Facebook Google+ Twitter

Bring Me the Horizon – relacja z koncertu w klubie Stodoła

„Czego się nie robi dla ukochanego zespołu?” - takie pytanie retoryczne można było usłyszeć od fanek zespołu Bring Me the Horizon, które pod klubem Stodoła czekały na wejście nawet od godziny 8 rano.

 / Fot. Michał MłynarczykBring Me the Horizon zagrał we wtorek 14 czerwca w klubie Stodoła w Warszawie. Zespół wyszedł na scenę o 20:30 powitany ogromnymi brawami, okrzykami i piskami. Za to muzycy przywitali publiczność utworem „Doomed”. Już po pierwszych dźwiękach fani podnieśli jeszcze większą wrzawę i rozpoczęło się wspólne śpiewanie z Oliver’em Sykes’em. Oli mógł oszczędzać swój głos i polegać na publiczności, która momentami wręcz zagłuszała muzyka swoim śpiewem.

Gra światłem i atmosfera koncertu była magiczna i pełna energii, która udzielała się wszystkim w klubie. Przy kolejnych utworach „Happy Song” i „Go to Hell, for Heaven's Sake” na sali rozpętało się totalne szaleństwo. Oli nakłonił fanów do utworzenia „ściany śmierci”, a następnie „młyna” w centrum sali.

 / Fot. Michał MłynarczykCała set lista składała się z kawałków z nowej płyty „That's the Spirit” z 2015, którymi to rozpoczął i zakończył się koncert, oraz utworami z poprzedniej „Sempiternal” z 2013, z jednym smaczkiem w postaci piosenki „Chelsea smile” z 2008 roku.

Charyzma i energia bijąca od wokalisty były niesamowite i poniosły fanów w koncertowej zabawie do samego końca. Zespół po utworze „Throne” na chwilę zniknął z oczu, ale po wspólnym nawoływaniu i tupaniu publiczności, BMTH wrócił na bisy, aby zakończyć spotkanie potężną dawką dobrej muzyki w postaci „True friends” oraz „Drown”.

 / Fot. Michał MłynarczykZwyczajowo po zagraniu set listy zespół rzucał w kierunku publiczności kostkami do gitar oraz pałeczkami z perkusji. Matt Nicholls w ten sposób chciał podarować jedną z pałeczek również widowni będącej na balkonie w Stodole, ale niestety dziewczynom zabrakło kilku centymetrów, aby ją uchwycić, co uradowało stojących poniżej.

Podsumowując, koncert był pełen dobrej energii i zabawy. Kogo nie było może żałować, ale ma też jeszcze jedną szansę, aby naprawić swoją nieobecność w Warszawie 14 czerwca. Mianowicie Bring Me the Horizon zagra jeszcze w tym roku na Przystanku Woodstock, także do zobaczenia w lipcu pod sceną.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.