Kolejny raz Warszawa została sparaliżowana przez manifestacje związków zawodowych. Chciałbym poświęcić ten tekst ludziom którzy na tych manifestacjach najbardziej tracą – przedstawicielom handlowym.
Zobacz także:
Artykuły
(39)
Galerie
(3)
Średnia ocen
(4.00)
Wiek: 53 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Dariusz Grzesista 25.11.2008 09:04
To, że za sprawny przebieg manifestacji ma odpowiadać miasto, to jest jak dla mnie nieporozumienie. Czy to miasto organizuje protestację? Dlaczego z kasy miasta (czyli jego mieszkańców!) ma być utrzymywana drożność komunikacji podczas manifestacji? Protestujący to dorośli ludzie, przyjezdni, którzy najczęściej i tak temu konkretnemu miastu podatków nie płacą. To nie święte krowy. Tak jak każdy dorosły człowiek, powinni ponosić konsekwencje swoich działań. Dlaczego, skoro to *im* się nie podoba jakiś wycinek polityki państwa, płacić mają za to ludzie, którzy nie są odpowiedzialni za ich problemy?
Pytasz, dlaczego za zablokowanie miasta mają odpowiadać sami związkowcy. Odwrócę: a dlaczego miasto i jego mieszkańcy? Przenoszenie kosztów na niewinnych ludzi to stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, czyli wstęp do totalitaryzmu.
I jeszcze co do globalizacji -- konsumentem jestem ja, jesteś i ty, jesteśmy my wszyscy! Gdyby nie globalizacja (czyli na przykład internet), prawdopodobnie nie miałbyś okazji do wypowiedzenia się tu, na tym forum. Pracy ludzkiej nad stworzeniem ogólnoświatowych projektów należy się szacunek. Wiadomo -- nie bezgraniczny, ale wyważony i przemyślany. Taki, który będzie chronił wolność rynków i zapobiegał monopolom. Związkowcy tego szacunku w ogóle nie mają, przeginają w drugą stronę i właśnie takiej postawie mówię NIE.
Marek Szolc 24.11.2008 23:01
Związkowcy przyjeżdżają i manifestują ponieważ rząd nie wywiązuje się z wcześniejszych obietnic. Więc nie bardzo rozumiem, dlaczego za zablokowanie miasta mają odpowiadać sami związkowcy? Poza tym zadaniem władz miasta jest zapewnienie takich warunków, aby mieszkańcy nie ucierpieli z powodu demonstracji. Oczywiście najłatwiej winą obarczyć związkowców. W końcu po co upominają się o prawa pracownicze. Lepiej jak będą bronić praw rynku, zamiast ludzi. A i rządzący się cieszą, że inne grupy pracowników chcą działać przeciwko związkom zawodowym. Biznesmeni powinni takim pracownikom przyznawać ordery zasługi. Te górnolotne hasła jak je nazywasz, to człowieku jest rzeczywistość. A co do samej globalizacji to dla wielkiego biznesu i świata konsumentów to globalizacja z pewnością ma swoje zalety. Gorzej z tymi ludzmi którzy chcą normalnie żyć i nie być korporacyjnymi szczurami.
Dariusz Grzesista 24.11.2008 14:28
Antyglobalisto, czy mógłbyś mi wytłumaczyć, prostemu człowiekowi, dlaczego za szkody, które czynią manifestanci (dorośli ludzie, którzy w majestacie prawa odpowiadają za swoje czyny!) ma odpowiadać ktoś inny, niż oni sami?
Problem dotyczy bardzo prostej i przyziemnej sprawy: strat jednej grupy ludzi w związku z nieodpowiedzialnym działaniem innej grupy. Krytykujesz i rzucasz górnolotne hasła, z których nic sensownego nie wynika. Każesz autorowi tekstu sądzić się z polskim rządem? O co? O zablokowane drogi? O faktycznie utracone korzyści? Wybacz, ale do tej pory przecieram oczy za zdumienia...
Żeby było jasne: istnieje Słuszna Sprawa. Wiem, bo i ja głęboko w nią wierzę. Globalizacja ma swoje wady, tak samo jak ma i zalety -- tak jak wszystko, co nas otacza. Problem przedstawiony przez Wojciecha dotyczy jednak zupełnie innego tematu! Czy to naprawdę aż tak trudno zauważyć?
Jadwiga Kowalczyk 24.11.2008 09:15
A swoja drogą, ciekawa rzecza byloby wiedziec, ilu wśród manifestantów jest autentycznych pracowników, a ilu facetów z "łapanki" za kilkadziesiat zlotych, wyciagnietych z barow.
Marek Szolc 24.11.2008 00:22
Człowieku o czym Ty piszesz? To związkowcy roztrwonili te pieniądze, czy może stoczniowi menedżerowie? Związki zawodowe nic nie mają wspólnego z upadkiem tych stoczni. To sprawka menedżerów. Poza tym stocznie upadają, ponieważ dobija je tania konkurencja z Azji. Wkrótce na skutek neoliberalnej globalizacji w tym kraju już nic nie będzie opłacało się produkować. Lukratywne posady w tym kraju to mają menedżerowie, którzy nie tylko astronomicznie dużo zarabiają, ale w zasadzie za nic nie odpowiadają. Nawet jeśli firma zbankrutuje, to ich i tak otrzymują wysokie odprawy, kiedy zwykli pracownicy lądują na bruku. To oni należą do kategorii nietykalnych. I własnie rolą związków zawodowych jest to, aby już nigdy pracownicy nie musieli lądować na bruku. Zaś co do drogi sądowej to zamiast występowania przeciwko związkom zawodowym- występuj przeciwko rządowi, że nie wywiązuje się z wcześniej podpisanych umów.
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +3309)