Facebook Google+ Twitter

Brak konkurencji dla Ogiera

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2015-03-06 10:15

Rajd Meksyku to zaiste mordercza impreza, zarówno dla załóg, jak i dla samochodów. Ze względu na pogodę i wysokości jeździ się tam naprawdę trudno po niezwykle technicznych trasach – opowiada Tomasz Kuchar, doświadczony kierowca rajdowy.

Jak ocenia pan początek tegorocznego sezonu WRC?
Dla mnie nie ma żadnego zaskoczenia. Sebastian Ogier pokazał w Monte Carlo i w Szwecji, że jest zdecydowanie najlepszym kierowcą w stawce i do tego dysponującym jednym z najlepszych samochodów. Dwie pierwsze rundy, obie wygrane przez Francuza, każą upatrywać w nim murowanego kandydata do zwycięstwa w całym cyklu. Nad czym zresztą mocno ubolewam, bo gdy jest taki jeden aktor, któremu nikt nie może podskoczyć, to widowisko w pewnym momencie traci na atrakcyjności i zaczyna się robić nudne.
Z notowań firmy bukmacherskiej Fortuna również wynika, że Sebastien Ogier jest zdecydowanym faworytem tego sezonu. Czy widzi pan kogoś, kto mógłby przeszkodzić Francuzowi w obronie tytułu?
Bardzo ciężko mi to przechodzi przez gardło, ale na ten moment niestety nikogo takiego nie dostrzegam. Jari-Matti Latvala jest bardzo szybki, ale niekonsekwentny i w dodatku lubi rozbijać samochody. Andreas Mikkelsen jest po prostu szybki, ale nie wszędzie. To tyle, jeśli chodzi o kolegów Francuza z Volkswagena. W przypadku Citroena jest Kris Meeke – również szybki, ale również przy tym niekonsekwentny. Mads Ostberg nie jest jeszcze natomiast aż tak strasznie szybki. W Fordzie z kolei mamy dwóch młodych kierowców – zarówno Ott Tanak, jak i Elfyn Evans potrzebują trochę czasu, aby móc myśleć o włączeniu się do walki o tytuł. Z przykrością pozostaje zatem powtórzyć, że Ogier w tym sezonie nie bardzo będzie miał się z kim ścigać.
A kto może być „czarnym koniem” cyklu?
Chciałbym powiedzieć, że Robert Kubica. Ale jest na to jeszcze trochę za wcześnie. Natomiast jestem pod dużym wrażeniem Elfyna Evansa, który jest po prostu niesamowitym kierowcą. Mimo młodego wieku, jedzie jak równy z równym z dużo bardziej doświadczonymi kolegami, którzy dysponują porównywalnymi samochodami. Obojętnie, czy jest to asfalt, czy śnieg, czy szuter, Brytyjczyk robi na trasie wspaniałe wrażenie. Bo fakt, iż Ott Tanak będzie szybki na śliskiej nawierzchni, był akurat do przewidzenia. Jako Estończyk jeździ on od urodzenia w takich warunkach i jestem ciekawy, jak poradzi sobie na asfalcie.
Czego możemy się spodziewać po Robercie Kubicy?
Trudno mi w tej chwili jednoznacznie odpowiedzieć. Z pewnością jest to genialny kierowca, ale niestety jeszcze z małym doświadczeniem i nie do końca sprawną ręką. Aczkolwiek mam nadzieję, że Robertowi ta mniej sprawna ręka będzie już coraz mniej przeszkadzała i nie będzie limitowała pewnych jego ruchów. Trzeba przyznać, że Robert świetnie jechał te pierwsze dwie eliminacje. Nie ukrywam, że Rajdu Szwecji w jego wykonaniu najbardziej się obawiałem, bo moim zdaniem jest to najtrudniejsza impreza dla niego w całym kalendarzu. Dowodem tego jest choćby ubiegłoroczny rajd, gdy Robert w Szwecji jechał słabo, a do tego jeszcze co chwila wypadał w zaspę. W tym roku natomiast Robert pojechał w Szwecji wręcz koncertowo i uzyskiwał momentami niewiarygodne czasy. Gdyby nie problemy z napędem i kara pięciu minut, miałby szansę zawitać nawet do pierwszej piątki, co na Rajdzie Szwecji trzeba rozpatrywać w kategorii wybitnego sukcesu.
Jak ocenia pan decyzję Kubicy o założeniu własnego zespołu?
Był to jak najbardziej słuszny krok. Cały czas ma on bowiem dostępność do dobrych samochodów, a zawsze lepiej jest, gdy na co dzień opiekują się nimi ci sami ludzie. Wtedy każdy szczegół, nawet najdrobniejszy, jest doprowadzony do perfekcji. To zawsze jest przewaga prywatnych zespołów nad fabrycznymi, w których – mimo wszystko – poświęca się mniej uwagi poszczególnym pojazdom. Kolejnym ogromnym plusem, o którym rzadko się jednak mówi, jest też brak limitu testów w przypadku zespołów prywatnych. Dzięki temu Robert w swoim zespole może po prostu więcej jeździć i trenować.
Który z innych polskich kierowców ma na tyle duży potencjał, aby dołączyć niebawem do Roberta Kubicy w WRC?
Nie podejmuję się wskazać jednego konkretnego kandydata. Odpowiem za to w ten sposób: niewiele osób zwróciło uwagę, jak świetnie w Rajdzie Szwecji radził sobie Jarosław Kołtun, którego część kibiców może zresztą w ogóle nie kojarzyć. Jarek rywalizował w Szwecji w kategorii WRC 2 i miał średnio zaledwie sekundę różnicy na kilometrze do najszybszego w swojej klasie Jariego Ketomyy, czyli człowieka, który jest jednym z najlepszych na świecie kierowców jeżdżących po lodzie i śniegu. To był naprawdę rewelacyjny rezultat, choć nie wszyscy potrafią docenić takie rzeczy. Ja potrafię i dlatego wspominam o tym zawodniku.
A jak z perspektywy kilku tygodni ocenia zmiany wprowadzone przez FIA przed sezonem?
Prawda jest taka, że przedstawiciele poszczególnych zespołów jeśli będą chcieli poinformować załogi o międzyczasach, to i tak to zrobią. Jeśli nie uczynią tego oficjalnie drogą radiową, to choćby za pośrednictwem telefonu komórkowego, który znajduje się przecież w każdym samochodzie. Zatem, mimo regulaminowych zmian, i tak będą w stanie regulować tempo danych załóg. Z kolei zmiany dotyczące silników i półautomatycznej skrzyni biegów dla kibiców są może mało istotne, ale dla zawodników stanowią dobrą rzecz. To jest powrót do tego, co było kiedyś, i nie wiadomo w ogóle dlaczego zostało wycofane. Produkcja tego systemu nie jest bowiem specjalnie kosztowna, a bardzo oszczędza skrzynię biegów i przedłuża jej żywotność. Chodzą też słuchy, że za rok lub dwa ma też nastąpić powrót do aktywnych dyferencjałów. Okazało się bowiem, że wcale nie zwiększają one kosztów, a wręcz przeciwnie. Obecne systemy pasywne wymagają większego „grzebania” w samochodzie i naprawdę sporego wysiłku przy zmianie parametrów. To, co kiedyś, załatwiano za pomocą kilku kliknięć w laptopie, teraz wymaga rozebrania znacznej części auta. Podsumowując, cieszę się, że wróciła hydrauliczna bądź pneumatyczna zmiana biegów i tak samo cieszę się na myśl o powrocie aktywnych dyferencjałów. O ile oczywiście plotki na ich temat okażą się prawdziwe.
Które zespoły fabryczne będą dominować w tegorocznej stawce?
Myślę, że ponowna supremacja Volkswagena jest zdecydowanie najbardziej prawdopodobną opcją. Raczej nie mamy na co liczyć, że ktoś im zagrozi. Fajnie, gdyby stało się inaczej, ale patrząc na poziom techniczny samochodów oraz umiejętności poszczególnych kierowców, nic na to niestety nie wskazuje.
Po dwóch eliminacjach w Europie rajdowa elita ściga się teraz w Rajdzie Meksyku – na czym polega jego wyjątkowość?
Rajd Meksyku jest niezwykle specyficzny. To super techniczna impreza, a do tego rozgrywana na bardzo dużych wysokościach i zwykle w niemiłosiernych upałach. W związku z niskim ciśnieniem atmosferycznych samochody tracą bardzo dużo mocy i jeździ się nimi dużo ciężej niż zwykle. Zakres osiągalnych obrotów jest znacznie węższy niż zazwyczaj, co w połączeniu z warunkami pogodowymi bardzo utrudnia poczynania kierowców. W Meksyku bardziej się męczą nie tylko silniki, ale i ludzi, przez co rajd jest morderczy tak dla maszyn, jak i dla załóg.
(Mat Pras)

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: Kuchar


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.