Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1976 miejsce

Broń domowej roboty

Nie tak dawno świat obiegła sensacyjna wieść o wydrukowaniu na drukarce 3D działającego pistoletu. Czy aby na pewno mamy do czynienia z przełomem technologicznym? Czy może zwykłą tanią sensacją?

Niedawno świat obiegła sensacyjna wiadomość. Pierwszy wydrukowany pistolet działa. Politycy obwieścili nową erę zagrożenia - teraz broń może powstawać w domu. Ale czy to naprawdę aż taki przełom? Cofnijmy się w czasie.

Był styczeń, rok 1943. Pewnego wieczoru do okien inż. Czerniewskiego zapukał Albin Żołądek. Chodziło o sprawę szybką i ważną –
naprawę nowego Stena. Inż. Czerniewski szybko doszedł do wniosku, że tak prymitywną broń łatwo wykonać samodzielnie od podstaw. A tym bardziej da się to zrobić pracując w fabryce maszyn rolniczych.
Ale cofnijmy się w czasie jeszcze bardziej. Był rok 1940, a Brytyjska armia wciąż nie miała na stanie pistoletów maszynowych, gdyż konserwatywny korpus oficerski uznawał je za bron amerykańskich gangsterów. Tymczasem pozbawieni podobnych oporów Niemcy, na przykładzie Francji pokazali, jak skuteczne czasem bywają właśnie te gangsterskie patenty. Postawieni przed faktami i przerażeni wizją Niemieckiej inwazji Brytyjczycy nie mieli wyjścia. Musieli błyskawicznie opracować pistolet maszynowy. I to taki, który zdołają szybko i tanio wyprodukować w ilości potrzebnej do uzbrojenia własnej armii. Założenia były proste. Należało wziąć Niemiecki MP40, wyrzucić wszystkie zbędne części, a pozostałe maksymalnie uprościć. I w ten właśnie sposób panowie Sheperd i Turpin, w miejscowości Enfield, opracowali STENa. Sten z Muzeum Orła Białego w Skarżysku / Fot. Grzegorz PietrzakPistolet maszynowy o którym złośliwi mówią, że sprawia wrażenie jakby projektant przeczytał książkę o ergonomii i stwierdził, że nie chce mieć z nią nic wspólnego. Jakby nie patrzył był to pistolet tani, prosty i śmiertelnie skuteczny. A ponieważ Niemcy ostatecznie nie dokonali Inwazji na wielką Brytanię, nie pozostało nic innego jak zrzucać nadprodukcję nad kontynentem. I jeden taki zrzutowy Sten trafił do rąk Albina Żołądka.

Wróćmy do inżyniera Czerniewskiego. Po niezbyt długich bojach uzyskał zgodę AK na wytwarzanie STENów w Suchedniowie. By zmylić Niemców doprowadził do tego, że fabryka w której pracował uzyskała zamówienia niemieckie w ilości uzasadniającej zatrudnienie dwóch zmian roboczych. Pozostało mu jedynie rozdzielić części Stenów na niecharakterystyczne, które rysował na niemieckich formatkach i jako rzekome niemieckie zamówienie wytwarzał na dziennej zmianie, oraz bardziej charakterystyczne wytwarzane przez wtajemniczonych robotników na drugiej zmianie. System który opracował pozwalał na ich wytwarzanie bez ryzyka wsypy. Niestety nikt nie przewidział, iż zdrajcą na usługach Gestapo jest Jerzy "Motor" Wojnowski - jeden z najbardziej zaufanych ludzi Ponurego, który ostatecznie doprowadził do rozbicia Suchedniowskiej fabryki. Niemniej jednak inżynier Czerniewski nie był jedynym człowiekiem, który zauważył prostotę brytyjskiego cepa.


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij