Facebook Google+ Twitter

Bruno Schulz, dzieło i życie

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-03-10 07:58

Tytuły dzieł pisarza i rysownika można zobaczyć w encyklopedii. Biografia też tam jest. Lecz tajemnicy, która sprawia, że twórczość ta jest niepowtarzalna nie ujmuje żadne hasło. Bruno Schulz jest jedyny, nieporównywalny z żadnym pisarzem

Od biedy można zauważyć pewne podobieństwa formalne autora "Sklepów cynamonowych" z rysunkami Zygmunta Haupta, który także pochodzi z kresów wschodnich. Wspomniany Haupt wojując zwiedził obce kraje i wylądował za Oceanem. Schulz podróżował podobnie, jak jego zbierający znaczki z całego świata, bohaterowie... mentalnie. Cały wszechświat jego dzieł zaistniał w okolicach Drohobycza i w zaułkach tego kresowego miasteczka. Polska literatura międzywojenna była naznaczona stołecznością i zdominowana centralną pozycją Warszawy. Twórcy prowincjonalni, tacy jak zapoznany urzędnik z Zamościa, Bolesław Leśmian, również poeta Józef Czechowicz z Lublina czy syn szewca, Tadeusz Peiper z Krakowa, istnieli raczej okazjonalnie.

Paradoksalnie, nieznany bliżej czytelnikom Bruno Schulz został zauważony w świecie przez absurdalne okoliczności jego przypadkowej śmierci. Ot, umundurowany przedstawiciel "rasy panów" miał kaprys wycelować pistolet w jednego z przechodniów. Nacisnął spust i w ten sposób wskazał na jednego z najbardziej oryginalnych twórców europejskich. Wychowany na dziełach Schillera i Goethego łobuz wyeliminował artystę, rysownika, piszącego w obcym dla niego języku niezrozumiałe teksty. A były to rzeczywiście wizje i obrazy wykraczające poza nędzę przedwojennych kresów i grozę okrutnej wojny. Pośmiertna sława i uznanie mogła być udziałem autora, jeżeli jego umiejętność manipulowania czasem dała się w jego przypadku zastosować.

Wierzę, że tak się działo nie tylko na kartach "Sklepów cynamonowych" i cudownych perełek poetyckiej prozy, jaką Wojciechowi Hasowi udało się przenieść na ekran. Sam nie wiem, czy "Sanatorium pod Klepsydrą" jest filmową adaptacją czy też osobistym hołdem reżysera dla nieposkromionej wyobraźni pisarza. To wzbudza podziw, a na pewno musiało prowokować do zawiści. Zaangażowany politycznie po stronie sprawujących władzę komunistów Tadeusz Borowski atakował artystę, pisarza wmawiając polskim czytelnikom, że jedna uchwała WKPB ma w sobie większy ładunek poezji, niż wszystkie "Sklepy cynamonowe". Uważał, że jest to świat wydumany, nieprawdziwy, a jego bohaterowie są postaciami oderwanymi od życia.

Tymczasem w strasznym, okupacyjnym świecie był to jedyny, skuteczny azyl. Sobie jedynie znanymi metodami z pogranicza magii i mistyki, czerpiąc z wiedzy tajemnej, zabobonu i kabały, Schulz wstrzymuje bieg czasu. Cofa go, zmienia przestrzenie, żongluje wszystkimi wymiarami, które rozum przedstawia jako stałe, niezmienne pojęcia odnoszące się do ludzkiej egzystencji. Koszmarne warunki czasów wojny i okupacji usprawiedliwiają wszystko, co może jeszcze człowiekowi dać nadzieję. W rzeczywistości chłodu, głodu, nienawiści i ciemności Schulz przywołuje ukochanego ojca, przypomina biblijne sceny z prorokami, królami, barwnym orszakiem dworzan i pięknych, gotowych do miłości kobiet...

Nieograniczona ciasnymi regułami prawdy i logiki wizja pozwala autorowi i czytelnikowi schronić się w tej niezwykłej czasoprzestrzeni. Autor wierzy w to, że inspirując biednych zastraszonych, śmiertelnie przerażonych ludzi, przynajmniej na moment zachwytu i zapomnienia, ulży ich ciężkiej doli. Schulz niezmordowanie pisze i pokrywa rysunkami ściany pokoju, w którym przeżywa koszmar hitlerowskiej okupacji. Współcześnie obowiązująca poprawność polityczna nakazuje pisać raczej o niemieckiej obecności wojskowej na zajętych ziemiach wschodnich Rzeczpospolitej. Idąc jeszcze dalej mógłbym wspomnieć o metodach edukacji podbitych ludów przez uzbrojonych po zęby Europejczyków - Ubermensch'ów. W prostych, żołnierskich słowach brzmi to niezwykle jasno i prosto.

Jeśli coś cię niepokoi, najlepiej to wyeliminować. Martwy Bruno Schulz jednak niepokoi do dzisiejszego dnia nie tylko winnych jego losu... Dociera do wszystkich ludzi myślących, nie pozbawionych jeszcze bez reszty, sumienia. Schulz jest jego dramatycznym wyrzutem i wiecznym memento.

Wiem, że w tym szkicu powinno być więcej o pozostawionych utworach autora, ale one właśnie stapiają się w życiu zamordowanego artysty w jedność z nędzną egzystencją i tragicznym jej finałem. Epilogiem tej smutnej biografii jest karczemna awantura o pozostawione w jednej z chałup Drohobycza, freski. Kilkadziesiąt lat po wojnie ktoś je przypadkowo odkrył, kto inny ukradł, a chętnych do kupna "obrazków" nie brakowało.

Na licytacji domu aukcyjnego Sotheby's ten rzadki towar byłby w cenie. Nic bowiem tak nie wzrusza równie wykształconej i majętnej klienteli, jak nieszczęście człowieka, po którym pozostały jakże wymowne dzieła europejskiej sztuki. Jest to bowiem nasz polski, kresowy Marc Chagalle i zapomniany na ukraińskich gościńcach Stendhal w niepozornym, drobnym ciele męczennika. Europejczycy wszystkich krajów, zapamiętajcie jego imię i nazwisko. To wspaniały, biedny, Bruno Schulz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

"Bruno Schulz jest jedyny, nieporównywalny z żadnym pisarzem" - święte słowa.
Niewypowiedzianą przyjemność sprawiło mi czytanie tego tekstu. Dziękuję, panie Zbigniewie.
Wielki plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny, "dojrzały" tekst. Duuuuuży plus :c)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyznam, że dzieła Schultza mnie zbyt nie imponują, ale za powyższy tekst
WIELKI PLUS.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ta recenzja to piękne zaproszenie do metafizycznego świata Schulza
+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Schultz, człowiek z niesamowitą wyobraźnią, aż zazdrość bierze. Światy które stworzył żyją wiecznym życiem.



Świetny tekst, duży plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.