Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

30959 miejsce

Brazylia górą, ale sędzia kalosz. Brazylia – Chorwacja 3:1

Brazylia zorganizowała mundial po to, żeby go wygrać – taki cel przyświecać będzie Canarinhos przez całe Mistrzostwa Świata. Czy tak się stanie? Zobaczymy.

 / Fot. PAP/EPABez Mandzukicia znaczyć miało bez ataku? Skądże! Godnie, już od pierwszej minuty, zastępował go Nikica Jelavić. I to właśnie on oddał pierwszy celny strzał. Julio Cesar nie miał jednak żadnych problemów z obraną. Niby miało się zacząć święto Brazylijczyków już po tym właśnie spotkaniu, ale najpierw trzeba było pokonać zespół, który był określany mianem „najlepszego, jaki w historii grał z gospodarzem mecz otwarcia”, a już od początku było wiadomo, że nie będzie o to tak łatwo. Kilka chwil po akcji Jalevicia Ivica Olić zmarnował kapitalną sytuację, kiedy to głową z bardzo bliska nie potrafił skierować piłki do bramki. Na pewno nie pomogła mu asysta obrońcy. Co się jednak odwlecze, to… Właśnie. Olić popędził lewą stroną boiska, płasko dośrodkował w pole karne, a tam przypadkowo piłka odbiła się od nogi Marcelo i wpadła do bramki. Trybuny ucichły, a Chorwacja była w euforii.

Po kwadransie gry Oscar świetnie wrzucił futbolówkę w pole karne, pomiędzy obrońców i bramkarza, ale znajdujący się w „16” Neymar i Fred nie zdołali jej sięgnąć i uderzyć. Pięć minut potem Paulinho mógł doprowadzić do wyrównania, ale w dobrej sytuacji, przy strzale z drugiego tempa, trafił prosto w Stipe’a Pletikosę. To, co jednak stało się kilkadziesiąt sekund później, wywołało na trybunach prawdziwy szał. Neymar popędził prawą stroną, dośrodkował, piłka została wybita przed pole karne, a Oscar kapitalnie przymierzył. Bramkarz jednak zachował się bardzo dobrze i sparował strzał na róg.

Czas jednak płynął, Chorwaci atakowali i… stracili bramkę. W środku pola kapitalnie o piłkę powalczył – nie kto inny, jak Oscar – futbolówkę otrzymał Neymar i strzałem lewą nogą doprowadził do remisu. Nawiasem mówiąc, była to jego 36. bramka w reprezentacji, a czwarta strzelona tą właśnie lewą nogą. Do końca pierwszej połowy tempo meczu było wręcz kapitalne i bardzo szybkie, ale żadna z drużyn nie zdołała już zagrozić przeciwnikowi (chyba, że zaliczymy do tego fatalne pudło Hulka z bliskiej odległości).

Druga połowa rozpoczęła się już bez takiego animuszu. Większość akcji była rozgrywana w środkowej strefie boiska. Mimo że Brazylia musiała wygrać, a Chorwacja mogła, to jednak gra była bardziej statyczna. Szczerze powiedziawszy, to pierwsza groźniejsza akcja została przeprowadzona dopiero w 65. minucie, kiedy to Chorwacja straciła piłkę, Neymar popędził z nią na bramkę, ale Vedran Corluka wyciął go i otrzymał żółtą kartkę. Kilka minut później sędzia popełnił największy błąd w meczu, czyli podyktował rzut karny. Fred zachował się w polu karnym niczym nurek, który na duże doświadczenie w penetracjach wodnych głębin. Cóż, podyktował, to podyktował i co mu teraz zrobicie? A do piłki podszedł Neymar, przymierzał się, zatrzymywał, uderzył i… Pletikosa miał już na rękach piłkę, ale ta przełamał je i wpadła do siatki.

Niewiele później Luiz minimalnie strzelił głową w kierunku bramki, ale przy okazji sfaulował obrońcę, czego sędzia nie zauważył. Zauważył jednak, że Chorwaci faulowali, kiedy strzelili gola. A było to 10 minut przed końcem. Tym razem jednak się nie pomylił. A tymczasem Luka Modrić pokazał to z czego słynie. Uderzył z dystansu, piłka skozłowała jeszcze kilka razy i Cesar z trudem wybił ją na rzut rożny. Czym było bliżej do końca, tym zawodnicy Kovaca atakowali z coraz większym impetem. Co akcja, to groźny strzał. Przyjęło się jednak, że ściany pomagają gospodarzom i tak było i tym razem. W doliczonym czasie Oscar uderzył z dystansu i ustalił wynik na 3:1.

Chorwaci zagrali świetnie, Brazylijczycy też. Sędzia trochę wypaczył ostateczny rezultat meczu, ale takie jest piękno futbolu. A nowoczesna technologia poszukiwana jest od zaraz.

Brazylia - Chorwacja 3:1 (1:1)

Bramki: Neymar 29', 71' (k), Oscar 90' - Marcelo 11' (s)
Brazylia: 12. Júlio César - 2. Dani Alves, 4. David Luiz, 3. Thiago Silva, 6. Marcelo - 8. Paulinho (63, 18. Hernanes), 11. Oscar, 17. Luiz Gustavo - 7. Hulk (68, 20. Bernard), 9. Fred, 10. Neymar (88, 16. Ramires).
Chorwacja: 1. Stipe Pletikosa - 11. Darijo Srna, 5. Vedran Ćorluka, 6. Dejan Lovren, 2. Šime Vrsaljko - 4. Ivan Perišić, 10. Luka Modrić, 20. Mateo Kovačić (61, 14. Marcelo Brozović), 7. Ivan Rakitić, 18. Ivica Olić - 9. Nikica Jelavić (78, 16. Ante Rebić).
żółte kartki: Neymar, Gustavo - Ćorluka, Lovren.
sędziował: Yūichi Nishimura (Japonia)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.