Facebook Google+ Twitter

Brak kultury pasażerów przyzwyczajeniem czy koniecznością?

Przejazd miejskim autobusem z dzielnicy Felin, znanej wszystkim studentom mieszkającym w Lublinie, do centrum był pasmem nieustannych walk z innymi pasażerami o kawałek podłogi, niezbędnego minimum przestrzeni życiowej na czas podróży.

Autobusy tak sprawnie przemieszczające się to na razie sen fantastów. / Fot. Bartosz PanekInteresując się zachowaniem ludzi w stopniu co najmniej podstawowym można zauważyć oraz przeanalizować poszczególne typy pasażerów oraz zjawisko, które umownie nazwę "psychologią tłumu w środkach masowej komunikacji".

Pierwszą rzeczą, którą udało mi się wychwycić, oprócz wulgaryzmów, były bardzo ciekawe zachowania pasażerów. Nawet gdy autobus nie jest zapełniony, większość klientów stoi niecierpliwie przy drzwiach wyjściowych oczekując na przystanek. Gwarantuje to sprawne opuszczenie pojazdu z mniejszym prawdopodobieństwem złamania nosa o przypadkowy łokieć, jednak nie można mieć pewności, czy krzywda nie będzie udziałem napierającego na jednostkę tłumu, również pragnącego znaleźć się na przystanku.

Czasem część osób musi opuścić pojazd, aby inni mogli wysiąść. Chwilę potem obserwuje się interesujące zjawisko zbyt wąskich drzwi oraz torowania drogi łokciami. To trwa tylko moment, potem sytuacja stabilizuje się.

Z perspektywy wsiadającego sprawa wygląda następująco: klient próbuje wsiąść do autobusu, ale znajdujący się wewnątrz pasażerowie z mniejszym lub większym skutkiem próbują mu to utrudnić. Człowiek jest zdenerwowany, odczuwa osamotnienie oraz nieprzychylność grupy ludzi, do których pragnie dołączyć. Powaga sytuacji nie pozwala mu się poddać. Powoli, ale stanowczo postępuje naprzód. Tłum wydając odgłosy rozgniewania ustępuje. Pasażer jest w środku. Jest zadowolony, że osiągnął sukces. Już nie jest samotny, dołącza do grupy ludzi, których był przeciwnikiem, staje się jednym z nich. Gdy na kolejnym przystanku będą czekali inni ludzie, on również nie pozwoli im bezkolizyjnie wsiąść do pojazdu. Będzie walczył o skrawek miejsca, którego stał się posiadaczem.

W obecnych czasach rzadko występuje zjawisko ustępowania miejsca osobom starszym oraz słabszym. Życie w dużych społecznościach, świadomość bycia nierozpoznawalnym, anonimowym zwalczyła ten kulturalny odruch, będący dawniej etykietą gentlemana. Wręcz przeciwnie, każdy ściska kurczowo swoje siedzenie, szczęśliwy, iż nie musi trwać w pozycji stojącej. Niestety brak kultury działa również w drugą stronę.

Zrobiliśmy kiedyś ze studentem z Turcji ciekawe doświadczenie na temat kultury Polaków.
Rzeczywistość okazała się brutalna bardziej niż mogłem przypuszczać. Było mi wstyd! Podróżowaliśmy po stolicy, pragnąłem pokazać piękno i urok naszego kraju studentowi z wymiany międzynarodowej. I pokazałem. Podziwialiśmy Warszawę z okna tramwaju. Co pewien czas tramwaj się zapełniał i kulturalny kolega ustępował miejsca starszym osobom. Stałem z boku i obserwowałem reakcje. Przykro było patrzeć. Starsze osoby narzekające na brak kultury młodzieży same wykazały się wychowaniem godnym politowania. Reakcje na nagłe, upragnione znalezienie siedzenia były różne. Od burknięcia po odwracanie głowy w inną stronę. Tylko jedna osoba na kilka podziękowała. I choć przybysz z Ankary nie mówił po polsku, uśmiechnął się. To słowo zrozumiał. Doświadczenie wolałem zakończyć. Nie chciałem, by poznał nasz naród z tej gorszej strony. Zgroza.

Podróżując autobusami zauważyłem, że wiele pasażerów jeździ bez biletów. Ci najczęściej przestępują z nogi na nogę, rozglądają się po autobusie niepewnie lub przeciwnie patrzą w podłogę. Gdy dochodzi do kontroli biletów, starają się przepchnąć do wyjścia i umknąć, albo rozpaczliwie szukają po kieszeniach biletu, którego nigdy nie mieli. W innych krajach nigdy nie spotkałem się z takimi sytuacjami. Zdarzyło się, że starszy człowiek nie miał biletu, po prostu przeprosił. Tym sposobem nie zapłacił mandatu. Kontrolerzy uwierzyli mu na słowo, że zapomniał. W Polsce nikt by nie dał wiary takiemu wytłumaczeniu i nie bez powodu.

Następnym razem mocno zastanowię się wybierając taki sposób podróżowania. Nie warto ryzykować zdrowia i życia narażając się na zadeptanie. Przyszłość polskiej komunikacji leży w rękach pasażerów. A raczej w łokciach i nogach. Zachowując się tak trzeba liczyć na konsekwencje. Deptał wilk razy kilka zadeptali i wilka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

malenstwomoje 21.10.2008 23:31 [ Usuń ]
To ja zacytuję profesora prawa, który na swoich wykładach lubił sypać różnymi powiedzonkami, co by słuchaczy nie zanudzić. A tu odnośnie powyższego tematu takie- łatwo wpadające w ucho i zapadające w pamięć " Pamiętaj człowieku młody, że pierwszeństwo ma ten co wychodzi" :)

:) dobre_ dobre, bo ktoś musi wyjść, aby wejść mógł ktoś :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To ja zacytuję profesora prawa, który na swoich wykładach lubił sypać różnymi powiedzonkami, co by słuchaczy nie zanudzić. A tu odnośnie powyższego tematu takie- łatwo wpadające w ucho i zapadające w pamięć " Pamiętaj człowieku młody, że pierwszeństwo ma ten co wychodzi" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiem coś o tym:) Niestety nie każdy zna prawo pierwszeństwa wysiadających.

Komentarz został ukrytyrozwiń

co od kultury przy wsiadaniu/wysiadaniu wystarczy znać zasadę: wysiadający mają pirwszeństwo, ale co z tego jak burak kierowca potrafi drzwi przed nosem zamknąć - iwem o czym mowię, cżęsto jeżdzę, babcie wbijającą łokieć w bok (bo w tłoku ktoś stał za blisko jej siedzenia) też pamiętam, na olimpiade w sprincie już nie powiem kogo posłać - wystarczy autobus podstawić, cóż miejska dżungla ludzie to zwierzęta - tylko młode i stare osobbniki radza sobie równie dobrze, tu pomaga przetrwać "tupet jak taran"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.