono do narodzin niepełnosprawnego człowieka.
Matka dostała odszkodowanie za to że „jest skazana” przez lekarzy na wychowywanie niepełnosprawnego dziecka. Ja to się ma do przytaczanej przez salladyna miłości z całej siły matki do dziecka zdecydujcie sami.
Ps. Wielki (-) dla autora.
Pozdrawiam
Grzegorz Korzeniowski 04.01.2008 14:42
Badania generalnie mają podobny cel - określenie stanu zdrowia.
Aleksandra Solarewicz 03.01.2008 12:41
Jeśli kocha, to dlaczego równolegle domaga się odszkodowania za to, że nie mogła zabić tego dziecka (badania -> wykrycie wady -> aborcja)? Z tego, co wiem, to ona przede wszystkim walczy o odszkodowanie dla siebie, a o rentę dla dziecka swoją drogą. To dwie różne rzeczy, ale to z Twego tekstu nie wynika..
Po drugie, Ty pisałeś o walce o prawa dla niepełnosprawnych. Więc z jakiej racji ktoś ma być zabity, bo jest niepełnosprawny (ma wykrytą wadę genetyczną), a jego zdania nikt nie wysłucha, bo on jest w fazie prenatalnej? Czy taki człowiek, a nawet płód (używając Twego języka) jest gorszy?
Po trzecie: naczynie na płód. Oczywiście, że kobieta nim nie jest. Ona jest człowiekiem i płód jest człowiekiem.
No, i to, co zauważyłeś - miała prawo do badań. OK. Tylko czemu one miały służyć?
Łukasz Seredyński 01.01.2008 15:02
Niektórzy chwalą teksty tylko za to, że prezentują one określoną wizję świata zgodną z wizją komentującego.Jaśniej tego nie potrafię wytłumaczyć :)
Łukasz Seredyński 01.01.2008 01:17
Dziękuję za krytykę jest ona często milsza od wymuszonych pochwał ;)
Chciałbyś, żeby Ci ktoś powiedział w twarz: "Powinno Cię nie być, ale skoro już jesteś, chcę odszkodowanie za to, że Ty żyjesz"?
Przepraszam Cię, ale to Ty uprościłeś teraz. Ta matka kocha go z całej siły I WLASNIE DLATEGO walczy o lepszą przyszłość dla niego (odszkodowanie). Według polskiego polskiego prawa miała do tego prawo, koniec kropka. Szczerze mówiąc w artykule się hamowałem, ale w komentarzu już nie muszę, dla mnie to jest wprost niewyobrażalne uzurpować sobie prawo do krytykowania decyzji rodziny, która jak stwierdził to sąd miała pełne prawo otrzymać to odszkodowanie ! Pomijam już kwestię zwyczajnego dobrego wychowania i poczucia pewnego smaku, którego miażdzącej części polskiego kleru brakuje.
I przypominam, że kobieta to nie jest naczynie na płód i to kobieta jest ważniejsza od płodu a nie na odwrót.
Aleksandra Solarewicz 31.12.2007 22:23
Tu jest problem rozmijania się prawa naturalnego ze stanowionym. Prawo do badań OK. Ale nie może być narzędziem do segregacji na lepszych i gorszych. To już robił Hitler i wystarczy.
Na cętce źrenicy i w obiektywie: owady i bezkręgowce (2)
(odsłon: +110)