Facebook Google+ Twitter

„Brzechwa nie dla dzieci” – wielowymiarowy portret bajkopisarza

Tytuł opowieści biograficznej o poecie, satyryku, bajkopisarzu, prawniku w osobie Jana Lesmana „Brzechwa nie dla dzieci” Mariusza Urbanka jest parafrazą znanej serii „Brzechwa dzieciom”.

Mariusz Urbanek, Brzechwa nie dla dzieci, Wydawnictwo ISKRY, Warszawa 2013, / Fot. Okładka książki Jarosław Iwaszkiewicz wyznawał: „Okropnie lubię podróżować z Janem Brzechwą”. I dodawał: „Pogodny jego humor, spokojny sposób bycia, a przy tym umiejętność i wspominania, i konwersacji – sprzyjają wytworzeniu takiej atmosfery, która zaciera przykrości, a podkreśla dodatnie strony podróży i reprezentacji”. Wrażeń podobnych doznaje czytelnik, sięgający po książkę Mariusza Urbanka Brzechwa nie dla dzieci, bo zapewnia mu ona wyjątkowo sympatyczne towarzystwo. Bez trudu wchodzi więc w tok tej opowieści, podobnie jak w poprzedniej pracy autora o Władysławie Broniewskim, napisanej równie ciekawie, iskrzącej humorem, obfitującej w interesujące szczegóły i anegdoty.

Wydana nakładem Iskier biografia Jana Brzechwy opowiada nie tylko o nim jako o pisarzu, lecz odsłania inne jego zatrudnienia nieznane bliżej ogółowi. Mariusz Urbanek poprzez intrygujący tytuł, sugerujący treści nieprzeznaczone dla umysłów niedojrzałych, kładzie nacisk na te właśnie inne role w życiu pisarza dla dzieci. Okazuje się bowiem, że bajkopisarz był przede wszystkim wziętym prawnikiem, współtwórcą polskiego prawa autorskiego, a także jednym z założycieli ZAiKS-u i jego długoletnim prezesem. Brzechwa był też świetnym satyrykiem. Złożony, wielowymiarowy wizerunek ukazany został na burzliwym tle historycznym dwudziestolecia, II wojny światowej i okresu PRL-u. Autor umiejętnie zweryfikował i wykorzystał liczne dokumenty, wywiady, wspomnienia bliskich, przyjaciół, w tym też autobiograficzne motywy powieści Brzechwy Gdy dojrzewa owoc.

Mimo formy przeczącej tytuł książki w gruncie rzeczy akcentuje największe osiągnięcie Brzechwy, któremu Legendarna seria wydawnicza zawdzięcza swą nieśmiertelność. Jest odwołaniem do legendarnego tytułu Brzechwa dzieciom, pod którym od lat ukazują się wiersze Brzechwy. Jest też echem tytułu innej publikacji, przywołującej twórczość Brzechwy kierowaną do dojrzałego odbiorcy - Brzechwa dla dorosłych (2006). Wiersze dla dzieci po dziś rozbrzmiewają nie tylko w przedszkolach i domach rodzinnych, ale także na ulicy. Barwne dzieje Pchły szachrajki, Lisa Witalisa, Ptasiego radia podbijają dziecięce serca. Najlepszym antidotum na wadliwe zachowania staje się recytacja historyjek o niepoprawnych bohaterach – samochwale, leniu, kłamczuchu. Lotne rymy Na wyspach Bergamutach, rozpowszechnionych muzycznie za sprawą filmowej Akademii Pana Kleksa, usłyszeć można na ulicach miast (czego onegdaj byłam świadkiem).

Niewątpliwie najciekawszymi wątkami biografii Urbanka jest przedstawienie okoliczności powstania utworów, doskonale znanych kolejnym pokoleniom, jak zdumiewający fakt, że pierwsze bajki napisał Brzechwa dopiero dobiegając czterdziestki, a Akademię Pana Kleksa, prototyp cyklu powieści o Harrym Potterze, w okresie okupacji. Jednak interesujące są też kulisy mniej znanych utworów, bo dopełniają nieznany z reguły obraz twórcy, o którego biografię w zasadzie nie pyta żaden czytelnik w wieku dziecięcym. Opis losów i rozwoju osobowości twórczej, debiutującej w 1916 r. wierszem ku czci Henryka Sienkiewicza, następnie usiłującej zdobyć uznanie starszego sławnego kuzyna Bolesława Leśmiana, zaskakuje i skłania do zastanowienia nad tajemnicą ludzkiego talentu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Książka rzeczywiście odsłania innego Brzechwę niż nasze potoczne wyobrażenia o nim. Jednak refleksja po jej przeczytaniu jest raczej smutna. "Wlokło się" za nim pochodzenie i rodzinne koneksje, a twórczość, która przyniosła mu stałe miejsce w literaturze, przez wielu nie była postrzegana jako prawdziwa poezja. Na szczęście te "mało ważne" wierszyki znają dziadkowie, rodzice, wnuki, a i przyszłe pokolenia będą się na nich chowały. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niezmiernie się cieszę, że książka odsłoni przed Wami pełny obraz pisarza!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wypatrzyłam "Brzechwę" w naszej księgarni i już mamy ją w naszej bibliotece. Słowem, książka jest już "w zasięgu". Adrianno, Twoją recenzję polecę wszystkim zaintrygowanym tytułem: „Brzechwa nie dla dzieci”.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adrianno, książka kupiona !!! :) Bardzo się cieszę , że ją mam. Dziękuję , bo dzięki Tobie się o niej dowiedziałam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję. Faktycznie jako dzieci nie zastanawiamy się nad tym, jak wygląda czy wyglądało życie autora, którego utwory nam się podobają. Zainteresowanie to pojawia się później, kiedy chcemy wiedzieć, jak ten czy inny utwór powstał. Dzięki tej wiedzy niektórzy popadają w fascynację, a niektórzy nabierają uprzedzeń...
W każdym razie do ludzkiego losu warto podchodzić ze zrozumieniem i życzliwością, czego - jak myślę - większości czytelników biografii z reguły nie brakuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adrianno, dzięki Tobie mój księgozbiór z pewnością powiększy się właśnie o tę pozycję:) Brzechwa to genialna postać. Warto dowiedzieć się więcej. Dziękuję. Świetna relacja!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fascynująca postać. Bardzo lubiłam wiersze Brzechwy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uświadomiłem sobie czytając tą recenzję, że w istocie samej, jako dziecko nie interesowały mnie losy autorów bajek. Myślę, że i obecne dzieci nie są aż tak daleko rozwiniętymi istotami, by po wysłuchaniu bajki Brzechwy, czy jakiegokolwiek innego autora, zainteresowały się nagle i w sposób analityczny jego życiem.

Świetna recenzja, z której i tak już dowiedziałem się sporo ciekawych rzeczy. Aż ciekawość bierze, jakie tajemnice są w niej jeszcze zawarte.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miło mi niezmiernie, że zainteresowałam książką, która potrafi przykuć. Myślę, że dla niektórych czytelników cenne będą zwłaszcza elementy humorystyczne.
Co do Harry`ego Pottera to rzecz zastanawiająca... warta zbadania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Adrianno, wychowałem się na bajkach Brzechwy i do dzisiaj uważam, że jest nie do pokonania w zakresie literatury dziecięcej. Nawiasem mówiąc, Harry Potter to dla mnie plagiat jego Pana Kleksa. Dzisiaj miałem w ręku książkę, o której Pani pisze i wahałem się, czy ją kupić. Po Pani recenzji już się nie będę wahał ! Dziękuję za przekonanie mnie do tej książki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.