Pozycja materiału w rankingach:
Nie jest szacunkiem wobec krzyża noszenie go w uchu, na złotych łańcuchach w okolicy pępka, w postaci klamry otwierającej torebkę ze skóry pytona. Nie jest szacunkiem wobec krzyża mówienie: to nie moja, nie nasza sprawa. Nie jest szacunkiem wykorzystywanie krzyża do prowokacji artystycznej czy społecznej.
Zobacz także:
Artykuły
(24)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.03)
Miejscowość: Gdańsk | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Robert Ramark 08.09.2010 12:51
Dzisiaj a telewizji był obrażony Sikh któremu kazano zdjąć turban symbol jego wiary. Wywołało to poważne reperkusję. w USA jeden z pastorów wzywa aby 11 września spalić Koran. Spotkało się tą z bardzo ostrymi reakcjami przedstawicieli wszystkich wyznań. My w Polsce mamy Krzyż ładnie opisany przez autorkę. Ma on postać materialną i jako taką chronioną z mocy prawa. I tu wychodzi politykierstwo SLD które wokół niego chcę zbijać kapitał polityczny odwołująć się do twardego antyklerykalnego elektoratu, Ma do tego prawo. Prawo demokracji. Ale miliny mają i noszą dzień w dzień swój krzyż/ I do tego Krzyża wara innym. Kościół przetrwał mimo palonych kościołow mordach na księżach rugowaniu religi z życia społecznego bo kościół to siła tego Krzyża żyjącego w nas.
Dorota Walkowiak 07.09.2010 02:35
Dziękuję bardzo za wyjaśnienia zarówno ze strony autorki jak i Pana Ireneusza. Co do artykułu: bardzo ciekawy, wrażliwy głos w dyskusji, jakże inny od tych z linka Pana Adama. Moim zdaniem Krzyż nie jest sprawą intymną, jak twierdzą niektórzy. Jest zewnętrzną oznaką wiary chrześcijańskiej, jest zatem sprawą publiczną. Nie trzeba aż tak bardzo obawiać się znieważenia Krzyża. Krzyż jest symbolem bardzo mocnym, nie na darmo jak sama Pani pisze pod tym znakiem polskie orły szły do boju. Krzyż, dodaje siły i otuchy tym, którzy go niosą. (Dla niezorientowanych: nieść Krzyż znaczy znosić z pokorą cierpienie, nie uchylać się od zadań, które stawia przed nami życie.) Tak było od zarania chrześcijaństwa. Krzyż był też od zarania chrześcijaństwa wystawiany na znieważenie a jednak przetrwał. Jego rolą jest ewangelizacja i walka o sprawiedliwość Bożą (społeczną). Więc można powiedzieć, że nie istnieją miejsca niegodne Krzyża. Właściwie im miejsce jest bardziej<niegodne> tym Krzyż jest tam bardziej potrzebny: wśród najbiedniejszych, chorych i umierających na najstraszniejsze choroby, w więzieniach, zakładach poprawczych, wśród niewierzących, ziejących nienawiścią, kpiących i drwiących, niedojrzałych i głupich. Jak najbardziej miejscem <niegodnym>a jednocześnie jak najbardziej właściwym dla Krzyża jest w tej chwili Krakowskie Przedmieście. Zdarzenia, które miały i mają tam miejsce będą analizowane przez uczestników tych zdarzeń na pewno wiele razy w życiu. W chorobie, w cierpieniu niejedna z tych osób, które kpią teraz z ludzi zgromadzonych pod Krzyżem i z samego Krzyża będzie zmuszona do weryfikacji swoich poglądów. Być może z tych zdarzeń powstaną w przyszłości nawrócenia. (Wątpię czy dotyczyć to będzie kogoś z grona komentatorów W24). Usunąć Krzyż z przestrzeni publicznej Polski to rzecz właściwie niewykonalna. Szkoły, szpitale, inne instytucje publiczne - tak to proste ale co z krzyżami przydrożnymi stojącymi od wieków, co z okiennicami w kształcie krzyża (robiono takie aby broniły mieszkańców przed pożarem i innymi nieszczęściami), co z odznaczeniami państwowymi (krzyż zasługi), a czy harcerze będą mogli nosić krzyż harcerski, a na szyi i czy będzie można przeżegnać się przed Kościołem?
Pan Adam Jacek Pistula pisze, że Krzyż z Krakowskiego Przedmieścia stał się pośmiewiskiem również poza granicami kraju, jakby to był jakiś argument w dyskusji. Takie podejście do tematu świadczy o głębokim zakompleksieniu. Sądzę, że za granicą widzą polskie sprawy tak, jak my je naświetlimy. Ja moim znajomym za granicą przedstawiłam sprawę Krzyża w taki sposób, że nikomu nie było do śmiechu. Nie widzę też powodu dlaczego mielibyśmy przejmować się tym, co mówią o nas inni. Nie mebluję mojego mieszkania tak, aby podobało się moim sąsiadom. Jeżeli stwierdzą, że nie jest w ich guście - ich problem.
Adam Degler 06.09.2010 20:20
Nie bawiąc się w niuansowanie swojego stanowiska (nie wiem, kiedy szanowna Autorka dołączyła do W24) zachęcam do zapoznania się z materiałem niejako z pola bitwy: link
Aneta M Krawczyk 04.09.2010 21:40
Pani Alino, proszę wybaczyć, że nieco obszerniej, ale skoro wywołała mnie Pani do odpowiedzi, pozwolę sobie na wyjaśnienie mojego stanowiska, które jak Pani pisze, w artykule nie zostało wyrażone expressis verbis. Tak, według mnie krzyż powinien istnieć w przestrzeni publicznej i osobiście nie popieram projektu SLD. Ale… Broniąc krzyża muszę sobie i innym odpowiadać na pytanie: jak i dlaczego krzyż miał i powinien mieć miejsce w tym kraju oraz jak bronić wartości, za które poprzednie pokolenia oddawały życie. Nie jest dobrym rozwiązaniem powszechna niemal dezaprobata wobec ludzi i oczekiwanie, aby sprawa ucichła. Krzyż uosabia bowiem ważne wartości nie tylko dla obrońców z Krakowskiego Przedmieścia (nawet jeśli są nazwani śmiesznie i obraźliwie – wszak według mnie to nie wyczerpuje prawdy o tych ludziach, stereotypy nie są wyrazem rzeczywistości). Uosabia także wartości, w które wierzy wielu ludzi, ale ponieważ demonstracje pod Pałacem Prezydenckim jednostronnie kojarzą się politycznie, więc nie wszystkim wypada się przyznać do krzyża. Nie wszyscy politycy i hierarchowie kościelni w naszym kraju chcą się przyznać. Pytanie: czy mamy do czynienia z „wykorzystywaniem krzyża do walki politycznej” i kto „wykorzystuje”. Czy wykorzystuje się politycznie obronę krzyża czy walkę przeciw krzyżowi. Druga sprawa, którą Pani poruszyła: czy „jestem przeciw, a nawet za”. Moim zdaniem to wstyd wstydzić się krzyża. Nie wyobrażam sobie jednak, aby krzyż stał się elementem religii państwowej tak jak był nim sztandar PZPR – i mam tu na myśli przemijające gusta polityczne, a więc sympatie czy antypatie, mody i populizmy: ranga takich spraw jest zbyt mała, to nie miara Boga. I dlatego boję się obecności krzyża w przestrzeni publicznej, bo widzę, do jak wielkiej degradacji wartości się dopuściliśmy. Dlatego piszę, że bronię krzyża, ale nie tylko ja mam prawo do tej obrony. Tylko w imię czego ta obrona: obrońcy mogą i powinni sobie zadawać takie pytania: czy j osobiście chcę, aby krzyż był obecny w nadmiarze i wystawiony na ataki – czy chcę aby przedstawiciele państwa w dyskretny i dyplomatyczny sposób łagodzili emocje. To kwestia dobrego smaku i retoryki, której moim zdaniem w momencie eskalacji konfliktu zabrakło i było to ewidentne zaniedbanie ze strony rządu i hierarchii kościelnej. Ale jest i druga strona: w przestrzeni publicznej łatwo można zbanalizować sprawy najświętsze, a nawet sprofanować. Doceniam geniusz modlitwy i ewangelicznej mądrości, ale też zdaję sobie sprawę z tego, jak łatwo dawać powód do zgorszenia mimo najbardziej pobożnych intencji. Dynamika życia politycznego jest inna niż dynamika życia religijnego. Te dwie sprawy trzeba rozsądnie odróżnić. Niemniej jednak warto zadać pytanie, do czego prowadzi projekt SLD. Nie wiem, jak będzie za kilkanaście lat wyglądał pejzaż polityczny w Polsce. W artykule chciałam pokazać, co zrobiliśmy z dziedzictwem, z którego mieliśmy prawo być dumni, i jak obrażamy Boga i siebie nawzajem.
Jadwiga Kowalczyk 04.09.2010 12:09
Do pana Bartosza W.
- którego komentarz został usunięty, z powodu personalnie ukierunkowanego chamstwa:
- zanim Pan zacznie komentować, proszę najpierw starannie przeczytać tekst, następnie, równie starannie przeczytać cudze komentarze, odróżnić zdania własne od cytatów i dopiero potem wypowiadać się merytorycznie o treści.
W tym bowiem celu dostał Pan możliwość wypowiadania swoich poglądów.
A teraz, żeby Pan lepiej zrozumiał, o czym jest mowa, cytuję ponownie ostatnie zdanie artykułu:
"... stał się pośmiewiskiem w katolickim kraju. "
Ireneusz Mosiczuk 03.09.2010 21:40
Pani Alino, nie powinienem wyręczać autorki, złamię jednak zasadę.........Bronię krzyża, ponieważ nie wyobrażam sobie, aby był elementem religii państwowej, tak jak był nim sztandar PZPR. Bronię, chociaż krzyż nie należy tylko do mnie, tak jak nie należy wyłącznie do tych czy tamtych obrońców. Krzyż należy do Boga, nie do państwa. Krzyża nie można jednak wyprowadzić, łatwo można go znieważyć. Krzyż wywyższa człowieka, który się przed nim poniża........ To jest jedna z Jej odpowiedzi.
Dorota Walkowiak 03.09.2010 21:33
Autorko, to właściwie według Pani krzyż powinien zniknąć w Polsce z przestrzeni publicznej czy nie? Pochwala Pani projekt SLD czy nie? Artykuł, choć pięknie po polsku napisany jest tak pełen przenośni, że dla mnie stał się niezrozumiały. Ukontentowała Pani swoim artykułem zarówno zwolenników jak i przeciwników krzyży w przestrzeni publicznej. A ja dalej nie rozumiem. Jest Pani za czy przeciw, a może "za a nawet przeciw" a może przeciw a jednak za?
Magda Wieczorek 03.09.2010 20:32
Bardzo dobry tekst. Komentarz rzeczywiście zbędny5*
Autor usunął profil 03.09.2010 20:15
Ten krzyż stal sie nie tylko pośmiewiskiem w "katolickim kraju". Również poza jego granicami.
A teraz moja, całkowicie subiektywna - co podkreślam! - opinia:
Tekst uważałbym za dobry, gdyby nie agresja cytatów. Zwłaszcza tego, tak obszernego, z Bełzy.
Jeśli będziemy tak postępować, dojdzie do tego, ze któryś z autorów zacytuje nam wkrótce jedną z ksiąg "Pana Tadeusza" :)))
Mamy prawo opierać się na cytatach, jednak uważam, ze należy je wkomponować we WŁASNY! tekst, zachowując odpowiednie proporcje...
Autorka powinna zadać sobie trud parafrazy wiersza Bełzy. Wnioskując z reszty teksty - stać Ja na to...
Na cętce źrenicy i w obiektywie: owady i bezkręgowce (2)
(odsłon: +110)