Facebook Google+ Twitter

Brytyjski premier zapowiedział wystąpienie z Unii Europejskiej

Rząd Jej Królewskiej Mości rozpisze referendum w tej sprawie, jeśli w ciągu dwóch lat w UE oraz strefie euro nie nastąpią zmiany w kierunku ograniczenia władzy i nadużyć eurokratów - takie jest główne przesłanie jego przemówienia.

Cameron przemawia na przyjęciu wydanym dla członków Partii Konserwatywnej. http://en.wikipedia.org/wiki/File:Conservative_Party_Reception.jpg / Fot. Wikimedia Commons„Zwracam się do was dzisiejszego ranka, aby powiedzieć kilka słów na temat przyszłości Europy.” Tak rozpoczął dziś rano swoje przemówienie do narodów Zjednoczonego Królestwa ich premier. Po krótkim wstępie, w którym przywołał okropne wydarzenia z najnowszej historii naszego kontynentu („wojna i tyrania idące ze sobą w parze”) przeszedł do rzeczy: „Tak więc uznałem, że wystąpiła pilna konieczność, abym przemówił dzisiaj do was otwarcie i szczerze o tym, jak Unia Europejska musi się zmienić, aby zapewnić dobrobyt, a zarazem utrzymać poparcie dla jej dalszego istnienia ze strony narodów państw członkowskich.” Następnie dodał: „Tak, to prawda, że jesteśmy wyspiarzami i że ten fakt określił nasz charakter narodowy: przedsiębiorczy, niezależny i łatwo unoszący się gniewem w obronie naszej suwerenności. Nie możemy pozbyć się tych cech podobnie jak nie jesteśmy w stanie zasypać Kanału La Manche.” - czytamy na stronie Davida Camerona jako posła do Izby Gmin.
http://www.conservatives.com/News/Speeches/2012/12/Prime_Ministers_Speech_on_Europe.aspx

Następnie z jego ust zaczęły padać twarde słowa: „Z naszego punktu widzenia Unia Europejska stanowi środek do osiągnięcia pewnych celów: dobrobytu, stabilności, pokoju i demokracji tak w Europie jak poza jej granicami, a nie cel sam w sobie. Dlatego też będziemy natarczywie pytać: Dlaczego? Jak? W jakim celu?” Chcąc je uzasadnić, w niezwykle żarliwy sposób odwołał się do pełnej chwały przeszłości Brytyjczyków, od czasów starożytnych Rzymian po wkład w powstrzymywanie ZSRR i jego bloku.

Wychodząc z tego punktu (dając jakby do zrozumienia: nasz naród widział już i odparł wielu groźnych tyranów) przeszedł do surowej oceny dzisiejszej UE: „Po pierwsze, problemy strefy euro sprawiły, że fundamentalne zmiany w Europie są właśnie w toku. Po drugie nie sposób już nie dostrzegać załamania się europejskiej konkurencyjności. Inne narody świata depczą nam po piętach. Po trzecie wreszcie w ostatnich latach rozziew między UE i jej obywatelami dramatycznie się zwiększył. Ci, którzy wykazali się dramatycznym brakiem odpowiedzialności i sumienia w stosunku do demokracji nadepnęli jednocześnie nam Brytyjczykom na odciski.” Następnie opisał, w jaki sposób Komisja Europejska i ci, którzy za nią stoją ograniczyli suwerenność państw członkowskich UE, aby wykorzystać swoją zwiększoną władzę w sposób szkodliwy i głupi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

@ Robert Grzeszczyk W pełni zgadzam się z przedmówcą i gratuluję dobrej orientacji w brytyjskich zawiłościach politycznych doby obecnej. Chcąc wydać jakiś trafny sąd na ten temat trzeba najpierw wiedzieć, na czym polega tzw. brytyjska specyfika. Proste przełożenia schematów z kontynentu (tym bardziej schematów propagandowych wyznawców "jedynie słusznej" ideologii paneuropejskiej) na tamten grunt mogą tylko i wyłącznie wprowadzić w błąd.

Przy sposobności pragnę przeprosić wszystkich czytelników moich grafomańskich artykulików za dłuższe milczenie. Ustawiałem po prostu w międzyczasie całą maszynerię do pisania książki o XX wieku. Wynikiem tego będzie (być może już pod koniec przyszłego tygodnia) pierwsza część artykułu o pierwszej wojnie światowej. Z aktualności zebrałem już sporo materiału o reakcjach na to wystąpienie Camerona, a w tej chwili pracuję nad tematem coraz głębszego unijnego kryzysu cukrowego. Jednocześnie gromadzę coraz większe ilości słownictwa do tłumaczeń na angielski i niemiecki. Bitwa materiałowa! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oświadczenie Camerona jest odzwierciedleniem realnej sytuacji w Wielkiej Brytanii. Tam, póki co, jeszcze wyborcy coś znaczą (a referendum w sprawie ograniczenia ich roli i likwidacji Jednomandatowych Okręgów Wyborczych skończyło się potwierdzeniem rangi i roli dotychczasowego systemu wyborczego i odrzuceniem zmian). Według sondaży eurosceptyczna Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) ma aktualnie ponad 14 procentowe poparcie. Jest to dziś trzecia siła polityczna w Wlk. Brytanii. Całe wydarzenie obrazuje, że władza liczy się z opinią społeczną, nawet tak mikrą (14%) gdy jest zależna od realnego głosu wyborcy a nie oligarchicznych ustawek na listach wyborczych. Dziś w Polsce podejmowane są kroki budowy elektrowni atomowej (ponad 50% przeciwników), wdrażania w kraju Euro (ponad 50% przeciwników), transferu pieniędzy zgromadzonych na funduszach OFE wprost na pokrycie na regulacje złych kredytów udzielanych przez banki Grecji (bardzo często udzielanych w wyniku łapówkarskich działań tych banków), czy utrzymywania niekorzystnego statusu w krajowej gospodarce rolnej, wynikającego z znacznego zróżnicowania w dopłatach do produkcji rolnej - miast wprowadzenia ceł wyrównawczych, etc, etc.
Działanie Camerona nie ma więc nic wspólnego z historią, hipokryzją a jest wynikiem realizmu. Odzwierciedla nie poprawność polityczną lecz realne odczucia brytyjskiego wyborcy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Już podbijam, Panie Andrzeju!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z reguły najtrudniej jest wyjąć pierwszą cegłę. Potem można już powoli obalić nawet najsolidniejszy budynek, a UE z Ttaktatem Lizbońskiem nie jest solidną konstrukcją prawną i finansową. Natomiast z drugiej strony mam wrażenie, że głównym celem Camerona nie jest rozmontowanie UE, ale zmiana jej priorytetów oraz skali ról odgrywanych przez głównych graczy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ktoś kiedyś przeciez i tak z UE wystapi

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nieboszczka EWG była konfederacją i (wprowadzaną stopniowo, na co warto zwrócić uwagę, bo chodziło o danie mniejszym państwom czasu na przystosowanie się do radzenia sobie z nieskrępowaną konkurencją tych większych) unił celną. Potem federacją (gdy powstał Parlament Europejski i silna KE). UE jest scentralizowanym imperium, z wyraźnie nierównymi obszarami. W podobnej sytuacji nawet Cesarstwo Rzymskie przez setki lat nie zdołało zintegrować swoich radykalnie odmiennych prowincji z Italią, a osiągnęło tylko wyniszczenie żywotnych sił samej Italii. Podczas gdy Hannibal po prostu nie był w stanie zająć Rzymu, bo jego najemnicy nie mogli wyrąbać siedmiuset tysięcy legionistów obywatelskiej armii Italików pod wodzą Rzymian, w 410 wiecznemu miastu nie miał już kto przyjść na pomoc. Przez zbyt długi czas Italia wydawała ogromne pieniądze i poświęcała swoją ludność na obronę ogromnie rozciągniętych granic. Przez zbyt długi czas w zamian za tytuł posiadania Afryki i Azji przyjmowała stamtąd tanie towary pozwalając na wyniszczenie jej własnego rolnictwa i przemysłu. Zaś armia, która odparła wszystkie najazdy w i toku tego zbudowała imperium, składała się z rzemieślników i chłopów pracujących na własnej ziemi i we własnym warsztacie, potem z bezrobotnych obywateli szukających zarobku, a na koniec już tylko z wynajętych całymi plemionami Germanów. Per analogiam...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na pewno jeszcze na ten temat wymienimy poglądy, bo za parę dni (słowo się rzekło...) planuję napisać o reakcjach na tę zapowiedź premiera Camerona, więc nie jest to podsumowanie tematu. Po prostu chcę się podzielić pewnymi wiadomościami czy też wyobrażeniami na ten temat. Otóż przede wszystkim nie dopatruję się tu gry pod publiczkę, populizmu czy jak to jeszcze nazwać. Bez wątpienia pan Cameron i jego partia mają wiele do zyskania jeśli chodzi o wygranie wyborów do parlamentu ... będącego matką wszystkich parlamentów.

Otóż to! Chodzi o kraj posiadający niezwykle trwałe i przemyślane instytucje państwowe, którego naród państwowy, a mam na myśli oczywiście Anglików i po trosze Szkotów, wykazał się już nieraz niespotykanym gdzie indziej umiarem oraz zdrowym rozsądkiem. Nawet kiedy w latach 1935-79 zafundował sobie rewolucję socjalistyczną na raty. Trzeba też uprzytomnić sobie, że hasło: demokracja nie oddaje w pełni sposobu sprawowania władzy w ustabilizowanych niekiedy od wieków państwach zachodnich. We wszystkich komentarzach wskazuje się, że szef rządu w Londynie nie mógłby podjąć takiej decyzji bez wyraźnego poparcia ze strony brytyjskiej opinii publicznej. To jest demokratyczna strona zagadnienia: lud tak chce.

Jest też druga strona. Wszystkie komentarze odnoszące się do niej ujemnie, sugerujące (chciał nie chciał; nolens volens; willingly or not willingly) że lud tylko wtedy ma słuszność kiedy postępuje i myśli tak, jak mu nakazały elity. Tylko, że elity też nie są jednolite ani zdolne do całkowicie swobodnego podejmowania decyzji. Ustrój dwupartyjny, znamienny zwłaszcza dla krajów anglojęzycznych, ma potrójne zastosowanie. Stanowi gwarancję, że ani władza, ani wielkie majątki nie przejdą w ręce ludzi zupełnie nowych, chyba że dojdzie do najprawdziwszej rewolucji. Jest to opisana już ponad sto lat temu przez Vilfredo Pareto zasada samoutrwalania się elit pieniądza i władzy. Druga rola polega na zapewnieniu w zamian stałości i niezmienności polityki państwa co do pewnych podstawowych reguł gry w polityce wewnętrznej. Jest to zresztą ogromna wartość dodatnia. Wreszcie trzecia, o której we współczesnej publicystyce (ale nie polityce!) niemal zupełnie zapomniano. Tą rolą jest osiąganie długoterminowych celów dążących do swojej niewymienialności elit w sprawach zagranicznych. Celów również niemal zupełnie niezmiennych, które osiąga się przy pomocy wszelkich środków, chyba że w końcu tych środków już w ogóle nie ma. Wówczas te cele stają się martwe. Jako przykład mogę podać cel elit rządzących dawnej Hiszpanii oraz Austrii: dokonać katolicyzacji całego świata i zabić albo zastraszyć wszystkich, którzy staną temu na drodze. Środki do tego celu utracono ostatecznie w latach 1866-1898.

Celem elit brytyjskich było od ponad trzystu lat i jest nim nadal zapewnienie Anglosasom hegemonii na świecie. Obecne narzucanie reszcie Europy de facto władzy Berlina, rozdającego pieniądze i stawiającego w zamian rygorystyczne warunki w UE, oznacza próbę ustanowienia hegemonii w Europie, ale nie hegemonii anglosaskiej ma się rozumieć. Dlatego też uznanie, że brytyjski premier rzuca w sprawie tak zasadniczej słowa na wiatr lub też, że wypowiedział je bo wstał lewą nogą albo wpadł w szewską pasję na widok niekorzystnych sondaży polega moim skromnym zdaniem na zupełnym braku zrozumienia sytuacji. To nie jest zagrywka jednego polityka. To początek wielkiej rozgrywki o przyszłość naszego kontynentu, która przy tym zdaje się nie uwzględniła trzeciego wielkiego gracza (Rosji) oraz czwartego (Chin). Podobnie jak wielka gra Brytyjczyków i Niemców sto lat temu nie uwzględniła w dostatecznym stopniu Japonii i Stanów Zjednoczonych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście Panie Hadrianie, ogłosimy że żółte jest białe

Komentarz został ukrytyrozwiń

E tam, brytyjscy politycy już od zarania dziejów przejawiali nastroje w duchu splendid-isolationismu, a ostatecznie i tak kończyli z ręką w nocniku wraz z resztą bałwanów. Wyspiarze są dumni jak zawsze - zobaczymy, co z tego realnie wyniknie. Podejrzewam, że nawet jeśli dojdzie do referendum, ciężar proeuropejskiego populizmu przygniecie jakiekolwiek izolacjonistyczne postawy brytyjskiej opinii publicznej. Albo w wyniku zawirowań makroekonomicznych, funt spadnie na łeb, na szyję, i nagle przestanie im być tak wesoło, a labourzystowskie lewactwo jak zwykle podniesie wrzawę.

Integrujmy się, integrujmy. Jak muzułmanie i żółci przyjdą nam poderżnąć gardła, dzięki scentralizowanej biurokracji będzie przynajmniej łatwiej nami sterować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To cyniczne i populistyczne i cyniczne wystapienie. Trudno będzie sie z tego wycofać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.