Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

57116 miejsce

Breivik doprowadził ABW do kolekcjonera... armat. Trwa proces

Polski kolekcjoner stanął przed sądem za przechowywanie repliki średniowiecznej armaty. Co z tą sprawą ma wspólnego Anders Breivik? Wbrew pozorom całkiem sporo.

 / Fot. MamaGeekChyba każdy widział (jeśli nie na żywo, to chociaż w TV) jak wyglądają rekonstrukcje historyczne. Grupa pasjonatów poświęca swój czas i pieniądze, by odtworzyć dawne stroje i obyczaje, oraz zainteresować społeczeństwo historią. Niestety nad polskimi kolekcjonerami zawisły czarne chmury. A wszystko przez... Andersa Breivika.

Zaczęło się zgoła niewinnie. Polski biznesmen Tomasz P. sprzedał legalnie dostępny lont norweskiemu turyście. Turysta ów, okazał się psychopatą Andersem Breivikiem. W związku z tym, że pochwalił się on, iż coś kupił w Polsce, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego natychmiast podjęła czynności kontrolne, aby upewnić się, czy inni klienci Tomasza P. nie planują tego samego, co Breivik.

W ten sposób agenci ABW dotarli do mieszkańca powiatu ostródzkiego Piotra S., u którego znaleźli wiatrówkę, dwa luki bloczkowe i co najważniejsze armatę. A konkretnie replikę średniowiecznej armaty. Dokładnie taką, jakich używają rekonstruktorzy.

W związku z powyższym, armata została przekazana do Wojskowego Instytutu Techniki Uzbrojenia, by pracujący tam fachowcy mogli ustalić, czy jest ona bronią palną. I tu, być może znów zadziałała magia nazwiska "Breivik", gdyż specjaliści z WITU zignorowali art. 11 pkt. 10 ustawy o broni i amunicji, mówiący iż replika broni palnej rozdzielnego ładowania wytworzonej przed 1885 nie wymaga pozwolenia i jasno stwierdzili iż jest to broń, na którą wymagane jest pozwolenie.

Czytaj dalej --->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Widzisz, najgorsze jest to, że na siłe ABW potrzebowała sukcesu, to sprawdziła klientów firmy sprzedającej artykuły pirotechniczne, bo Breivik coś w niej kupił, bo niewątpliwie wszyscy terroryści swoje legalne zakupy robią w tym samym miejscu.

Dobrze, że nie sprawdzają wszystkich sklepów spożywczych w których Breivik kupował mleko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Broń na proch dymny nie wymaga pozwolenia i można taką kupić w niejednej cepelii.
Władza niedługo będzie ganiać muchy, które obsrywają portrety sitwy Najjaśniejszej. Niedawno skazali "Antykomora" (http://antykomor.pl/oficjalne-oswiadczenie-w-sprawie-wyroku/). To jasny przejaw obecnych standardów i mocy państwa "reprezentowanego przez samorealizujących się reprezentantów". W necie trafiłem na taką wypowiedź:
"Biuletyn Informacyjny nr 120 z 2005r. wydawnictwo Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji napisał/a:
„Proch czarny i kapiszony nadają się tylko do broni historycznej oraz replik i jako takie zostały objęte wyłączeniem z obowiązku posiadania na nie pozwolenia”
oraz
tu: http://dziennik.lowiecki.pl/forum.php?f=15&t=61011&numer=632

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.