Facebook Google+ Twitter

Brudne fartuchy i lewe renty

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-08-08 09:44

Dziesięć tysięcy kosztowało w Wałbrzychu załatwienie renty. Pieniądze dzielili między sobą pośrednicy, lekarze, pracownicy sądu i ZUS-u. Do sądu trafił kolejny akt oskarżenia w sprawie gigantycznej afery korupcyjnej w wałbrzyskim ZUS-ie

– Wszyscy w mieście wiedzieli, że gdy ktoś ma pieniądze, to będzie miał i rentę. Niektórzy lekarze w ogóle nie kryli, że biorą łapówki. Dlatego skusiłem się i też zapłaciłem, zwłaszcza że poza pieniędzmi nikt niczego nie wymagał – opowiada jeden z zamieszanych w sprawę byłych górników.

Skorumpowani lekarze kompletowali za te sumy dokumentację choroby. Człowiek zdrowy jak ryba był kwalifikowany do renty, jako schorowany i nienadający się już do wykonywania żadnego zawodu. Ale nie tylko o takie świadczenia chodziło. Lekarze byli tak bezczelni, że podpisywali się nawet pod papierami poświadczającymi wypadki przy pracy w kopalni, które nigdy nie miały miejsca. Dzięki temu udający poszkodowanego mógł dostać nawet kilka tysięcy złotych odszkodowania. Rekordzista, dzięki takiej sfingowanej dokumentacji wypadku, otrzymał od ZUS-u 220 tysięcy złotych.

Prawie 300 oskarżonych

– To była gra o wielkie pieniądze. W dodatku przez wiele lat nikt się tym nie interesował – opowiada oficer operacyjny policji, rozpracowujący aferę w 2001 i 2002 roku. – Kiedy sprawa wyszła na jaw, pracowały przy niej dziesiątki policjantów. To była dla nas nowość. Nikt nie spodziewał się, że zamieszanych jest w nią tylu ludzi.
I rzeczywiście, od początku śledztwa, a zaczęło się pod koniec lat 90. od sprawy zaświadczeń pozwalających wywinąć się od służby wojskowej, na ławę oskarżonych trafiło ponad 250 osób. Początkowo śledztwo prowadziła Prokuratura Okręgowa w Świdnicy, w 2005 roku przejęła je Wrocławska Prokuratura Apelacyjna. Kilka dni temu śledczy z Wrocławia oskarżyli kolejnych 49 osób.
– To jedenastu lekarzy, z których rekordzista wziął 26 łapówek na łączną kwotę 46 tysięcy złotych oraz ludzie, którzy wręczali im łapówki i pośrednicy – wylicza prokurator Ireneusz Czopek. – 26 osób, głównie pacjentów, chce dobrowolnie poddać się karze. Będą musieli oddać wyłudzone pieniądze.
Z lewych rent korzystali górnicy, którym zabrano świadczenia, bezrobotni wałbrzyszanie, a nawet ksiądz, który załatwił rentę swojemu ojcu.

ZUS zabiera

Prokuratura i ZUS szczegółowo sprawdzają teraz wszystkie decyzje przyznające chorym świadczenia, zwłaszcza te, w których palce maczali oskarżeni medycy. W tej chwili renty zabrano już sześciu osobom. Wobec wszystkich były podejrzenia, że zdobyły je nielegalnie, a po ponownym przebadaniu to się potwierdziło.
Anita Gaik-Natkaniec, rzeczniczka prasowa wałbrzyskiego ZUS-u podkreśla, że w tej całej sprawie ZUS jest stroną poszkodowaną. Pracownica, którą prokuratura podejrzewała o korupcję, w momencie aresztowania była już na emeryturze. ZUS, żeby wyeliminować możliwość nielegalnego załatwienia sobie renty, wprowadził zabezpieczenia. Chodzi o losowy przydział akt do lekarzy orzeczników.
– Wszyscy wchodzą do jednego pokoju, gdzie rano, zaraz przed badaniem, elektroniczny system losuje im lekarza. Człowiek nie ma żadnego wpływu na to, do kogo trafi dany pacjent – tłumaczy Gaik-Natkaniec.

Wszystkim oskarżonym grozi do dziesięciu lat więzienia.

Małgorzata Moczulska współpraca: (JK)
 / Fot. nieznany/ APP/ CAF

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.