Facebook Google+ Twitter

Bubo bubo uparcie milczy. Strix znowu nadaje

Pakując do plecaka noktowizor, menażkę, kompas cały czas powtarzałem: szlara, fałszywe oczy, lot zwiadowczy, migotka, drabina troficzna, dymorfizm odwrócony, wypluwki, kłapanie dziobem. Przygotowany też byłem do wabienia i nocnego nasłuchu.

 / Fot. Jerzy Kirzyński / Fot. Jerzy KirzyńskiSzefowie operacji „Noc Sów”: Robert Wysokiński „Animator”, Cezary Pióro „Księgowy”, Piotr Szewczyk „Fotograf” - uznani w Polsce przyrodnicy- przydzielili mnie do grupy „Czerwonej”, dowodzonej przez Wojciecha Oklińskiego „Znawcę”.

Punktualnie o godzinie dwudziestej, z miejsca zgrupowania w Żdżarach, opłotkami, oszczekiwani przez wiejskie psy, wyruszyliśmy w kierunku rezerwatu Jata.

Posuwaliśmy się bezszelestnie leśną dróżką, oświetlaną przez zawieszony nad świerkami księżyc. Kiedy zatrzymaliśmy się. „Znawca” zaczął wywoływać pójdźkę. Zamarliśmy na trzy minuty. Bez odzewu.

 / Fot. Jerzy Kirzyński / Fot. Jerzy KirzyńskiPoszliśmy ponad trzysta metrów dalej. Tutaj nawoływałyśmy uszatkę. Wyłączyliśmy latarki. Nie padło żadne słowo. Najwyraźniej ptak wielkości wrony, z ruchomymi kępkami piór na głowie nas zlekceważył.

Ponowiliśmy pelengację. I znowu cisza dookoła.

Mimo ciemności poruszaliśmy się szybko. Doszliśmy do kolejnego zakrętu. Kiedy mieliśmy już krzywiznę drogi za sobą, Wojciech Okliński kolejny raz wyjął z futerału aparat i stymulował głosowo, tym razem, puszczyka. Sowę najliczniejszą i najczęściej spotykaną w Polsce i Europie.

Po dziesięciu minutach doszło do nas charakterystyczne pohukiwanie. Strix aluko nadawał przez dłuższy czas, podczas gdy my wszyscy zamieniliśmy się w słuch. Ciekawe co sobie o nas pomyślał?

W drodze powrotnej dała, przez moment, o sobie znać samica puszczyka. Obawiała się najwyraźniej dekonspiracji?

Zadowoleni, doszliśmy do placu, na którym rozpalono już ognisko. Wreszcie mogliśmy porozmawiać.
Zygmunt, znany w Polsce ornitolog zaczął barwnie opowiadać o obrączkowaniu ptaków i urządzanej od lat ptasiej stołówce, w swoim ogrodzie w Sobolewie.

Artur bezbłędnie oznaczał punkty na rozgwieżdżonym niebie, wspominał o dokonaniach polskich łowców burz, z którymi na co dzień współpracuje.

Od Pawła usłyszeliśmy o Żołnierzach Wyklętych, obozie AK i walkach partyzanckich w Jacie, a także powstańcach styczniowych, ich kapelanie i dowódcy, ks. Stanisławie Brzósce, któremu pomnik postawili na polance leśnicy.

Przy ognisku popłynęły w dal harcerskie i nie tylko piosenki.

Może w przyszłym roku dane nam będzie usłyszeć puchacza /Bubo bubo/, naszą największą sowę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.