Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5516 miejsce

Bramkarz Waldemar Adamczak opuścił KS Płomień Przyprostynia

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2013-08-19 10:26

Bramkarz Płomienia Waldemar Adamczak wraca do Znicza Obry. "Szkoda, że Waldek odchodzi. Rozumiemy jednak decyzje, i życzymy powodzenia. Na pewno będziemy śledzić wyniki Jego i Znicza Obry." - powiedział wiceprezes Paweł Szott.

Waldek Adamczak / Fot. Archiwum KS Płomień PrzyprostyniaBramkarz Płomienia Waldemar Adamczak wraca do Znicza Obry. Rozegrał w pierwszej drużynie Płomienia 5-meczy. Duet bramkarski Jakub Borkowski - Waldemar Adamczak wpuścili najmniej bramek w krótkiej historii Płomienia w klasie okręgowej. "Szkoda, że Waldek odchodzi. Rozumiemy jednak decyzje, i życzymy powodzenia. Na pewno będziemy śledzić wyniki Jego i Znicza Obry." - powiedział wiceprezes Paweł Szott.

Wracasz z powrotem do Znicza Obry. Dlaczego akurat Znicz i jakie są powody, że zmieniasz klub
- Tak to prawda powróciłem do Obry na „stare śmieci”. Chciałem gry regularnej a w Zniczu mam na to wielkie szanse. Byłem namawiany przez kumpli z klubu oraz samego prezesa i zaprosili mnie na treningi. Teraz będę miał praktycznie co drugi mecz to derbowy czyli bliskie wyjazdy.

Wraz z Płomieniem wywalczyłeś historyczny awans do 4-ligi. Kiedy uwierzyłeś, że awans jest możliwy? Co zapamiętasz z tego sezonu?
Waldek Adamczak / Fot. Archiwum KS Płomień Przyprostynia- Bardzo się cieszę, że mogłem pomóc w awansie Płomienia do IV ligi. Był to dla mnie wspaniały sezon, gdzie miałem okazje grać z bardzo dobrymi zawodnikami oraz gry przeciwko dobrym rywalom. Uwierzyłem w awans po wygraniu 2:1 z Wronkami u siebie. Później byliśmy bardzo skupieni do końca rundy. Mała wpadka w Szamotułach ale w meczu w Lwówkiem udowodniliśmy że to był przypadek i awans należy się nam w 100% za cały bardzo dobry sezon. Zapamiętam pobyt w Płomieniu bardzo pozytywnie. Wszystko na wielki plus.

Każda osoba która ma do czynienia z klubem wkłada wszystkie swoje siły żeby było jak najlepiej. Osobiście zapamiętam mecz w swoim wykonaniu z Spartą Szamotuły, gdzie broniłem cały mecz i to był cały mecz nerwów. Mecz w moim i całej drużyny był bardzo udany. Po tym meczu wiem, że walka do końca jest bardzo ważna co popłaciło i zdobyliśmy bramkę na 3:2 i zostaliśmy mistrzami rundy jesiennej a później wielka feta „zakończenie”. Dzisiaj mieliśmy mecz sparingowy z Sokołem Rakoniewice i zremisowaliśmy 4:4 a do przerwy było 4:1 dla Sokoła i znowu pojawił się przypadek w którym wiara do końca się opłaca.

Czytaj więcej ------->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.