Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

119383 miejsce

"Brudny" problem polskich miast

Ostatnio pogoda była dla nas bardzo łaskawa. Temperatura wzrosła, śnieg powoli zaczął topnieć. Ciepła aura bez wątpienia zwiększyła liczbę spacerowiczów w parkach i na miejskich skwerkach. Niestety, tylko ona jest pozytywna.

Widok, jaki ukazuje się naszym oczom, nie jest zbyt obiecujący. Gdzie nie spojrzeć, spod topiącego się białego puchu "wyglądają" psie odchody. Estetyczne to nie jest, a tym bardziej higieniczne.

Nasuwa się pytanie, czemu ludzie nie sprzątają nieczystości po swoich zwierzakach? Czyżby nie interesował ich wygląd najbliższego otoczenia?

Sama czynność nie jest długotrwała ani pracochłonna, a efekty mogłyby umilić codzienną wędrówkę miejskimi chodnikami, nie narażając przechodniów na wdepnięcie w niemiłą „niespodziankę”. Odpowiedzialność za pupila nie może się ograniczać jedynie do opieki, zabawy i wyjścia z nim na spacer. Przecież pies nie rozumie, że załatwiając swoją potrzebę fizjologiczną zanieczyszcza otoczenie. Ponadto nie posprząta sam po sobie. To zadanie człowieka.
 / Fot. http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/1e/Karelski_pies_na_niedzwiedzie_pl.jpg
Według artykułu 22 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 roku o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi właściciel, posiadacz lub zarządca nieruchomości zobowiązany jest
do utrzymywania jej w należytym stanie higieniczno–sanitarnym w celu zapobiegania zakażeniom i chorobom zakaźnym, a w szczególności do usuwania odchodów zwierząt z nieruchomości (http://www.abc.com.pl/serwis/du/2008/1570.htm).

Na styczność z nieczystościami zwierzęcymi najbardziej narażone są dzieci bawiące się w piaskownicach czy parkach na trawie. W psich odchodach znajdują się groźne drobnoustroje i bakterie wywołujące takie choroby jak salmonella. Z rączki małego dziecka do buzi nie jest przecież daleko, a maleństwa upilnować cały czas się nie da.

Problemem jest też brak odpowiednich koszy czy torebek na odchody czworonogów na ulicach polskich miast, chociaż powoli coś w tej kwestii zmienia się w większych aglomeracjach miejskich. Spora liczba samorządów wprowadziła także prawo miejscowe, nakazujące sprzątanie nieczystości po swoim zwierzaku. Nieprzestrzeganie go grozi karą. Nad porządkiem czuwają strażnicy miejscy.

Tak więc problem, który dotąd uważany był za nieistniejący, coraz częściej pojawia się w społecznych dyskusjach. Ważne jest, aby ludzie nie wstydzili się brać ze sobą na spacery torebeczki i małej łopatki, która pomoże im w uporządkowaniu chodnika czy trawnika po naszym pupilu. Nauczmy się też, że czynność ta ma umilić nasze otoczenie i uchronić przed groźnymi chorobami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

mama z lasu
  • mama z lasu
  • 18.01.2011 22:01

Kochajmy zwierzęta ale też kochajmy siebie i dbajmy o środowisko wokół ,dla siebie i potomnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sposób już jest, brak tylko chęci.
http://wstaw.org/m/2010/12/15/daily_picdump_571_640_121.jpg

Komentarz został ukrytyrozwiń

Istnieje jeszcze możliwość zakopania kupki w ziemi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Problemem jest mentalność ludzi, którzy sprawili że w przeciwieństwie do lat gdy byłem dzieckiem teraz kosze na śmieci stoją jeden na 5 km, a nie ja wtedy co kawałek. Na własne oczy widziałem jak gość schował kupkę do worka foliowego (który rozkładał się będzie dłuuuugo, w przeciwieństwie do kupki), a potem położył go obok zamkniętego na klucz śmietnika. Bo w sumie co miał zrobić ? Chodzić z tym do rana w nadziei, że znajdzie kosz ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

wystarczy wziąć torebkę ze sobą. przeszkodą nie jest brak koszy a i torebki za darmo można dostać w kioskach z gazetami. problemem jest mentalność ludzi

Komentarz został ukrytyrozwiń

...dlatego chodzę z moim psem tylko do lasu, no ale nie każdy ma las za rogiem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trudno nie zgodzić się, że taki jest schemat myślowy. Okropność.
Należałoby uświadomić, że to nie "ziemia niczyja", ale nasza polska, o którą walczyli nasi przodkowie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A wszystko razem to chyba wynik pewnego schematu myślenia: u siebie chcę mieć czysto, a na "ziemi niczyjej" mogę brudzić do woli...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Małgosiu, psie kupy to tylko jeden z aspektów "brudnego problemu". Spaceruję z psem po tzw. terenach rekreacyjnych, pięknie zagospodarowanych, z kilkoma ogródkami jordanowskimi. Przy sprzątaniu po psie muszę uważać, żeby nie skaleczyć ręki szkłem, bo w trawie walają się butelki, choć koszy na śmieci tam dostatek. Mało, że jakiś brudas je wyrzucił - na dodatek wcześniej "dla zabawy" rozbił. Nie należy do rzadkości widok rodziców, wrzucających pety do piaskownicy, w której bawią się ich dzieci. O opakowaniach po batonikach i butelkach po soczkach już nie wspomnę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za to, że zostało zauważone, iż problem jest nie tylko z właścicielami, ale także z brakiem odpowiednich pojemników na takie odchody. Jestem przekonany, że gdyby takowe pojemniki się pojawiły w miejscach gdzie ludzie wyprowadzają psy, byłoby czyściej. Tymczasem na wielu osiedlach ze świecą szukać zwykłego śmietnika, a co dopiero pojemnika na psie odchody...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.