Facebook Google+ Twitter

Braterstwo na pokaz

Jesteśmy świadkami wielu bardzo interesujących wydarzeń. Mają one wpływ na nasze dalsze losy, sposób w jaki patrzymy na przeszłość. Wiele zdarzeń ma wpływ na nas wszystkich.

Jednoczenie się ludzi w obliczu tragedii lub w trudnych chwilach jest bardzo ciekawym zjawiskiem. Nie wiem czym jest spowodowana masowa chęć wspierania innych i łączenie się w bólu z tysiącami osób, ale tak właśnie się dzieje.

W moim życiu pierwszym objawem solidarności ponad podziałami były chwile, w których Polacy dowiadywali się o śmierci papieża Jana Pawła II. W tym czasie nie była ważna polityka, czy nawet wiara. Każdy człowiek był w stanie powiedzieć wiele dobrego zarówno o głowie Kościoła, jak i o Karolu Wojtyle.

Odnoszę jednak wrażenie, że w obliczu tragedii ludzie w fanatyczny sposób chcą zmienić życie swoje, a co gorsza innych. Straszne wydarzenia, chociaż niewątpliwie są wstrząsające, nie odmieniają w diametralny sposób nas samych. Śmierć papieża dała wielu ludziom powód, aby nazwać się pokoleniem JPII, cokolwiek ten ruch miał na celu już dawno o nim zapomniano.

Miała zmienić się także sytuacja na polskich stadionach. Rozejm, a nawet pojednanie ogłosiły dwie zwaśnione bojówki drużyn Cracovia Kraków i Wisła Kraków. Odprawiona została msza w intencji Jana Pawła II, w trakcie której kibice obu zespołów stali przy sobie jak brat z bratem. Swoją drogą piękny obrazek, szkoda że o tak słusznej idei zapomniano już na pierwszym ligowym spotkaniu tych drużyn. W rezultacie pojednanie przerodziło się w nienawiść, nienawiść kolei w regularną bitwę. Jestem zdania, że nawet po największej tragedii, która nie dotyczy nas osobiście nie zmieni się nasze, ani my sami.

Kolejnym dniem był 10 kwietnia 2010 r. Zginęło wówczas 96 osób w katastrofie rządowego samolotu lecącego na uroczystość 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Na pokładzie był także prezydent Polski Lech Kaczyński.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Właśnie. Co sprawia, że indywidualnie nie włączamy się w pomoc ludziom w naszym najbliższym środowisku , a uczestniczymy tak chętnie w zbiorowych traumach...brak dystansu , odbieranie
zdarzeń na poziomie emocji, a nie rozumu? może to kwestia osobowości?
Umieranie papieża na oczach tłumów, robienie z tego widowiska budziło mój sprzeciw. W katastrofie smoleńskiej tylko ceremonia sprowadzania zwłok na ziemię ojczystą miala swój wymiar symboliczny, przejmujący...i prawdziwy. Obraz powodzi przekazywany przez media raził sztucznością, tylko relacje poszkodowanych, którzy stracili swoją przestrzeń życiową (miejsce do spania,umycia się,łyżkę, widelec, warsztat pracy)uruchamiały wyobrażnię i chęć pomocy.
Poprzez dołączenie do tłumu wyrażającego swoje uczucia nobilitujemy się wzajemnie. Cicha,dyskretna pomoc jest niewidoczna, więc po co się wysilać?
Wszechobecne media kreują rzeczywistośc, poszczególne osoby pracujące w nich mają swój punkt widzenia,wizję, warsztat, talent. Po drugiej stronie są ludzie, ich uczucia,emocje, często niejednoznaczne, kontrowersyjne, ale prawdziwe w swej złożoności.I tylko to może podlegać indywidualnej ocenie. Jak na razie oceniamy cudze opinie co sprowadza się do łańcucha szeptów,"jedna pani drugiej pani.."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Powodzenia na szlaku wiadomości 24, tu też można zauważyć podobne zachowania, chwilowe przyjaźnie, sojusze, połajanki.Ale ogólnie Możesz liczyć na życzliwość większości z nas piszących w tym portalu.
pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.