Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3127 miejsce

Brawurowa farsa z tenorem i operą w tle w radomskim teatrze

Sylwestrowa premiera w Teatrze Powszechnym im. Jana Kochanowskiego w Radomiu, sztuka Kena Ludwiga "Dajcie mi tenora!" okazała się sukcesem artystycznym i frekwencyjnym, o czym może świadczyć nadkomplet widzów na każdym spektaklu.

Plakat do przedstawienia w Teatrze Powszechnym w Radomiu. / Fot. Krzysztof KrzakJest rok 1934. Opera w Cleveland obchodzi 10 - lecie istnienia. Gwiazdą jubileuszowego koncertu ma być światowej sławy włoski śpiewak i celebryta, Tino Merelli, odtwórca tytułowej partii w operze "Otello". Na jego przyjazd w luksusowym apartamencie oczekuje dyrektor teatru operowego, Henry Saunders, który w występie śpiewaka upatruje szansy dla kierowanej przez siebie placówki (a także dla siebie samego) i jego córka Maggie, wielbicielka talentu Włocha, która gotowa jest mu oddać to, co dziewica ma najcenniejszego. Towarzyszy im zakompleksiony, potulny Max, podkochujący się w córce dyrektora, odrzucającej jego umizgi i oświadczyny. Tymczasem gwiazda spóźnia się, a kiedy wreszcie przyjeżdża okazuje się, że nie wiadomo, czy będzie mógł wystąpić, ponieważ z przejedzenia ma problemy z... gazami. Śpiewakowi towarzyszy rozkrzyczana żona Maria, która w przeciwieństwie do uwielbiających go fanów, ma serdecznie dość męża i po kolejnej awanturze postanawia ostatecznie zakończyć związek z egocentrycznym i zaniedbującym ją Tino. Ten w geście rozpaczy zażywa lekarstwo, po którym zapada w letarg. Zrozpaczony dyrektor Saunders popada w czarną rozpacz i widząc oczyma wyobraźni swoją totalną klęskę postanawia ukryć fakt domniemanej śmierci tenora i poszukać zastępcy śpiewaka. I znajduje - w osobie swojego pomocnika, a głównie obiektu uzewnętrzniana swoich frustracji i złych nastrojów, czyli w Maxie. Ten ratuje sytuację, a tym samym pozycję swojego pryncypała: jubileuszowa premiera "Otella" Verdiego kończy się sukcesem. W międzyczasie budzi się z letargu właściwy Tino Merelli i wtedy następuje w sztuce "Dajcie mi tenora!" autorstwa Kena Ludwiga (m.in. "Crazy For You") typowe dla fars i komedii pomyłek nagromadzenie sytuacji typu qui pro quo, zabawnych sytuacji, także o zabarwieniu erotycznym, bowiem o względy Tina Morelli starają się dwie inne, mocno leciwe damy z temperamentem.

Maria Gudejko, Łukasz Mazurek i Iwona Pieniążek w scenie ze spektaklu Dajcie mi tenora! / Fot. materiał Teatru Powszechnego w RadomiuWarto przypomnieć, że polska prapremiera tej sztuki Ludwiga miała miejsce nie gdzie indziej, a w Teatrze Powszechnym im. Jana Kochanowskiego w Radomiu 20 lat temu, a reżyserował ją jako "Nagłe zastępstwo" ówczesny dyrektor tej sceny, Wojciech Kępczyński (dziś: Teatr Muzyczny Roma w Warszawie), a rolę Maggie grała w pierwszych przedstawieniach Małgorzata Foremniak (wówczas: Jędruszczak). Obecne przedstawienie w świetnym przekładzie Elżbiety Woźniak reżyseruje Marcin Sławiński, który karierę aktorską rozpoczynał pod okiem Adama Hanuszkiewicza w Teatrze Narodowym, natomiast reżyserską - wystawieniem "Kompotu" Kofty i Rychtera właśnie w teatrze radomskim. Sławiński ma ogromne doświadczenie w wystawianiu sztuk o charakterze komediowo - farsowym (dość przypomnieć, ze często współpracuje on z czołową sceną tego rodzaju, jaką jest w Polsce warszawski Teatr Kwadrat), nic więc dziwnego, że wprawną ręką poprowadził aktorów, którzy brawurowo zrealizowali jego pomysły reżyserskie. Zwłaszcza panowie w sztuce "Dajcie mi tenora!" mają ogromne pole do aktorskiego popisu, które w pełni wykorzystali. Na pierwszym miejscu należy wymienić Łukasza Mazurka w roli Maxa. Bezapelacyjnie jest on gwiazdą tego przedstawienia, nie tylko dlatego, że świetnie pokazuje przemianę swego bohatera z fajtłapowatego, zahukanego przez dyrektora "chłopca do wszystkiego" w świadomego swojego talentu i możliwości artystę. A jak Mazurek śpiewa! I arię Otella, i pieśń "Mamma son tanto felice", i "La donna è mobile" czy wreszcie "Brunetki, blondynki"! Rewelacja! Dodajmy: na żywo. Jarosław Rabenda jest jako dyrektor teatru raz bardzo władczy, innym razem potulny (gdy ma w tym interes), czasem diaboliczny. Aktor wykorzystuje niezwykle udatnie swój talent komediowy i vis comica, którą został obdarzony przez naturę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.