Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1473 miejsce

Brudne sprawki warszawskich urzędników.

Kilkanaście lat temu nie wystarczała broń gładkolufowa i znaczne oddziały prewencji aby spacyfikować problem ogródków piwnych na bulwarach - problem teraz powraca jak bumerang, czy to nieudolność czy zaplanowane działanie?

Warszawscy urzędnicy znowu kombinują jak ożywić Wisłę nasyłając na bulwar hordy pijanej młodzieży. Władze szukają usprawiedliwienia dla przyzwolenia na niszczenie przestrzeni publicznej marnotrawiąc pieniądze publiczne na opinie prawne, zamiast zasięgnąć wiedzy z właściwych ustaw i zabezpieczenia terenu zagrożonego stałymi patrolami.

Można wręcz podejrzewać, że to urzędnicy są organizatorem nielegalnych imprez masowych i zgromadzeń skoro reklamują za publiczne pieniądze działalność tzw. klubokawiarni na bulwarach i jednocześnie nie zapewniają żadnego bezpieczeństwa ich uczestnikom. Jednego wieczoru w dzień powszedni przez bulwar przewija się kilkanaście tysięcy osób, w dniach od piątku do niedzieli ponad trzydzieści tysięcy a wszyscy w zdecydowanej większości podchmieleni.


Jaki cel ma niepilnowanie terenu, nieoświetlenie bulwarów, niewyznaczanie miejsc do spożywania alkoholu niezgodnie z ustawą? Jaki cel ma działalność klubów, które teoretycznie zarabiają z tego że sprzedają alkohol, jednak wokół klubów toleruje się że młodzież pije alkohol w większości przyniesiony ze sklepu?

Takie działanie prowadzi do pozostawiania ton śmieci, które są sprzątane za pieniądze podatników(wydawane lekką ręką przez urzędników), bójek, rozbojów, kradzieży, wandalizmu. Mieszkańcy okolicznych terenów, turyści lub osoby chcące skorzystać z bulwarów są zniechęcane przez: leżących pijanych do nieprzytomności meneli młodych i starych, zaśmiecenia rozbitym szkłem i niedopałkami każdego metra bulwarów, nieobyczajne zachowanie pijanych gimnazjalistów, licealistów studentów, młodych i starych pracujących i bezrobotnych których jednak stać na picie.

Wygląda na to, że ktoś na tym zarabia i to nie mało. Kluby szeroko reklamują swoją działalność w mediach. Na bulwary na reklamowane imprezy przychodzą dziesiątki tysięcy osób(znacznie większe tłumy niż na marsz niepodległości 11 listopada, a zdecydowana większość z tych osób jest nietrzeźwa). Firmy skrupulatnie korzystają z tego że teren jest zupełnie nie nadzorowany przez urzędników i policję, zajmują olbrzymie przestrzenie, znacznie większe niż widniejące w umowach i stwarzają wrażenie, że wszędzie można pić alkohol.

Odpowiednie służby KSP, KGP, CBA powinny zweryfikować umowy klubów i powiązania właścicieli z urzędnikami i policją rejonową, która twierdzi, że nic się nie da zrobić i nie prowadzi żadnych planowanych działań tylko czeka na zgłoszenia od zdesperowanych mieszkańców, patrol przyjeżdża średnio po czasie ok. 35 minut udzielając najczęściej pouczeń osobom zakłócającym porządek w różny sposób, co prowadzi do pogłębiania poczucia bezkarności wśród obwinionych a u mieszkańców poczucia zagrożenia powodowanego przez funkcjonariuszy i osoby obwinione oraz ew. przestępców. Obwinieni wyśmiewają funkcjonariuszy i zgłaszających interwencje na Facebooku i innych portalach. W roku 2014 było zgłoszeń kilka tysięcy tylko w tym jednym miejscu - bulwary wiślane.

Problem pogłębi się gdy zostanie oddany przystanek metra Centrum Kopernik.
bulwar flotylli wiślanej / Fot. Paweł Bosky

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.