Facebook Google+ Twitter

Brak porozumienia na linii Afryka - Unia Europejska

W zakończonym niedawno w Lizbonie, szczycie Afryka - UE, nie doszło do podpisania umów gospodarczych mających ułatwić wymianę handlową pomiędzy państwami Europy, a Afryki. Dyskusję zdominowałw „moralizatorska” postawa Unii.

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Durao Barroso (L), prezydent Ghany i zarazem przewodniczący Unii Afrykańskiej, John Kufuor (drugi od L), premier przewodniczącej obecnie UE Portugalii Jose Socrates (drugi od P) i przewodniczący komisji Unii. / Fot. PAPJeszcze przed samym początkiem konferencji doszło do manifestacji postawy przywódcy Wielkiej Brytanii. Gordon Brown odmówił wzięcia udziału w szczycie, w ramach protestu na przybycie prezydenta Zimbabwe Roberta Mugabe, który prowadzi politykę opierającą się na łamaniu praw człowieka. Premier
Wielkiej Brytanii działa konsekwentnie w relacjach z politykami afrykańskimi, którzy swoją władzę opierają na terrorze i przemocy.

Dwa lata temu miało dojść do podobnego spotkania, również organizowanego przez Portugalczyków, jednak bojkot ówczesnych brytyjskich władz, przesunął konferencję w czasie. Pozostali rządzący państw Unii, nie byli tak radykalni, stanowczo jednak podkreślali, że sprawy łamania praw człowieka w Afryce, zostaną na pewno poruszone.

- Najlepsza polityka, to spojrzeć sobie prosto w oczy - argumentował zaproszenie Mugabe, sekretarz stanu odpowiedzialny za politykę zagraniczną Portugalii Manuel Lobo Antures.

Nie tylko szef rządu Wielkiej Brytanii głośno protestował przeciwko takiej formie szczytu. Głos zabrała m.in. organizacja Dziennikarze bez Granic, która pragnęła zwrócić uwagę świata na sytuację w Erytrei, jednego z najbiedniejszych państw świata.

Jak wszyscy się spodziewali, sprawy łamania i obrony praw człowieka zdominowały obrady przywódców obu kontynentów. Angela Merkel kanclerz Niemiec mówiła: - Obecny stan w Zimbabwe, szkodzi wizerunkowi nowej Afryki. Zapewniała jednocześnie, udzielenie pomocy ofiarom reżimu prezydenta Mugabe. Dostało się również Omarowi Hassmanowi al Baszirowi, przywódcy Sudanu, który zamyka oczy na ludobójstwa w Darfurze. Panią kanclerz poparł m.in. prezydent Francji Nicolas Sarkozy, zaś duński premier Anders Fogh Rasmussen nazwał rządzących Zimbabwe i Sudanu - bandytami.

Gordon Brown, tłumacząc swoją nieobecność na szczycie mówił, że nie zamierza zasiąść do jednego stołu z człowiekiem, który nagminnie łamie prawa człowieka. Chciał tym samym wymusić na przywódcach pozostałych państw biorących udział w szczycie, zdecydowany sprzeciw wobec rządu Mugabe, jednocześnie przyspieszyć działania mające na celu dokonywanie zmian w tym kraju.

Gorzej być nie może?


W opublikowanym w zeszłym tygodniu raporcie o sytuacji w Zimbabwe, statystyki które czytamy są porażające. Bezrobocie sięga 80 proc. Z kraju liczącego 12 milionów ludzi, uciekły cztery miliony. Kolejne cztery przyjmuje pomoc humanitarną (głównie żywność). Zimbabwe to kraj o najwyższej stopie inflacji. Szacuje się, że przekracza ona 4,5 tys. proc. Według niektórych źródeł już dawno przekroczyła próg kilkudziesięciu tysięcy procent, zaś według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego wartość ta na koniec roku może wynieść 100 tys. procent.

Winny według obserwatorów jest rządzący prezydenta Roberta Mugabe. Włada on Zimbabwe nieprzerwanie od 1980 r. Najpierw jako premier, potem zaś jako prezydent. W 2000 r. zarządził wywłaszczenie białych farmerów i oddanie wszystkich gospodarstw rolnych czarnoskórym mieszkańcom kraju. Mugabe zniszczył system, który jako jeden z niewielu w Afryce działał i przynosił względną stabilizację krajowej gospodarce.

Od 2000 roku, z roku na rok sytuacja robi się coraz dramatyczniejsza. Zimbabwe obok Korei Północnej jest jedynym krajem, który nie potrafi korzystać z dobrej koniunktury na światowych rynkach. Według ostatnich badań roczny bilans PKB wynosi -4,5 proc.

Od 2002 r. prezydent Mugabe i parlamentarzyści
z rządzącej partii Zanu-PF mają zakaz wstępu do państw Wspólnoty. Unia oskarża ich o sfałszowanie wyników wyborów parlamentarnych i prowadzenie polityki opartej na dyktaturze i terrorze (m. in. wydalanie poza granice państwa korespondentów zagranicznych czy masowe aresztowania i tortury opozycjonistów).

Premier Brown przedstawił program pomocowy dla Zimbabwe, który jest już realizowany. Mówił m.in.
o 40 mln funtów przekazywanych na pomoc humanitarną, a także na walkę z HIV i AIDS. Ponadto rząd brytyjski w tym roku wygospodarował dodatkowe 8 mln w ramach Światowego Programu Żywnościowego.

Nie noekolonializmowi!


Jeszcze przed rozpoczęciem szczytu Komisja Europejska opublikowała swoją wizję stosunków Afryka - UE:
• Nie tylko rozwój – współpraca w kwestiach politycznych będących przedmiotem zainteresowania obydwu stron
• Nie tylko Afryka – uwzględnianie światowego wymiaru kwestii politycznych
• Jedność – Unia Afrykańska będzie uważana za głównego partnera w dyskusjach
• Nie tylko instytucje – dialog i partnerstwo nie mogą się ograniczać do Brukseli i Addis Abeby

I tak ponad 70 członków, podczas dwudniowego szczytu, rozmawiało na pięciu zaplanowanych sesjach plenarnych m.in. o pokoju i bezpieczeństwie, demokracji i prawach człowieka, handlu i rozwoju, zmianach klimatycznych i energii oraz zatrudnieniu i migracji. Do najważniejszych jednak rozstrzygnięć nie doszło. Państwa Afrykańskie nie zgodziły się na propozycje Unii.

- Nie rozmawiamy więcej o EPA, odrzuciliśmy je i zobaczymy co możemy wprowadzić zamiast nich - tak skwitował konferencję prezydent Senegalu Abdoulaye Wade.

Porozumienie o Partnerstwie Ekonomicznym (EPA) miało dotyczyć 77 państw Afryki, Karaibów i Pacyfiku oraz 25 Unii Europejskiej. Zakładano danie wszystkim sygnatariuszom swobodnego dostępu do unijnych rynków, z wyłączeniem rynku cukru i ryżu. Lokalne cła na import z UE, miały zostać zniesione w ciągu 25 lat. Na takie propozycje zdecydowana większość krajów Czarnego Lądu odpowiedziała sprzeciwem, argumentując je jako nowy kolonializm. Ich zdaniem afrykańskie gospodarki narodowe nie są jeszcze gotowe na walkę na wolnym rynku Europy, z powodu niskiej konkurencyjności wytwarzanych tam towarów.

Wiele afrykańskich gospodarek funkcjonuje jako rynek zbytu dla różnego rodzaju surowców podstawowych niezmodyfikowanych, w dużej części przeznaczonych na eksport. Produkty rolne (o charakterze przemysłowym)
i minerały są najczęściej eksportowane na rynek europejski i amerykański.

Jedynie nieliczne państwa podpisały umowy handlowe. Zrobiło to m.in. Wybrzeże Kości Słoniowej i Namibia, które eksportują banany do Unii. Dlaczego? Gdyż po zbliżającym się wygaśnięciu ulg (31 grudnia) Światowej Organizacji Handlu (WTO) są narażone na podwyżki cła. Najgłośniej protestowały państwa duże i dość dobrze rozwinięte takie jak RPA czy Nigeria, mówiąc o nadziejach na wynegocjowanie lepszych umów podczas rozmów z WTO.

Pomimo wszystkich starć i raczej kurtuazyjnych rozmów dotyczących handlu, doszło do kilku porozumień. Powstała specjalna strategia współpracy Europa - Afryka i plan mający doprowadzić do jej realizacji. Państwa Unii chcą jak najbardziej dotować rozwój infrastruktury transportowej. Ma dojść do ściślejszej współpracy w sprawach migracji i ocieplenia klimatu oraz co warte podkreślenia, Europa chce pomagać wojskom afrykańskim w ramach Unii Afrykańskiej.

Działania Europy łatwo zrozumieć. Tygrys światowej gospodarki - Chiny coraz mocniej wchodzi do Afryki powoli zagrażając ekonomicznej pozycji państw Unii Europejskiej w Afryce. W ub. r. dwustronne obroty UE - Afryka przekroczyły 200 mld. dol. Niemal połowę unijnego eksportu na Afrykę stanowią samochody i maszyny. Do Europy sprowadzane są ropa, gaz, diamenty i kakao.

Oby nie następne siedem lat


Największymi sukcesami zakończonego szczytu na pewno jest fakt, że obie strony zasiadły do rozmów. Ostatnie tego typu spotkanie odbyło się aż siedem lat temu. Drugą ważna konsekwencją konferencji jest zwrócenie uwagi świata na sytuację poszczególnych państw afrykańskich, przede wszystkim Zimbabwe.

W programie „Andrew Marr Show” w BBC One, arcybiskup Yorku dr John Sertamu w akcie protestu wobec rządów prezydenta Mugabe pociął na kawałki swoją koloratkę. Tłumaczył, że tak jak Mugabe pozbawił ludzi tożsamości i pociął ją na drobne kawałki, tak on pociął swoją koloratkę, źródło jego tożsamości. Nie założy nowej dopóki przy władzy trwać będzie dyktator Zimbabwe. Heroiczny akt arcybiskupa można zobaczyć tutaj.


Źródła: gazeta.pl, Reuters, PAP

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stawiam plusa. Aktualnie rzeczywiście niewiele się mówi na temat Afryki i jej relacji z resztą Świata. Podejrzewam, że sytuacja bedzie sie zmieniać wraz z zbliżaniem się MŚ 2010 w RPA. Co do Gordona Browna uważam, to nadęty hipokryta:

"...tłumacząc swoją nieobecność na szczycie mówił, że nie zamierza zasiąść do jednego stołu z człowiekiem, który nagminnie łamie prawa człowieka"

dziwne, że nie krępuje go obecność przy stole przywódców Chin czy Rosji;/

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za opisanie szczytu. O Afryce nie często się pisze, chyba tylko przy okazji Darfuru.

Przyczepie się tylko do fragmentu:

'"Wiele afrykańskich gospodarek funkcjonuje jako rynek zbytu dla różnego rodzaju surowców podstawowych niezmodyfikowanych, w dużej części przeznaczonych na eksport."

Bo zdanie się nie klei. Jest raczej odwrotnie. Wiele afrykańskich gospodarek jest rynkiem zbytu dla towarów przetworzonych, bo same nic nie wytwarzają, a tylko eksportują własne surowce mineralne i żywność.

pozdr

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Za opisanie istotnego wydarzenia. Tylko szkoda, że znów "z dużej chmury mały deszcz"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.