- Kto wziął udział w nagraniu? - W nagraniu płyty wzięli udział muzycy, z którymi współpracuję teraz na stałe: Tomasz „Orzeł” Rząd (gitary), Łukasz „Samba” Dmochewicz (perkusja), Marcin Kuczewski (instrumenty klawiszowe), Michał Przybyła (gitara basowa).
W końcu udało mi się stworzyć skład marzeń. Gram ze świetnymi muzykami, których lubię. To ważne dla atmosfery pracy.
Nagrywaliśmy płytę w Studiu Trójki im. Agnieszki Osieckiej na „setkę” czyli wszyscy razem jak na koncercie i jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów. Nasza muzyka teraz naprawdę żyje.
- To twoja trzecia płyta, kolejna w ciągu pół roku. Skąd czerpiesz natchnienie? - Rzeczywiście ubiegły rok był bardzo twórczy. Mam nadzieję, że ten też taki będzie. Ale z natchnieniem jest tak, że nigdy nie wiesz, kiedy przyjdzie, więc kiedy przychodzi, trzeba je wykorzystać. Poza tym piszę piosenki już od piętnastu lat, a płyty wydaję od trzech. Mam sporo materiału, który nie został wcześniej nagrany, dlatego w przyszłym roku ukaże się płyta z moimi wcześniejszymi piosenkami. Domagają się tego moi dawni słuchacze.
-
Na płycie „21 gramów” znalazł się bonus... jaką niespodziankę przygotowałeś tym razem?- Tym razem bonusu nie ma, ale ostatnia piosenka „Oj, gębo moja”, w której śpiewają także moi muzycy, jest taką wisienką na torcie. Staraliśmy się zagrać i zaśpiewać prawdziwie i od serca. Po raz pierwszy nagrywaliśmy płytę na „setkę”, czyli wszyscy naraz. Mieliśmy dużo frajdy, bawiliśmy się muzyką, a ona bawiła się nami i mamy nadzieję, że to słychać.
„Oj, gębo moja”, sł. Ernest Bryll, muz. Marcin Styczeń.
Więcej informacji:
http://www.marcinstyczen.art.pl/ Katarzyna Matusz
km