Facebook Google+ Twitter

Brazylia w ćwierćfinale. Rzuty karne wskazały zwycięzcę

Mecz nie był łatwy dla gospodarzy, bo Chile nie odpuszczało do samego końca. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a o tym kto zagra w finale zadecydowały rzuty karne.

 / Fot. EPA/PETER POWELLPoczątek meczu zaczął się niecelnym strzałem Marcelo. W 11. minucie w polu karnym został potrącony Eduardo Vargas. Sędzia, raczej jednak słusznie, nie podyktował rzutu karnego, podobnie zresztą jak kilka chwil później w przypadku upadku Neymara. W 18. minucie padła pierwsza bramka dla Brazylii. Po rzucie rożnym piłkę głową „przedłużył” Silva, a naciskany przez Luiza Jara "wpakował" ją do własnej bramki. Na dopowiedź reprezentacji Chile nie trzeba było długo czekać. Już w 32. minucie do siatki Julio Cezara trafił Alexis Sanchez, który zaraz po podaniu Vargasa kopnął piłkę płasko po ziemi a ta wpadła do siatki obok bezradnego bramkarza. Na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy dobrą okazję do zdobycia zwycięskiej bramki miał Akces. Na nieszczęście Brazlijczyka Bravo przeniósł piłkę nad bramką. Ta część spotkania zakończyła się więc remisem.

Niecelny strzał Fernandinho na początku drugiej połowy nie zamienił się w kolejną bramkę. W 52. minucie Brazylii udaje się w końcu zdobyć drugą bramkę. To Hulk, po podaniu Marcelo trafia do bramki. Na przekór Brazylijczyków sędzia Howard Web nie zaliczył gola, a na dodatek „nagrodził” strzelca żółta kartką. Anglik dopatrzył się zagarnia piłki ręką przez brazylijskiego piłkarza. W 64. minucie trójkowa akcja Chilijczyków zakończyła się podaniem Vidala do Carlesa Aranguiza. Ten jednak strzelił wprost w bramkarza. Swoją okazję zmarnował też Neymar, który próbował strzelić bramkę głową. Powstrzymała go jednak fantastyczna obrona Claudio Bravo. Kilka minut później bramkarz Chile ponownie musiał interweniować, tym razem po to, aby obronić strzał oddany przez Hulka. Podstawowy czas gry zakończył się remisem, 1:1.

Lekką przewagę w pierwszej części dogrywki uzyskała Brazylia czego ukoronowaniem był groźny strzał z daleka wykonany przez Hulka. Jego uderzenie ponownie pewnie obronił Bravo. W 120. minucie stuprocentową sytuację na zwycięstwo i pogrążenie gospodarzy miał Mauricio Pinillaa, ale trafił w poprzeczkę. Dogrywka również skończyła się remisem, a o zwycięstwie jednej z drużyn zadecydowały rzuty karne.

Jako pierwszy z reprezentacji Brazylii do siatki trafił David Luiz, a za nim udało się to także Marcelo, Neymarowi. Jedenastek nie udało się natomiast strzelić Willianowi, który w ogóle nie popadł w bramkę, a także Hulkowi, którego strzał został obroniony przez Bravo. Chilijczycy swoją serię zaczęli dość pechowo. Na początku strzał Penillaa obronił Cezar, później tak samo został zatrzymany Alexis Sanchez. Idealnymi bramkami mogą za to popisać się Aranguiz czy Diaz. Kluczowym dla rozstrzygnięciu momentem był strzał Jary. Pechowo dla Chile piłka odbiła się od słupka i to Brazylia mogła świętować zwycięstwo wygrywając 4:3.

Podopieczni Scolariego mogą już zacząć przygotowywać się do piątkowego ćwierćfinału. Ich rywalem będzie Kolumbia, która „rozgryzła” dzisiaj osłabiony z powodu nieobecności Suareza Urugwaj i wygrał pewnie 2:0. Zarówno dla drużyny Tabareza jak i Chile dzisiaj kończą się mistrzostwa. Wielu kibiców z Polski żałuje, że nie usłyszy już więcej chilijskiej przyśpiewki z ust komentatora Dariusza Szpakowskiego, zagrzewającej do boju reprezentację Jorge’a Samapaoliego. Teraz co najwyżej można ją zaśpiewać w nieco zmienionej wersji: „Chi chi chi le le le Adios Chile”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.