Facebook Google+ Twitter

„Brick Lane”- tożsamość Europy i Azji

„Brick Lane” Sarah Gavron to film nieprzewidywalny, zaskakujący, prowokujący do myślenia. Niczym filmowe haiku odzwierciedlające paradoksy Europy i Azji; religii wschodu i zachodu; pozorów ludzkich zalet i wad.

Sarah Gavron, "Brick Lane" / Fot. fot. plakat filmowyGdy w 2007 roku "Brick Lane" Sarah Gavron wchodził na ekrany kin w Wielkiej Brytanii, pewna część środowisk muzułmańskich protestowała przeciwko rzekomemu prorasistowskiemu i antymuzułmańskiemu charakterowi filmu. Wkrótce i w Polsce widzowie będą mieli okazję przekonać się o niesłuszności oskarżeń tych ugrupowań. Film ten bowiem nie zaprzecza wciąż obecnym formom rozmaitej dyskryminacji w bengalskiej kulturze, ale i podkreśla wrażliwość na cudzą biedę mieszkańców Bangladeszu. Nie neguje istniejącego w Europie problemu radykalnych muzułmańskich wspólnot, podobnie jak nie zaprzecza moralnemu nonkonformizmowi i głębokiej żarliwości wielu muzułmanów. Wbrew pozorom w filmie Gavron purytańska Azja postawiona zostaje w lepszym świetle niż zlaicyzowana Europa.

O zwyczajnej brytyjskiej ulicy i niezwyczajnym losie bengalskiej kobiety słów kilka

Brick Lane to jedyna z typowych londyńskich ulic, wielokulturowych skupisk ludzi różnych nacji i wyznań, Anglików i obcych w obcej ziemi. Nanzeen (Tannistha Chatterjee), bengalska emigrantka, cudzoziemka jakich wiele pod Wielkim Dzwonem Westminsteru, dokonuje na niej jednak niezwykłego odkrycia. W smętnym blokowisku odkrywa swą własną tożsamość.

Trzydziestokilkuletnia kobieta przez lata konsekwentnie wdrażała w życie sugestię matki: "Gdyby Bóg chciał, byśmy zadawały pytania, uczyniłby nas mężczyznami”. W myśl tej zasady, posłuszna woli ojca, w wieku siedemnastu lat zrzekła się bengalskich pól na rzecz niepewnej przyszłości u boku nieznanego rodaka na emigracji w Wielkiej Brytanii. I zgodnie z nią od lat egzystuje, zaspokajając wszelkie potrzeby i zachcianki żywiciela rodziny. Gdy jednak w niespełnionym życiu kobiety zjawia się czuły Karim (Christopher Simpson), coś w niej pęka.

Rzeczywisty charakter brytyjskiego filmu o bengalskiej kulturze

Wbrew pozorom jednak „Brick Lane” brytyjskiej reżyserki Sarah Gavron nie jest filmem traktującym przede wszystkim o różnych wymiarach dyskryminacji w kulturze Bangladeszu. Nie jest też opowieścią o niedostosowaniu i alienacji emigrantów krajów trzeciego świata. W jego centrum nie jest również historia gorącego romansu między Nanzeen a Karimem. Zasadniczym przesłaniem tego filmu nie jest nawet obraz pomówień i niesprawiedliwości, które stały się udziałem muzułmanów na całym świecie jesienią 2001 roku - czasu znacznej części akcji filmu Gavron.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.