Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37797 miejsce

Broń, która nie odróżnia żołnierza od dziecka

Polska jako jeden z nielicznych krajów nie ratyfikowała jeszcze konwencji Ottawskiej. Członkowie Ban Busa, który w tym tygodniu przejeżdża przez nasz kraj, apelują do polskiego rządu o rezygnację ze stosowania min przeciwpiechotnych.

Liban, rok 2006, szpital / Fot. John RodstadBan Bus został zaproszony do Polski przez organizacje międzynarodowe. Wyruszył z Bałkanów 1 października, a zakończy swoją podróż 3 grudnia w Oslo. Ma trzech głównych pasażerów, którzy podróżują po całej Europie: Firoz, dwudziestosześcioletni Afgańczyk, który w wieku 14 lat nadepnął na minę i stracił obie nogi; Bronislav, były saper, którego broń kasetowa pozbawiła rąk i nóg oraz John Rodstad, dokumentalista fotografujący skutki użycia bomb kasetowych (m.in. w Libanie i w Gruzji). Przyjechali do Warszawy po to, by skłonić polski rząd do ratyfikacji konwencji Ottawskiej i tzw. Procesu z Oslo.

Polska się nie zastosuje...


W 1997 roku w Ottawie została przyjęta konwencja zakazująca użycia, produkcji, składowania oraz przechowywania min przeciwpiechotnych. Do października 2007r. przyjęło ją 80 proc. państw świata (156 krajów). Jej sygnatariuszem została również Polska, jednak do dziś jej nie ratyfikowała – wciąż składujemy miny. Natomiast nowy projekt, nazwany roboczo Procesem z Oslo, dotyczy składowania i produkcji broni kasetowej.

...bo nie jest to aż tak uciążliwe


Kambodża, 1996, Ranny mężczyzna w szpitalu z żoną / Fot. John RodstadBroń kasetowa to bomby, zawierające w sobie mniejsze ładunki wybuchowe. Gdy się je wystrzeli, mogą mieć rozrzut ładunku dochodzący nawet do 30 tys. m kw. Wiele z tych małych bomb nie wybucha od razu. Często są aktywne przez wiele lat (jak te z Libanu, które po 35 latach wciąż eksplodują). Dlatego 3 grudnia w Oslo część krajów będzie chciała wprowadzić w życie konwencję zakazującą broni kasetowej. Już 107 krajów przyjęło jej ostateczny kształt. Jak do tej pory władze Polski nie zamierzają przyjąć Procesu z Oslo. Potwierdzają to słowa ministra Sikorskiego, który powiedział: – Byłem bombardowany bombami kasetowymi, to nie jest aż tak uciążliwe...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

RYCHU
  • RYCHU
  • 07.06.2011 08:34

Ratyfikowanie konwencji ottawskiej pozbawia Polskę przewagi ofensywnej (jakim jest zastosowanie np. pól minowych) nad ewentualnym agresorem. Takie pola powinny być jednak dobrze zabezpieczone i oznaczone.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z tego, co mówiono na tej konferencji, tylko 3% bomb kasetowych spełnia swoje zadanie, to znaczy likwiduje żołnierzy przeciwnej armii. Chyba, że celem wojny jest likwidacja cywilów...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.11.2008 12:18

A ja powiem przekornie - w naszej sytuacji geopolitycznej byłoby nierozsądnie rezygnować z tych, defensywnych przecież, rodzajów broni. Niedźwiedź na wschodzie wciąż groźnie pomrukuje i głupotą byłoby rozbrajanie naszej armii. Radek wie, co mówi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

P.S: Nie obrażając innych autorów piszących na "rózowe tamaty" - ten tekst powinien "wisieć" cały dzień na miejscu honorowym, bo jest naprawdę ważny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestey żadna broń nie odróznia żołnierza od dziecka, ale rozumiem znaczenie tytułu. Dobry, szczegółowy tekst.
Te bomby to swoista tragedia, widzialam filmy dokumentalne na ich temat. Większość ofiar to dzieci, gdyż spora część tych min wyglada z bliska jak zabawki - piłki, gadżety... wiele rodzajów ma żywe, ciekawe kolory. Dzieciaki myslą, że znalazły mały skarb, a potem budzą się w szpitalu bez kończyn. Jakiś procent ofiar ginie na miejscu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.