Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1621 miejsce

Brudny Biały Dom. Skandale seksualne... i nie tylko

Dom publiczny w szopie, sekretarki i dziennikarki pełniące usługi seksualne, obnażanie się przed służbą, nietypowe polecenia wydawane oficerom... Tych historii o Białym Domu na pewno nie znałeś.

Biały Dom w opinii wielu budzi jednoznacznie pozytywne wyobrażenia. Charakteryzuje go przepiękny układ architektoniczny, stylowa aranżacja wnętrz, perfekcyjne maniery obsługi i rodziny prezydenckiej, która ma być wzorem dla amerykańskiej wersji savoir vivre. Idealizowaną wersję Białego Domu jako instytucji niemalże idealnej podzielają nawet ludzie, którzy nie pałają sympatią do polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Bądźmy jednak świadomi, że ten przepiękny obraz to w głównej mierze efekt skutecznej propagandy, a siedziba władców USA skrywa tyle mrocznych sekretów, że można by nimi niejedną książkę zapełnić. I nie mam tu na myśl spraw dotyczących odległej historii.

Z uwagi na wielkie zaangażowanie USA w światową politykę, przywódca tego państwa musi być możliwie najbardziej dyspozycyjny o każdej porze dnia i nocy. Z tego względu mieszka on oraz pracuje w tym samym budynku. Nic więc dziwnego, że prezydent zaspokaja na jego terenie wszelkie swoje potrzeby - w tym seksualne.

Jeśli ktoś ze służby miałby jakiekolwiek złudzenia co do tego, z pewnością rozwiało je małżeństwo Kennedych. Oni to już pierwszej nocy w Białym Domu biegali między sypialniami, w których zajmowali się sobą, wołając tylko obsługę, by donosiła im kolejne drinki.

To, że prezydent współżyje ze swoją żoną jest rzeczą oczywistą. Jednak w opinii większości Amerykanów gdy posuwa się o krok dalej, powinien spodziewać się gwałtownej reakcji narodu, w tym impeachmentu. Ten o mało nie spotkał Billa Clinton za skandal z Monicą Levinsky (z którą to w Gabinecie Oralnym... przepraszam, tzn. w Gabinecie Owalnym doszło do aktu lubieżnego). Bill Clinton próbował tę sprawę wyjaśnić i zatrzeć złe wrażenie, jakie wywarł na opinii publicznej, ale nie wyszło mu to najlepiej.

Tajemnicą poliszynela jest fakt, że wspomniana próba pozbawienia urzędu tego prezydenta ma wiele aspektów wychodzących poza jego życie seksualne i najprawdopodobniej związanych z jego reformami, które nie wszystkim się podobały… Za tą teorią przemawia wiele faktów, w tym odpowiedź na zasadnicze pytanie: czy rzeczywiście prezydenci USA tak poważnie traktowali wierność małżeńską, jak chciałaby amerykańska opinia publiczna?

Oczywiście, że nie.

Biały Dom w roku 1814 / Fot. George MungerWedług złośliwych do rangi symbolu urasta fakt, że w kompleksie Białego Domu, jeszcze zanim zamieszkał w nim pierwszy rezydujący w nim prezydent John Adams, rzeczywiście mieścił się najzwyczajniejszy w świecie burdel. Jego klientelą byli jednak nie wysocy urzędnicy (przynajmniej nie oficjalnie), a pracujący przy jego budowie robotnicy. Przybycie prezydenta nie sprawiło wcale, że dom uciech (zlokalizowany w szopie przy rezydencji) został zlikwidowany, ale jedynie przeniesiony „w mniej rzucające się w oczy miejsce”.

John Fitzgerald Kennedy, jeden z największych prezydentów USA, w życiu prywatnym dopuszczał się mniej chlubnych czynów. / Fot. Aaron ShiklerNie oznacza to, że nigdy później żaden władca nie miał zakusów, by ponownie otworzyć w Białym Domu przybytek rozkoszy. Kennedy korzystał z usług frywolnych pań, kiedy jogo żona wyjeżdżała (a zdarzało się to często). Miejscem schadzek był ogrzewany zamknięty basen (wybudowany wcześniej na potrzeby chorującego na polio prezydenta Roosevelta). Kiedy przychodził moment na skorzystanie z cielesnych rozkoszy bez udziału Pierwszej Damy, prezydent polecał przygotowanie przekąsek i napojów, prosił o zostawienie ich w podgrzewaczach i zwalniał obsługę do domu. Ponieważ usługujące mu kobiety pełniły też funkcje sekretarek w Białym Domu, ich dodatkowe obowiązki przez lata udawało się utrzymać w tajemnicy.

Trzeba jednak zaznaczyć, że przybytek rozkoszy działał także sporadycznie pod nieobecność prezydenta Kennedy’ego. Kiedy jeden z pracowników Białego Domu chciał dokonać niezbędnych napraw na basenie podczas absencji prezydenckiej pary, natknął się na… doradcę prezydenta i jego bliskiego przyjaciela, Dave’a Powersa, „siedzącego nago u boku dwóch sekretarek Kennedy’ego”.

Prezydent Johnson przejawiał dziwne zachowania zarówno do żeńskiej, jak i męskiej części podległych mu osób. / Fot. Arnold Newman, White House Press Office (WHPO)W ogóle kobiety oferujące w ramach swoich zawodowych obowiązków usługi seksualne Kennedy’emu nie były do niego bardziej przywiązane niż do funkcji, którą pełniły. „Plotka” (potwierdzana przez Nicka Bryanta) głosi, że po jego tragicznej śmierci nowy prezydent Johnson „odziedziczył [...] dwie dziennikarki”. Johnson był pod takim wrażeniem usługujących mu kobiet, że określał je jako „ponętne” i „apetyczne”, dodając, że „są śliczne niczym skunksy” (co w jego mniemaniu było największym komplementem).

W przeciwieństwie do Kennedy’ego Johnson jednak nieszczególnie krępował się obecnością swojej małżonki. Na oficjalnych przyjęciach uwielbiał „zaciągać w kąt najładniejsze dziewczyny, aby skraść im całusa. Na koniec wieczoru często jego twarz była umazana szminką”.

Jeśli już mówimy o prezydencie Johnsonie należy tu zauważyć, że miał on także dziwne życzenia dotyczące męskiej części personelu i… podległych mu oficerów wysokiego stopnia. Prezydent co wieczór wzywał do siebie oficera marynarki wojennej, by ten, w prywatnej części Białego Domu, masował jego ciało. Reporterzy pracujący przy amerykańskich politykach niejedno widzieli, ale Frank Cornier przyznaje, że „oniemiał na widok stewarda Air Force One w stopniu sierżanta i lokaja Paula Glynna, którzy klęczeli u stóp prezydenta i myli mu stopy na pokładzie samolotu”. Z prezydentem Johnsonem wiąże się też tzw. słynna „afera prysznicowa”. Ten skandal zasługuje na osobny artykuł, ale dość powiedzieć, że prezydent kazał zbudować dla siebie prysznic, który będzie niebywale silnym strumieniem wody jednocześnie masować jego pośladki i „kolosa” (bo tak swoje przyrodzenie miał w zwyczaju nazywać Johnson, publicznie). Prysznic testował nago na oczach hydraulika, który na polecenie prezydenta uczestniczył przy całym procederze i miał obowiązek obserwować, czy wszystko działa jak należy (ten pracownik trafił później do szpitala z powodu załamania nerwowego, jakie przeżył w wyniku pracy dla prezydenta Johnsona).

Ronald Reagan zanim objął urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki, był aktorem filmowym. / Fot. tcmSkłonności do pokazywania się bez jakichkolwiek ubrań przejawiał zresztą nie tylko Johnson, ale również Ronald Reagan (z tego faktu był bardziej znany niż Johnson). Kiedyś pokojówka Ivaniz Silva zastała go w ciekawej aranżacji: gołego, w bawialni, z gazetą w rękach. Można by pomyśleć, że to przypadek, ale… nie była jedyna. Kiedy inny pracownik, Skip Allen, przyniósł prezydentowi przesyłkę, ten również odebrał ją zupełnie nagi. Inni pracownicy przyznają, że takich sytuacji było znacznie więcej, lecz szczegółów nie podają…

 / Fot. Robin BilardelloWszystkie te fakty znamy od personelu Białego Domu, którzy znani są z dyskrecji. Pisarka i dziennikarka Kate Brower wyciągnęła od nich całą masę informacji, lecz większość z nich, niczym refrenem, okraszona była informacjami, podkreślającymi na każdym kroku, jak „bardzo perfekcyjny” jest każdy aspekt funkcjonowania Białego Domu. Zastrzegają, że wielu historii zdradzać nie mogą, więc skoro i tak udało się ich namówić do zdradzenia powyżej opisanych wydarzeń, to powstaje naprawdę niezręczne pytanie: czego opinii publicznej zdradzić nie chcą, a co mogłoby być znacząco bardziej szokujące?

Wszystkie historie, cytaty i relacje opisane w tym artykule zostały zaczerpnięte z książki „Rezydencja” autorstwa Kate Andersen Brower i oparte są w głównej mierze na wspomnieniach pracowników rezydencji prezydenta.

Ten artykuł jest początkiem serii publikacji dotyczących różnych kontrowersji związanych z Białym Domem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.