Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17159 miejsce

Braterstwo wśród harcerzy to mit

W 2010 r. przypada setna rocznica powstania ruchu skautowego w Polsce. W przededniu rozstrzygnięcia sporu o prawo do Krzyża Harcerskiego, sprawdźmy czym harcerstwo było, a czym być powinno i zastanówmy dlaczego harcerski pluralizm jest zły.

Ryba psuje się od głowy - to powiedzenie jak ulał pasuje do określenia, aktualnej od lat, sytuacji w ruchu harcerskim. Ciągłe pretensje, odgrzewane problemy i niewyjaśnione zatargi zajmują harcerskich instruktorów od przeszło stu lat. Są wśród harcerzy zwolennicy podziałów, są też tacy, którzy tych podziałów nie rozumieją. Czym różnimy się od innych państw, że nie potrafimy rozwiązywać problemów?

ZACZĘŁO SIĘ STO LAT TEMU



Kłopoty zaczęły się już w 1909 r. Do Polski trafiły pierwsze informacje o założonym dwa lata wcześniej w Wielkiej Brytanii skautingu. Zaczęło interesować się nim wiele organizacji na raz. Każda z nich miała inne priorytety. Towarzystwo „Eleusis” stawiało na poczwórną wstrzemięźliwość (od alkoholu, tytoniu, kart i rozpusty), „Zarzewie” kierowało swój program do studentów, a „Sokół” nastawiony był na rozwój fizyczny młodzieży polskiej.
Powstaniu pierwszych drużyn skautowych towarzyszyły przepychanki o przywództwo. Każda z organizacji rościła sobie pretensje do bycia tą prawdziwą skautową jednostką. Pojawiały się sprzeczne ze sobą roty przyrzeczeń harcerskich, niejednokrotnie rozkazy wydawały dwa, niezależne od siebie naczelnictwa. Taka sytuacja wymusiła w 1914 r. zjednoczenie,działających w Polsce organizacji skautowych. Musiały upłynąć jednak kolejne cztery lata, by Zjazd obradujący w Lublinie zadecydował o utworzeniu jednego narodowego związku, który gromadziłby wszystkie polskie ruchy skautowe. Powstał Związek Harcerstwa Polskiego.

W formie, którą przyjęto w 1918 r. ZHP funkcjonował do 1951 r. W tym roku został rozwiązany i przemianowany na organizację, ideologicznie zgodną z myślą socjalistyczną. W 1956 r. Związek Harcerstwa Polskiego odrodził się jako organizacja harcerska, wiążąca się z dawnym ZHP głównie z nazwy. Nie było to stowarzyszenie nawiązujące do przedwojennych tradycji, ale hołdujące aktualnym prądom ideowym. Wśród harcerskich instruktorów coraz częściej dochodziło do nerwowych rozmów o potrzebie zmiany. Nie wszyscy jednak taką potrzebę dostrzegali. Coraz liczniejsze ruchy w związku dawały o sobie znać. Rota przyrzeczenia harcerskiego z 1981 r. zaważyła o znacznych zmianach w organizacji. W roku obrad Okrągłego Stołu wyłonił się Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej, który zrywał z socjalistycznymi więzami, a działaczy ZHP traktował z pogardą. Od tego wszystko się zaczęło.

WROGOŚĆ NA CO DZIEŃ



-Ta organizacja jest wymuszonym sztucznym tworem, który dziś wychowuje w nienawiści do ZHP – mówi z żalem o ZHR Gosia, drużynowa z jednego z działających w Polsce centralnej hufców ZHP. Gosia jest harcerką od 1996 roku. Została nią, bo tak nakazywała rodzinna tradycja. Zazwyczaj to przypadek sprawia, że młoda osoba zostaje członkiem ZHR lub ZHP.
– Kiedy byłam w drugiej klasie, na zajęcia w szkole przyszła druhna Marta i zaprosiła nas na zbiórkę – wspomina Justyna Szlachetko, która dziś jest instruktorem ZHP. Wybór podjęty nieświadomie w wieku 10 czy 11 lat, może okazać się dla młodego człowieka decydujący. – Niestety już małym zuchom wpajana jest niechęć do nas – ocenia metody ZHR Gosia. Władze tej organizacji opowiadają wyssane z palca bzdury, a młodzi bezrefleksyjnie je powtarzają
– mówi.

Podczas zeszłorocznej, organizowanej wspólnie przez ZHP i ZHR, uroczystości rocznicy wybuchu powstania warszawskiego doszło do zgrzytów. Harcerze ze Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej nie ukrywali swoich swoich negatywnych opinii o tych drugich. – W tych komentarzach przodowała kadra, czyli liderzy! – rozkłada ręce Gosia. Urszula Zachara, sekretarz warszawskiego hufca w ZHR, nie widzi problemu na poziomie drużyn i szczepów. – Sama nieraz brałam udział we wspólnych z ZHP zbiórkach. Nie było wrogości, podziału na „my” i „oni” z żadnej strony – mówi. W harcerstwie jest już od 12 lat. To ponad połowa jej życia. Najpierw trafiła do ZHP, ale nie odpowiadała jej masowość i osiemdziesięcioletnia drużynowa. -Prawdziwa walka toczy się na „górze” – uważa Urszula. Tam ogromną rolę grają osobiste ambicje i dawne urazy władz obu organizacji. – My jesteśmy dobrzy, a oni są źli, my dbamy o tradycję, a oni znoszą normy moralne, my jesteśmy otwarci, a oni są ksenofobiczni. „Dół” zazwyczaj dystansuje się do poczynań „góry” podejmowanych w tym duchu. Niestety, takie postawy przenikają w głąb struktury. – Najczęściej w czasie kursów metodycznych, podczas których zajęcia prowadzą utytułowani „działacze” – mówi z żalem Zachara o swojej organizacji.

– A ja lubię ludzi z ZHR. W końcu to też harcerze – przekonuje Klaudia Szydło z hufca Warszawa Ochota. – Zawsze zależało mi na zbliżeniu obu organizacji (ZHR i ZHP), bo dzięki temu możemy wychowywać młodych ludzi w duchu wzajemnego szacunku – mówi Tomasz „Marabut” Maracewicz z ZHR. Maracewicz widzi dwie drogi nawiązania współpracy między organizacjami. – Pierwsza to animowanie działań na dole. Jednostki muszą współpracować, bo harcerz w każdym widzi brata. Inną rzeczą jest to, co powinno się zdarzyć na górze – mówi. Przede wszystkim sprawa Krzyża Harcerskiego. – To zawsze był znak harcerzy polskich – zapewnia i wierzy, że wszystko jest do osiągnięcia. – Chciałabym, żeby między naszymi organizacjami doszło do porozumienia, bo przecież o to właśnie chodzi. Jak połączymy nasze siły, będzie się nam żyło lepiej – ocenia Gosia.

NA WIELE FRONTÓW



„W ostatnich dniach marca 2008 r. w ZHP toczyła się intensywna dyskusja związana z ochroną prawną Krzyża Harcerskiego i możliwością wykorzystania tego symbolu przez inne, niż ZHP organizacje” – informuje dr Kamil Wais, podharcmistrz. Związek Harcerstwa Polskiego miał zastrzec harcerskie emblematy i udzielać prawa do ich użytkowania innym organizacjom.
– Krzyż harcerski został opatentowany w 2005 r. z inicjatywy i na rzecz Związku Harcerstwa Polskiego – mówi Jędrzej Kunowski, instruktor odpowiedzialny za promocję Chorągwi Stołecznej Związku Harcerstwa Polskiego. Jednak do Urzędu Patentowego trafił wniosek podważający decyzję o przyznaniu wyłącznego prawa do używania Krzyża przez ZHP. Złożyli go harcerze ze Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. – Kłopot w tym, że jeśli ktoś inny złoży wniosek o ochronę Krzyża, to po cofnięciu go nam, druga strona dostanie go automatycznie. Następny w kolejce jest ZHR – tłumaczy Kunowski. Maracewicz stanowczo temu zaprzecza: – To nieprawda! Jeżeli Urząd Patentowy odmówi rejestracji Krzyża samemu ZHP, to tym bardziej odmówi tego jakiejkolwiek innej organizacji. Właściwym rozwiązaniem byłoby to, co już wstępnie uzgodniliśmy, czyli zarejestrowanie Krzyża przez działające organizacje harcerskie na podstawie wielostronnego porozumienia. Zabawy w rejestrowanie znaków harcerskich sobie na przekór nie mają sensu – ucina Maracewicz. – My mogliśmy zarejestrować lilijkę z napisem „ONC”, hymn harcerski, zawołanie „czuwaj!”, ale to wszystko po prostu nie ma sensu - kwituje Kunowski.

Przewodniczący ZHR Michał Butkiewicz, w liście do delegatów na Zjazd ZHP, tak pisze o sprawie Krzyża: "Decyzja Waszego Zjazdu rozwiązująca ten problem byłaby nie tylko wyrazem woli porozumienia, ale także najlepszym z możliwych początkiem obchodów rocznicowych.
Mogłaby stać się też doskonałym fundamentem partnerskiego współdziałania organizacji harcerskich w kolejnych latach – w duchu prawdy i wzajemnego zrozumienia”. List przewodniczącego swojej organizacji odczytał Tomasz Maracewicz. Chwilę później na mównicę wkracza Naczelnik ZHP w 1989 roku, Krzysztof Grzebyk. W swoim przemówieniu kpi z
Maracewicza. Na sali grzmi. W internecie pojawiają się komentarze: „Dostał taką burzę braw jak nikt. W skrócie - mówił, że nie pozwoli obrażać ZHP...”

– Poczułem się skopany! – wspomina ze smutkiem Maracewicz, który przed delegatami wyznał, że największą przygodę swego życia przeżył jako drużynowy, właśnie w ZHP. Zamiast ciepłych słów, spotkał go jednak zimny prysznic pomówień. – Tomasz Grzebyk stwierdził, że przewodniczący ZHR w swoim liście daje mu do zrozumienia, że jest w gorszym harcerstwie.
- Tak nie jest i to jest manipulacja! – zaprzecza zdenerwowany. Po chwili stwierdza, że
brakuje w ZHP rozliczenia z okresem, który był zły. Harcerze z ZHR mają na to pomysł, chcą zorganizować wspólną konferencję historyczną. – Usiąść, podyskutować ze świadkami tamtych czasów, popracować z dokumentami. Wspólna komisja na pewno by bardzo pomogła – przekonuje „Marabut”. W przeciwnym razie, nadal będą pojawiać się kwestie działające na drugą stronę jak płachta na byka. Na przykład ZHP pisał na swoich stronach, że w latach 80. organizował Białe Służby. Nawet słowem nie wspomina o tym, że prawdziwym organizatorem byli instruktorzy nielegalnego Ruchu Harcerskiego, i że ZHP zakazywał wówczas udziału w Białych Służbach. Harcerze, którzy się w nie angażowali byli usuwani z ZHP. - Wypadałoby o tym napisać! To jest ważne, bo ludzie cierpieli – mówi z przekonaniem Maracewicz i zachęca, by zastanowić się nad tym, dlaczego jesteśmy w różnych organizacjach.

WSPÓŁPRACA JEST MOŻLIWA



ZHR zaproponował, by podjąć współpracę choćby w instytucjonalnej formie, na zasadzie federacji. – W obu organizacjach mamy masę fajnych pomysłów metodycznych i warto byłoby się tym podzielić – proponuje Maracewicz. W swej uchwale zjazdowej, ZHP odrzuciło jednak ten pomysł. – O ile mogę zrozumieć, że Związek traktuje prawa do Krzyża w kategorii marketngowej, a nie ideologicznej, o tyle nie rozumiem dlaczego Zjazd zakazał podejmowania współpracy z nami. Mogłaby ona tylko służyć harcerstwu – rozkłada ręce. Trudno zrozumieć decyzję Zjazdu. Być może część delegatów podjęła ją bez zastanowienia. Mogli też zrobić na złość Głównej Kwaterze, o której mówi się, że jest prozethaerowska. Być może taka postawa jest pokłosiem przekonania, że powstanie ZHR było elementem procesu rozbijania harcerstwa, a zarazem pozostawieniem ZHP samemu sobie z problemem transformacji. – To błędne przekonanie. Od dawna myśleliśmy o głębokiej reformie ZHP, ale nasze nadzieje zostały pogrzebane na VII Zjeździe w 1981 r. Proponowane zmiany nie zostały przyjęte. Dlatego stworzyliśmy drugą organizację – zagłębia się w przeszłość „Marabut”.

Istnieje droga, która prowadziłaby do wspólnego dobra wszystkich harcerskich organizacji w Polsce. – Rzecz polega na tym, by uznać, że równe prawo do podejmowania decyzji i zarządzania naszym dziedzictwem ma kilka podmiotów harcerskich – mówi Michał Senk, instruktor Wydziału Zagranicznego Głównej Kwatery Związku Harcerstwa Polskiego. Wśród instruktorów ZHP mówi się o tym, by wspólnie z harcerzami reprezentującymi pozostałe stowarzyszenia złożyć wniosek o opatentowanie Krzyża Harcerskiego. Takie rozwiązanie stawiałoby na równi każdego harcerza. Podczas grudniowego Zjazdu ZHP, Senk złożył pod głosowanie projekt uchwały w sprawie równego dostępu do Krzyża Harcerskiego dla wszystkich organizacji harcerskich. Zamiast tej uchwały, delegaci na Zjazd opowiedzieli się za inną, stawiającą ZHP w dominującej pozycji. „Mając (…) na względzie niemal stuletnią historię Krzyża Harcerskiego, jako odznaki organizacji ZHP, porozumienie jest możliwe wyłącznie w drodze udzielenia stosownej licencji” – napisano w przyjętej na początku grudnia uchwale ZHP. Czy cofamy się zatem o 20 lat do czasów Polski Ludowej? Ówczesne prawo o stowarzyszeniach określało, że tylko „ZHP zachowuje dotychczasowe uprawnienia do posługiwania się nazwą, mundurem, odznakami i symboliką harcerską”. Inne stowarzyszenia nie mogły naruszać tego prawa.

– Spory o patronat nad różnymi inicjatywami publicznymi, przepychanki przy okazji udziału w świętach narodowych, blokowanie kontaktów z międzynarodowymi organizacjami skautowymi – wylicza bez zająknięcia kolejne problemy Urszula Zachara. Rzeczywiście, w Polsce członkostwo w światowych strukturach skautowych zarezerwowane jest wyłącznie dla ZHP. Rozwiązaniem dla kilku stowarzyszeń skautowych na terenie jednego kraju jest utworzenie federacji. Taki krok podjęli m.in. Niemcy, tworząc Ring deutscher Pfadfinderverbände, oraz Hiszpanie, którzy zorganizowali się w Federación de Escultismo en Espada. W Polsce nie będzie to możliwe jeszcze przez wiele lat. – Czy przynależność do struktur międzynarodowych jest bardzo ważna, nie wiem – zastanawia się Maracewicz. – Wstępowanie do WOSM (World Organization of the Scout Movement) nie jest dla nas wartością samą w sobie.

CZY JEST SZANSA?



Stuletnia tradycja polskiego harcerstwa sprawia, że harcerze zastanawiają się nad własną tożsamością, sięgają do historii swoich stowarzyszeń, ale też myślą o przyszłości. W 2008 roku, dzięki wspólnym staraniom czterech polskich organizacji harcerskich, prezydent Lech Kaczyński objął je swoim protektoratem. Członkowie ZHP, uczestnicząc w międzynarodowych zlotach, uczą się tolerancji, poznają inne kultury i dostrzegają na własne oczy czym jest otwartość, braterstwo i skautowa wspólnota. Podczas IX Zlotu Skautów Środkowoeuropejskich w 2008 roku, muzułmanie i chrześcijanie poznawali się nawzajem, razem jedli i bawili się. Różnice kulturowe nie stanowiły bariery.

Rok 1910 to rok, od którego liczy się początek harcerstwa w Polsce. W jednym z wydawnictw Federacji Skautingu Europejskiego, można znaleźć taką informację: „Stowarzyszenie, będąc częścią ruchu harcerskiego, utrzymuje braterskie więzi z pozostałymi organizacjami harcerskimi. Razem z nimi uczestniczyć będzie w obchodach 100. rocznicy założenia harcerstwa(…)”. W jaki sposób – tego nie wiemy. FSE nie odpowiedziała na to pytanie. Program Jubileuszowego Zlotu Harcerstwa Polskiego Kraków 2010, organizowany przez Związek Harcerstwa Polskiego, nie zawiera
informacji o wspólnych z innymi organizacjami wydarzeniach.

Walka między organizacjami jest faktem. Na szczęście toczy się ona zazwyczaj na poziomie, do którego szeregowi harcerze nie mają dostępu. – W tym leży nadzieja na przyszłość, że uda się kiedyś odciąć od krzywdzących stereotypów i podjąć realną, opartą na zaufaniu współpracę – kończy Zachara. Jednak czy na pewno wszystkim na tym zależy?

Imiona niektórych bohaterów zostały zmienione.

Zobacz: Polscy harcerze spierają się o krzyż

Źródła:

B. Śliwerski, Przyrzeczenie harcerskie. Historia, metodyka, manipulacje, Kraków 2009
W. Błażejewski, Z dziejów harcerstwa polskiego (1910-1939), Warszawa 1985
K. Persak, Odrodzenie harcerstwa w 1956 roku, Warszawa 1996
K. Wais, Internetowy Kurs ZHP w II RP (http://www.wais.kamil.rzeszow.pl/index.php/kurs-zhpwiirp/)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Adam Pałka
  • Adam Pałka
  • 27.08.2012 16:24

Dh Tomasz napisal ciekawy komentarz, ktory ukazuje patriotyczną postawę, co jest niezwykle cenne dzisiaj. Wiadomosci na temat druzyny harcerskiej, dzialajacej w Tarnowie juz tyle lat z waznymi osiagnieciami sa bardzo ciekawe i godne naśladowania. Dh Tomasz odnosząc sie do artykułu red. Puchacza, chyba nie dokońca, zrozumial jego treść. Mam wrażenie, ze to własnie troska o uniwersalne wartosci, jakie niesie scouting, a nie szukanie poklasku czy akceptowanie podziału na nasze harcerstwo/wasze harcerstwo, było tematem artykulu. Red. Puchacz jasnym językiem w oparciu o cytaty harcerzy, napisał o niepokojącyh zjawiskach w polskim harcerstwie. Ponoc prawdziwa cnota krytyki sie nie boi, a dh Tomasz tak odrazu pisze o plugawości. Czy trzeba az tak ostro, jeśłi kochamy naszą Polskę ?
Rozmawiajmy, piszmy, ale rzeczowo i językiem wzajemnego szacunku, jak nauczał Andrzej Małkowski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdyby autor znał choćby zalążek historii skautingu, a później harcerstwa na ziemiach polskich to bez wątpienia nie odważyłby się pisać tak plugawego i niezgodnego z prawdą historyczną artykułu.
Pisząc o początkach skautingu w Polsce nie będąc w tej organizacji i nie mając dostępu do materiałów źródłowych o tym stanowiących jest jedynie Twoim domysłem, który daleko odbiega od prawdy.
Jestem w drużynie harcerskiej, która działała już od września 1910 roku w Tarnowie, a która oficjalnie została powołana przez Andrzeja Małkowskiego 5 listopada 1911 roku pod nazwą 1Tarnowska Drużyna Skautowa "Czarna Jedynka". Nasze tradycje nieprzerwanie od zarania dziejów wywodzą się od początkowego skautingu. To właśnie poprzez tą jedność organizacyjną, na którą autor "naskakuje" pozwoliła drużynie przetrwać zawieruchy dziejów Polski. Zarówno w I WŚ, w której drużyna rozbroiła wojska austriackie, przyczyniając się do odzyskania niepodległości miasta jako pierwszego w Polsce, później wymarsz oddziałów harcerskich z Tarnowa na pomoc Orlętom Lwowski - tym, którzy ukształtowali obliczę drużyny, stanowiąc ją spadkobiercami i "strażnikami" tradycji i prawdziwych ideałów harcerskich. Również i II WŚ stanowiła wielką próbę. Drużyna, jak większość innych jednostek dostała przydział do AK. Wielu poległo w nierównej wojnie, lecz czytając choćby wspomnienia żołnierzy harcerskich batalionów "Zośka" i "Parasol" czytelnik uzmysłowi sobie, że to właśnie ta wspólnota, jedność słów nad czynami i zwyczajne przywiązanie do organizacji dawało im nadzieję na przetrwanie, na przyszłość w wolnej Polsce. Lata po II WŚ były okresem odbudowy harcerstwa po wojnie. Był to trudny czas, gdyż ZSRR w dużym stopniu wpływało na oblicze harcerstwa. AK-owców, harcerzy oczywiście więziono, niektórzy zaginęli bez śladu. Okupanci zezwolili początkowo na organizację młodzieżową pod nazwą Hufce Polskie. Nie było mowy o ZHP. Dopiero późniejsze lata, rozwój organizacji, znaczenie jakie osiągnęło wśród społeczeństwa i pamięć starszych ludzi o doniosłych czynach batalionów harcerskich, z którymi często miały możliwość współdziałania, spowodowały zmiany. ZHP mogło działać, lecz na warunkach ustanowionych przez ZSRR. Były one bardzo restrykcyjne, często nieumożliwiające przekazywanie odpowiednich - przedwojennych tradycji i zwyczajów harcerskich. Niedostosowanie się instruktorów do zaleceń władz komunistycznych, usilne naruszanie ich zasad działania ZHP mogło nawet skończyć się karą śmierci. Tak często bywało, gdyż harcerstwo podjęło podwójną grę. Gra, która polegała na "przytakiwaniu" i z pozorów dopuszczania odmiennych treści, lecz najstarsi instruktorzy nie zezwolili na upadek organizacji i w zaciszu, na zbiórkach w lasach lub innych "tajnych" miejscach mówili prawdę. Nie tylko o harcerstwie, lecz również mordu katyńskiego - o wszystkim tym, co było niedozwolone. Niektóre drużyny współdziałały potajemnie z partyzantami...
Znając dogłębnie historię mojej organizacji. Treści, które przekazuje opierając na pierwotnych tradycjach i wartościach nie zgadzam się z opinią autora, który jest jedynie obserwatorem różnych sytuacji wewnątrz organizacyjnych a o których nie ma bladego pojęcia. Jego domysły nie oparte na materiałach źródłowych są tym bardziej bolesne, gdyż zwyczajny człek wypowiada się w sprawach o organizacji, której nie jest członkiem i nie wie na czym polega cała "magia" harcerstwa, jego braterstwo i przyjaźń która jest największą wartością.

Z harcerskim pozdrowieniem Czuwaj!

dh Tomasz

Komentarz został ukrytyrozwiń
Nie lubię cię.
  • Nie lubię cię.
  • 28.08.2010 19:59

Jak ZHP ma się dogadać z ZHR, skoro nie może porozumieć się wewnątrz? Sama jestem świadkiem konfliktu dwóch instruktorów, który odbija się na młodszych harcerzach. I gdzie tu zgoda i braterstwo? Po drugie pretensje o historię są tak ważne, jak zeszłoroczny śnieg. Jeśli będziemy rozpamiętywać błędy sprzed kilkudziesięciu lat i dalej się cofać, to będziemy w końcu mieć pretensje do BiPi, że stworzył skauting. Po trzecie władze ZHP powinny zacząć myśleć przyszłościowo i patrzeć dalej, niż czubek własnego nosa, bo ideologicznie stoimy w miejscu. Młodzi harcerze pytają, dlaczego "oni" są ZHR i dlaczego. I co im odpowiedzieć? Że stare pierdziele na górze się nie potrafią dogadać? POZDRO 13

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.