Facebook Google+ Twitter

Bracia Dardenne o zdradzie w milczeniu

"Milczenie Lorny" to prosta w realizacji i narracji historia zdrady i odkupienia. Jej twórcy są do końca wierni wizualnej i treściowej szarości.

"Milczenie Lorny" Dardenne / Fot. Plakat filmowy"Milczenie Lorny", najnowszy film belgijskiego rodzeństwa Jean-Pierre i Luki Dardenne, to historia zdrady, zbrodni i oczyszczenia, stroniąca od efektowności w formie i treści. Mimo quasi-sensacyjnego charakteru filmu, głównym wyróżnikiem jego fabuły i realizacji pozostaje cisza.

O zbrodni po cichu

Lorna (Arta Dobroshi), albańska emigrantka, pozornie niczym nie wyróżnia się od większości młodych kobiet belgijskiego miasta Liege. Przyjazna dla koleżanek w pracy, uprzejma w sklepie czy w banku, za uśmiechem kryje dramat. Uwiązana w stosunki z rosyjską mafią, w fikcyjne małżeństwo i z perspektywą kolejnych małżeństw reżyserowanych przez przestępców, cierpi w milczeniu. Milczenie to ma dwa wymiary: pierwszym jest milczenie wobec świata, drugim milczenie wobec samej siebie. Lorna bowiem skutecznie dusi w sobie wyrzuty sumienia, sięga wciąż po wyższą stawkę, choć od pewnego czasu mogłaby już stanąć na własnych nogach. Belgijskie obywatelstwo i konkretna kwota pieniędzy, umożliwiłyby jej otwarcie upragnionego biznesu i życie na miarę jej wrażliwości i -zduszonego teraz- człowieczeństwa.
Gdy jednak mafia sięga po życie jej fikcyjnego męża, dziewczyna budzi się. Lorna nie godzi się bowiem na to, by problem mężczyzny "rozwiązać" przez zabójstwo. By przekonać Claudy'ego (Jeremie Renier) do rozwodu, kobieta będzie musiała wpierw zrozumieć jego potrzeby. Banalne to stwierdzenie, a jednak ono najpełniej obrazuje jej przemianę. W sponiewieranym narkomanie nagle dostrzeże człowieka. Pomiędzy dwojgiem uzależnionych od siebie ludzi, którzy sprzedali się i których można po prostu zlikwidować, gdy przestaną być opłacalni, rodzi się uczucie.
Gang jednak nie rezygnuje z usług Lorny, raz przekonawszy się ile są warte. Nie odpuszcza ani Claudy'emu, ani Lornie, ani ich nienarodzonemu dziecku...

Oczyszczenie ponad zbrodnią

Głównym wątkiem filmu braci Dardenne pozostaje jednak nie zbrodnia, a oczyszczenie. Punktem kulminacyjnym jest bowiem nabierająca tempa przemiana Lorny, która duchową i moralną pustkę, w jakiej tkwiła wbrew samej sobie, odkupuje cierpieniem. Cierpienie to nie ma jednak wydźwięku negatywnego, gdyż zyskuje dzięki temu szacunek dla samej siebie. Proces zaś, który przechodzi, nie nosi żadnych znamion moralnego szoku, pozbawiony jest jakiejkolwiek efektowności. Odkupienie, Lorna przeżywa w milczeniu.
Podobne wyciszenie charakteryzuje wszelkie artystyczne walory filmu.
Dialogi są krótkie i nieliczne, sceneria uboga, a jedyną melodią, o którą uzupełniany jest obraz, pozostaje kilka dźwięków Beethovena na koniec.
W ich akompaniamencie beznamiętna obserwacja zbrodni i odkupienia w ostatniej chwili przechodzi w psychologiczną parabolę. Finał jest symboliczną próbą wyjścia Lorny ze świata, który sama sobie stworzyła, a jego znamiona mogą być traktowane jako ostateczne oczyszczenie lub rodzaj szaleństwa. Dardenne w opowiedzianej historii stronią wiernie i do samego końca od prostych rozwiązań czy łatwego pocieszenia.

"Milczenie Lorny" nie jest filmem odpowiednim dla widzów lubujących się w wartkiej akcji dobrego kryminału.
W swej prostocie pozostaje mistrzowsko opowiedzianą historią zdrady i miłości o niedopowiedzianym zakończeniu, której centrum stanowi człowiek. I jako taki polecam go wszystkim widzom, chcącym doświadczyć znakomitego filmu, którego głównym atutem jest cisza i milczenie.

"Milczenie Lorny" Jean-Pierrego i Luca Dardennich w kinach od 16 stycznia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.