Facebook Google+ Twitter

Brutalny żywot Carlosa Monzona

Palił sto papierosów dziennie. Gdy trenował tylko pięćdziesiąt. Był jednym z najlepszych, jeżeli nie najlepszym pięściarzem w historii wagi średniej. Brutalny i bezwzględny w ringu a także poza nim. "Escopeta" - Carlos Monzon.

Carlos Monzon i jego żona Alicja. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Monzonymuniz.jpg / Fot. desconocidoŻycie Carlosa Monzona to historia pełna przemocy, blasku sławy i wielkiej tragedii, która to życie zakończyła. W jego życiu nie było walki cięższej, niż ta, stoczona poza linami bokserskiego ringu. Gdy Monzon był młody, parał się sutenerstwem i wymuszeniami. Za pobicia, burdy i kradzieże wielokrotnie lądował w więziennym areszcie. Wychowany w wielkiej biedzie, jako jeden z dwanaściorga dzieci indiańskiej rodziny z San Jerez na północy kraju, od 6 roku życia pracował jako pucybut, gazeciarz i roznosiciel mleka. Żyjąc w getcie miasta Santa Fe stał się człowiekiem nieufnym, twardym i gwałtownym. Uwielbiał się bić. Gdyby nie zainteresował się boksem, prawdopodobnie szybko skończyłby w więzieniu lub na cmentarzu.

Pali, pije, chodzi i bije

Wysoki, chudy i zabiedzony chłopak trafił pod skrzydła trenera Amilcara Brusy. To on jako pierwszy zauważył w Monzonie talent, diament ukryty w czarnym kawałku węgla. I to bardzo czarnym. Brusa zaprowadził młodego zawadiakę do lekarza i dbał aby jadł mięso i zażywał witaminy. Gdy porywczy pięściarz lądował w areszcie za kolejną bójkę w barze, jego trener - będący przy okazji trenerem policyjnej kadry bokserskiej, używał swoich znajomości aby jego podopieczny mógł odzyskać wolność. Anegdota mówi że, Monzon był wypuszczany z aresztu w soboty aby móc stoczyć kolejny pojedynek na zawodowym ringu - tylko po to żeby stawić się w celi z powrotem w niedzielę i dokończyć karę.

Treningi Argentyńczyka również przeszły do legendy. Carlos Monzon palił do 100 papierosów dziennie (ograniczał się do 50 gdy przygotowywał się do walki). Uwielbiał rodzime piwo marki "Santa Fe", grę na gitarze oraz spotkania z kompanami w kolorowych knajpach. Amilcar Brusa (dla którego Monzon był pierwszym z 13 trenowanych mistrzów świata) twierdził że "człowiek nie jest przystosowany do ciągłego trenowania. Nie mogę odciągać go (Carlosa) od piwa, szkockiej i przyjaciół. Gdy nie trenujemy ciężko, pozwalam mu robić co chce". "Metoda" treningowa seniora Brusy okazała się bardzo skuteczna. W ringu Monzon słynął z żelaznej kondycji, granitowej szczęki oraz potwornie silnej i precyzyjnej prawej ręki.

W początkowej fazie kariery "Escopeta" ("Strzelba" - ringowy przydomek Monzona) walczył głównie z lokalnymi rywalami, i nie zawsze wychodził z tych konfrontacji zwycięsko. W pierwszych 20 walkach zaliczył 3 remisy i poniósł 3 porażki, jednak pod okiem Amilcara Brusy zaczął czynić coraz większe postępy. Wysoki jak na wagę średnią bokser (187 cm wzrostu) wydawał się czasami niezdarny między linami - lecz tylko pozornie. Monzon był w ringu bezwzględny, opanowany i konsekwentny. Wydawał się nie wykonywać w podczas walki zbędnych ruchów. Potrafił wywierać na rywali ciągłą presję i przyjmować ich najlepsze ciosy. Jego walki nie przypominały bokserskich fajerwerków, bardziej chłodną egzekucję. Czasami bardzo wolną i bardzo bolesną.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

O ile boks mnie nie interesuje, to pochłonąłem artykuł natychmiastowo, bardzo dobra robota!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.