
Schulz – jeden z reprezentantów awangardy, obok Witkacego i Gombrowicza - w zasadniczy sposób wpłynął na rozwój polskiego pisarstwa. Niestety, z recepcją jego dzieł bywało różnie. Późny debiutant w dziedzinie literatury, z trudem przebijał się przez nasycony osobowościami przedwojenny rynek artystyczny. Nie lepiej było po wojnie, bo praktycznie do „odwilży” w 1956 roku Schulz, nie był znany szerszemu gronu odbiorców. Po wielu latach Schulza „odkryły” Polska i Ukraina, potem Europa Zachodnia, Ameryka, Izrael i Japonia.
Fenomen miastaMożna zaryzykować twierdzenie, że gdyby nie specyfika Galicji, a konkretnie Drohobycza, z którego się wywodził, nie byłoby takiego Schulza – malarza i pisarza - jakiego znamy. Drohobycz XIX–wieczny był dla niego miastem magicznym; tradycjonalistycznym, ale też wielonarodowym i wielokulturowym. Obok siebie, we względnej zgodzie, mieszkali Polacy, Żydzi i Ukraińcy. Z każdej z kultur, które reprezentowali, Schulz czerpał coś dla swej twórczości. Wraz z rozwojem przemysłu naftowego na początku XX w., do tego cichego miasteczka wkroczyła komercja i bogacący się przedsiębiorcy. Kiedy na dodatek, w 1910 roku Schulzowie zubożawszy, musieli wyprowadzić się z domu przy rynku, znanego ze „Sklepów cynamonowych”, skończył się stary, poukładany świat.
Schulz nie mógł żyć i tworzyć poza Drohobyczem. Nie związał się ani ze Lwowem, ani z Wiedniem; niepowodzeniem zakończył się też wyjazd do Paryża. Jedynie do Warszawy zaglądał niekiedy, choć - trzeba dodać - z ulgą ze stolicy wyjeżdżał. Nie sposób w kilku zdaniach oddać zawiłości jego biografii i wnętrza. Niezwykle wrażliwy i nieśmiały, pełen kompleksów, z trudem funkcjonujący w codziennym życiu nie pasował do epoki, w której przyszło mu żyć. Stał się więc twórcą nowego świata, Demiurgiem „na miarę własnych czasów”, który dzięki liryzmowi wypowiedzi wprowadza odbiorcę w fantastyczne krainy.
Schulz - artysta malarz
Urodzony w 1892 roku Schulz powtarzał często, że u początku jego artystycznego życia była przygoda z malarstwem. Od dziecka rysował i wydawać by się mogło, że właśnie ta dziedzina będzie mu najbliższą. Racjonalna decyzja skłoniła go, by podjąć studia architektoniczne we Lwowie, ale po roku, z powodów zdrowotnych porzucił je i z niekłamaną ulgą wrócił do rodzinnego miasta. Zmuszony do zdobywania środków na życie, zatrudnił się w szkole jako nauczyciel plastyki, choć z wykonywania tego zawodu nie czerpał najmniejszej przyjemności. Zaświadczenie o zdanym egzaminie, uprawniającym go do nauczania plastyki w szkole podpisali tak znani artyści jak: Adolf Szyszko-Bohusz, Teodor Axentowicz, Wojciech Waiss.
Schulz świadom był, że malarstwo - jego największa pasja - nie zapewni mu stałego przypływu gotówki. Pracując w szkole, nie zaprzestawał tworzenia, choć z trudem godził te dwa zajęcia. Do naszych czasów
przetrwały tylko trzy obrazy olejne oraz niemal cudem odnalezione rysunki i grafiki. Schulz miał w swym dorobku autoportrety i portrety, sceny rodzajowe z życia drohobyckich Żydów, ilustracje do książek, ekslibrisy, rysunki o zabarwieniu masochistycznym, które zresztą już przed wojną wywoływały spore kontrowersje. Udało mu się jednak odnieść w końcu pewien sukces: cykl grafik „Xięga Bałwochwalcza” został w 1922 roku zaprezentowany w warszawskiej Zachęcie.
Schulz - pisarzLiteracki debiut przyszedł dość późno. Jedna z jego pierwszych opowieści powstała w 1928 roku, ale wydanie zbioru opowiadań pt. „Sklepy cynamonowe” miało miejsce w Warszawie dopiero w 1934 roku, gdy autor miał już 42 lata! „Zdobycie stolicy” - jak mówił o tym zdarzeniu znawca Schulza Jerzy Jarzębski – było możliwe dzięki wpływowym kobietom: Deborze Vogel ( korespondencja z tą filozof i pisarką dała początek poważnemu myśleniu autora o publikowaniu tekstów dotąd pisanych wyłącznie do szuflady), Magdalenie Gross i wreszcie dzięki Zofii Nałkowskiej. To ona, przeczytawszy próbki tekstów Schulza, natychmiast zadecydowała o ich wydaniu. Pochlebne opinie o pisarstwie Schulza płynęły też m.in. od Leśmiana, Tuwima, Witkacego i Gombrowicza. Tych dwóch ostatnich poznał osobiście, zachwyciła go m.in. „Ferdydurke”, którą uznał za przełom w polskiej powieści.
Mityzacja rzeczywistości„Rynek był pusty i żółty od żaru[…]Cierniste akacje, wyrosłe z pustki żółtego placu, kipiały nad nim jasnym listowiem, bukietami szlachetnie uczłonkowanych filigranów zielonych[…]Zdawało się , że te drzewa atakują wicher, wzburzając teatralnie swe korony, ażeby w patetycznych przegięciach ukazać wytworność wachlarzy listnych…”
To tylko próbka stylu, który jest zdecydowanie ważniejszy od fabuły. U Schulza przestrzeń „dzieje się”, a te same kategorie autor stosuje do opisu ludzi, miejsc i zdarzeń. „Wszelka poezja jest mitologizowaniem” – pisał Schulz, przynajmniej częściowo związany z odmianą ekspresjonizmu reprezentowanego m.in. przez Franza Kafkę. Na odwieczne pytania natury egzystencjalnej próbował odpowiadać poprzez mit i wieloznaczne symbole. Skoro teraźniejszość stała się „rzeczywistością zdegradowaną” i wyraźnie odstawała od ideału wrażliwego człowieka, należało zbudować własną mitologię. Temu służyło mityzowanie rzeczywistości, nadawanie jej pewnego pierwiastka boskości , a przez to uwznioślenie.
Dzieciństwo – genialna epokaNie sposób nie zauważyć, że pisarstwo Schulza wyrasta m. in. z wpływów filozofii Karla Junga, który pisał o archetypach stanowiących podstawowe elementy ludzkiej wyobraźni, wokół których tworzą się mity i religie. To w dzieciństwie powstają archetypy wyobraźni – twierdził Schulz. To miał być kapitał ducha, dany zwłaszcza artyście. Próbuje on wkroczyć ponownie w czas dzieciństwa, by spojrzeć na świat oczyma dziecka, podobnie szczerze przeżywać. W ten sposób można sobie też radzić z przerażającym upływem czasu, bo artysta tworzy np. czas mityczny – 13 miesiąc.
Ulubione motywyTworzenie to jedna z największych namiętności człowieka, stąd istotną rolę odgrywa postać Ojca, fantastycznego maga, który staje się współczesnym Demiurgiem (twórcą), a jego rozmaite wcielenia nieustannie zaskakują czytelnika. Z innych, ulubionych motywów, wymienić należy: manekiny (symbolizujące degradację człowieka), labirynt (miasta, domu, ludzkiej psychiki), psy, ptaki, a przede wszystkim kobiety – władcze, wyzwolone, przy których mężczyzna poddaje się ich terrorowi. Ten masochizm uzewnętrzniony w literaturze nie przekładał się w żadnym stopniu na życie prywatne pisarza. Był zachwycony kobietami, ich erudycją, pięknem, miał mnóstwo przyjaciółek, choć faktem jest, iż nigdy się nie ożenił.
Katastrofa spełnionaW 1939 roku Drohobycz znalazł się na terenie sowieckiej Ukrainy. Ale to była dopiero zapowiedź tego, co miało nastąpić. W 1941 roku do miasta wkroczyli Niemcy, a drohobyccy Żydzi zostali umieszczeni w getcie. Przez kilka miesięcy Schulz pracował dla Feliksa Landaua, gestapowca, pozującego na konesera sztuki. Pisarz porządkował zbiory biblioteczne, malował freski w pokoju jego dzieci ( słynne freski odnalezione zostały kilka lat temu i potajemnie wywiezione do Izraela). Przeczucie schyłkowości stało się dla Schulza szczególnie namacalne. Ponownie starała się pomóc pisarzowi Zofia Nałkowska, załatwiając fałszywe dokumenty i organizując schronienie pod Warszawą, ale Schulz nie miał odwagi, by podjąć to ryzyko. W dniu, w którym wreszcie postanowił wyjechać, zginął zastrzelony na jednej z ulic Drohobycza. Był 19 listopada 1942 roku.