Facebook Google+ Twitter

Brazylia gromi na otwarcie Ligi Światowej

W pierwszym meczu Final Six Ligi Światowej w Rio de Janeiro, gospodarze pokonali bez straty seta reprezentację Rosji.

O ile w składzie Brazylii nie było żadnych niespodzianek, to Władimir Alekno zaskoczył wszystkich. Na boisku brakowało rozgrywającego Wadima Chamuckiego i środkowego Aleksieja Kuleszowa. Zastąpili ich młodzi zawodnicy: Siergiej Grankin i Aleksiej Ostapienko,

1. set

Mecz rozpoczął się od efektownego bloku André Nascimento na Siemionie Połtawskim. Atakujący reprezentacji Rosji po chwili zrehabilitował się zdobywając pierwszy punkt dla swojej drużyny. Oba zespoły od początku ryzykowały w polu serwisowym, ale przyjmujący spisywali się bez zarzutów. Bardzo skutecznie grali obaj rosyjscy środkowi.

W końcu asem serwisowym popisał się Giba. Po ataku z prawego skrzydła André, siatkarze zeszli na pierwszą przerwę techniczną przy jednopunktowym prowadzeniu Canarinhos. Po czasie tempo gry spadło, co było spowodowane dużą ilością zepsutych zagrywek. Po bloku na Aleksandrze Wołkowie było 13:11 dla gospodarzy.

Było to jednak jednorazowe zagranie, gdyż środkowi Sbornej grali bardzo skutecznie. Po bloku na Gibie, który atakował z szóstej strefy, Rosjanie wyszli na prowadzenie. Nasi sąsiedzi zaczęli lepiej grać w obronie i kontrataku. Szczególnie dobrze prezentował się Połtawski. Po jednej z takich kontr Rosja wygrywała 18:16 i o czas poprosił Bernardo Rezende.

Po przerwie Rosjanie zaczęli grać jeszcze lepiej. Brazylijski blok obił Siergiej Tietiuchin i było już 20:17. Od czego jest jednak Giba. Kapitan "Kanarkowych" posłał dwie atomowe zagrywki i na tablicy widniał wynik 22:22. O czas poprosił trener Rosjan. Po przerwie kontratak wykończył André i Canarinhos wyszli na prowadzenie. Nie oddali już go do końca i wygrali tę partię 25:23.

2. odsłona

Drugiego seta lepiej zaczęli Rosjanie. Po bloku na Dante i błędzie w ataku André, prowadzili 3:1. Świetnie grał Siemion Połtawski, który kończył prawie wszystkie akcje. Po autowym ataku Giby, Canarinhos przegrywali na pierwszej przerwie technicznej 5:8. Po czasie dość przypadkową akcję wykończył Połtawski i było 10:6.

Ponownie dzięki dobrej dyspozycji Giby na zagrywce, Brazylia odrobiła dwa punkty straty. Rosjanie zaczęli się mylić i po autowych atakach Siergieja Tietiuchina i Siemiona Połtawskiego przegrywali już 11:14 i o czas poprosił Władimir Alekno. Na niewiele się to jednak zdało, gdyż natchnieni Brazylijczycy grali coraz lepiej.

Świetnie kontrataki wykańczał André Nascimento. Po autowym ataku Aleksandra Wołkowa, Sborna przegrywała 12:17. Na boisko wszedł kapitan Rosjan, Wadim Chamuckich, ale nie pomógł zbytnio swoim kolegom. Na parkiecie pojawił się również drugi atakujący, Maksim Michajłow.

Rosjanie popełniali bardzo dużo błędów. Szczególnie było to widoczne w polu serwisowym. I właśnie po zepsutej zagrywce Aleksandra Kosariewa, gospodarze mogli cieszyć się z wygranego seta.

3. partia

Trener Rosjan zdecydował się przed tą odsłoną na jedną zmianę w składzie: Jurij Bierieżko zmienił Aleksandra Kosariewa. Młody zawodnik od razu został sprawdzony przez André na przyjęciu, ale nie przeszedł pomyślnie tego testu i było 2:1 dla Brazylii. Atakujący gospodarzy mimo, iż jest leworęczny pokazał, że potrafi atakować również prawą ręką, którą wykończył kontrę mistrzów świata.

Po autowym ataku Dante było już 8:5 dla gospodarzy. Rosjanie mieli duże problemy z przyjęciem zagrywki, a Canarinhos zaczęli bawić się grą. Po efektownym bloku Dante na Połtawskim było już 12:7. Trener Alekno podobnie jak w poprzedniej partii zastosował podwójną zmianę.

Mimo, że Maksim Michajłow dobrze rozpoczął grę, to nie miał wsparcia w postaci swoich starszych, bardziej doświadczonych kolegów, którzy chyba pogodzili się z porażką. Po bloku na Bierieżce przegrywali już 12:19. Swobodnie grający Brazylijczycy spokojnie doprowadzili do końca spotkania. Mecz dwoma asami serwisowym zakończył Dante.

Pierwszy mecz wielkiego finału Ligi Światowej już za nami. Tradycji nie stało się zadość i Brazylijczycy wygrali swój pierwszy mecz na imprezie. Czy to oznacza, że przerwą fatum gospodarzy? W ostatnich latach bowiem kraj, który organizował finał World League nie potrafił odnieść w niej zwycięstwa. Gra Canarinhos nie była może jeszcze taka, jaką oczekiwałby trener Bernardo Rezende, ale nie mieli oni problemów z pokonaniem słabo dzisiaj wyglądających Rosjan, którzy zepsuli ponad 20 zagrywek.

Brazylia - Rosja 3:0
(25:23, 25:18, 25:15)

Składy:

Brazylia: Marcelinho, Gustavo Endres, André Heller, Giba, Dante Amaral, André Nascimento, Sérgio Escadinha (libero) oraz Bruno Mossa de Rezende, Samuel Fuchs, Murilo Endres i Anderson.
Trener: Bernardo Rezende

Rosja: Siergiej Grankin, Aleksiej Ostapienko, Aleksander Wołkow, Siergiej Tietiuchin, Aleksander Kosariew, Siemion Połtawski, Aleksiej Werbow (libero) oraz Wadim Chamuckich, Jurij Bierieżko i Maksim Michajłow.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

No możliwe. Ja jednak liczę na to, że nie wygrają. Jeśli tu wygrają to na Igrzyskach nie. W końcu się to musi skończyć. Miejmy nadzieję, że Polska przejmie pałeczkę;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brazylia...jeszcze u siebie...nie będzie mocnych na nich, zwłaszcza, że wszyscy przygotowują się na IO...a Brazylia gra u siebie więc wygrywać musi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.