Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

49735 miejsce

Budowa Stadionu Narodowego w Warszawie dopiero za rok?

Dziś minister sportu i turystyki Mirosław Drzewiecki poinformował, że budowa stadionu Narodowego w Warszawie rozpocznie się najwcześniej za rok. Nie jest to jednak pewne, bo procedury przetargowe w Polsce są tak skonstruowane, że pochłaniają mnóstwo czasu.

Minister sportu i turystyki Mirosław Drzewiecki składa przysięgę podczas uroczystości zaprzysiężenia Rady Ministrów, 16 bm. w Pałacu Prezydneckim. (kru) / Fot. PAP/Jacek Turczyk– Buldożery wjadą na teren budowy dopiero za rok, bowiem teraz musimy wybrać firmę, która zaprojektuje Stadion Narodowy, a przygotowanie projektu może zająć pół roku, do siedmiu miesięcy. Później musimy ogłosić przetarg na wykonawstwo, co oznacza kolejne pół roku czekania – powiedział nowy minister sportu dla TVP Info.

Mirosław Drzewiecki wypowiadał się także na temat trzech propozycji przedstawionych przez pracownie architektoniczne, zaznaczając, że nie są to plany faktycznej realizacji Stadionu Narodowego, a jedynie wizualizacje wkomponowane w lokalizację na warszawskiej Pradze. – Dopiero od momentu wskazania wykonawcy projektu rozpocznie się jego realizacja, która potrwa około sześć miesięcy – dodał minister.

– Uważam, że najlepiej byłoby postawić go w niecce starego stadionu i taka koncepcja będzie rozpatrywana w pierwszej kolejności. Jednak jeśli się okaże, że względy architektoniczne wynikające z uwarunkowania terenu nie będą temu sprzyjać i będzie istniało zagrożenie terminu ukończenia prac, to wtedy zdecydujemy się na budowę na błoniach – mówił Drzewiecki.

Nowy minister sportu jest zdania, że mecz otwarcia powinien zostać rozegrany w Warszawie i w tej sprawie będzie negocjował z UEFA przesunięcie terminu oddania Stadionu Narodowego na rok 2011. Minister wyraził nadzieję, że UEFA zgodzi się na to po kontroli stanu naszych przygotowań do Euro, która odbędzie się w roku 2010. – Pamiętajmy, że drogi i całą infrastrukturę budujemy nie na mistrzostwa Europy, tylko dla Polski, a Euro 2012 jest tylko solidnym bodźcem, który może proces rozwoju kraju przyspieszyć – podkreśla Drzewiecki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Andrzej Bobowski do Donalda Tuska

Szanowny Panie Premierze,

W odpowiedzi na Pana apel – „Ratujmy Euro 2012” (dziennik „Dziennik” z 1 lutego 2008), pozwalam sobie po raz kolejny podzielić się spostrzeżeniami na temat przygotowań do finałowego turnieju Euro 2012. Zastanawiam się jednak, czy to moje pisanie ma w ogóle sens, czy dociera do adresata? Albowiem, oprócz urzędowych potwierdzeń odbioru, brak jakiejkolwiek reakcji, a jak wynika z Pana apelu – są to bardzo ważne sprawy.

Pragnę nawiązać do niedawnego ostrzeżenia za strony UEFA – europejskiej centrali futbolu, zaniepokojonej stanem przygotowań do mistrzostw Europy 2012, ale również niestabilnością polityczną w Polsce oraz na Ukrainie. Spory polityczne, kłótnie, dziwne konferencje prasowe – wszystko to pogłębia wątpliwości społeczeństwa co do tego, czy w tym naszym kraju da się w ogóle cokolwiek zrobić. Po jednej stronie politycy, posłowie, senatorowie – dbający o własne przywileje i apanaże, a po drugiej: różne grupy społeczne, na różne sposoby zastanawiające się – jak przeżyć do końca miesiąca. Strajk goni strajk, jak nie górnicy to celnicy, nie mówiąc o pielęgniarkach, kolejarzach czy lekarzach. Przykład idzie z góry. A w kolejce stoją już nauczyciele, policjanci, strażacy i listonosze, ba – prokuratorzy nawet. A może by tak panowie posłowie i senatorowie popracowali społecznie, dla dobra kraju? Miło być parlamentarzystą, ale czy można żyć samymi splendorami? Tym bardziej że macie dużo przywilejów, więc może jakoś bardziej zajęlibyście się pracą na rzecz swoich wyborców – ludzi, którzy tych przywilejów nie mają…

To na marginesie. A wracając do Euro 2012 – impreza ta to nie tylko sam stadion, że nie wspomnę już o jego kosztach, w tym palowania czy wzmacniania gruntu. Podczas prezentacji w Centralnym Ośrodku Sportu większość oglądających projekt Stadionu Narodowego sprawiała wrażenie juz tak bardzo zmęczonych życiem, czytaj: polityką, że nawet nie dopytywano się, co z Narodowym Centrum Sportu i z infrastrukturą. Słyszało się tylko: „niech przynajmniej zdążą ze stadionem”…

Osobiście cieszę się, że upadła sprawa bieżni lekkoatletycznej, bo by naprawdę mocno wywindowała koszty. Obecnie na zawody lekkoatletyczne przychodzi w Warszawie zaledwie garstka ludzi, to nie są czasy pamiętnego Wunderteamu. Martwi mnie natomiast, że do chwili obecnej Narodowemu Centrum Sportu szefuje Michał Borowski, w rzeczywistości… główny hamulcowy tego projektu. Do dnia dzisiejszego nie przedstawił informacji o planowanych inwestycjach związanych z Euro 2012, nie określił ich lokalizacji, terminów, kosztów, itd. itp. A to naprawdę bardzo istotne, ponieważ należałoby na bieżąco sprawdzać postępy w realizacji poszczególnych projektów. Już przed kilkoma miesiącami apelowałem do wyborców, aby patrzyli na ręce swoim posłom, senatorom – jak są spełniane obietnice przedwyborcze.

Będzie Stadion Narodowy, ale co ponadto? Co dla polskiego futbolu? Gdzie przez lata obiecywane obiekty dodatkowe, gdzie nowoczesny ośrodek piłkarski? A co dla Warszawy – naszej stolicy?!

Oglądałem z trybun ponad dwieście meczów reprezentacji Polski, ponad sto meczów na mistrzostwach świata. Z racji kierunku wykształcenia orientuję się w zagadnieniach budowlanych oraz inwestycyjnych. Mam mnóstwo doświadczeń i spostrzeżeń z wielkich imprez, i to nie z pozycji jakiegoś dygnitarza, na którego się chucha i dmucha, lecz szarego przeciętnego kibica. Dlatego pewne sprawy widzę ze zwiększoną wyrazistością, dobrze rozumiem potrzeby i wymagania przeciętnego sympatyka sportu i uważam, że z takimi głosami warto się liczyć, brać je pod uwagę

W ramach przygotowań do Euro można wybudować dwa lotniska ukierunkowane na tanie linie (Modlin, Sochaczew), dwa mosty w Warszawie (Północny i Krasińskiego), park sportowy z ośrodkiem piłkarskim na warszawskiej Białołęce. Byłyby to samo nakręcające się inwestycje. Nie wspominając o obwodnicy okalającej Warszawę czy autostradzie Berlin – Warszawa – Moskwa.

Po zrealizowaniu tych inwestycji miałby Pan, Panie Premierze, moralne prawo ubiegać się w najbliższych wyborach o urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. czego Panu i sobie życzę.

Andrzej Bobowski

Król Polskich Kibiców

Komentarz został ukrytyrozwiń

List otwarty do Premiera Rady Ministrów warszawa 26.11.2007r.
DONALDA TUSKA.

Szanowny Panie!
W listopadzie tego roku po raz pierwszy Polska reprezentacja, pod wodzą Leo Beenhakkera, wywalczyła awans do finałów EURO’08, zajmując pierwsze miejsce w grupie A. Jak ważny był to sukces, świadczy chociażby Pana obecność wśród witających reprezentację na lotnisku Okęcie. Wracając pamięcią do roku 1972 i 1974 oraz 1982, lat największych sukcesów, nie licząc awansów do finałów M. Świata, każdorazowo władza nie patrząc na koneksje polityczne, grzała się w blasku sławy, każdorazowo obiecując poprawę bazy sportowo-treningowej. Czas mijał i kończyło się na obiecankach, nie licząc garści medali wpinanych w klapy piłkarzy i kadry szkoleniowej. Znając Pańskie podejście do sportu a szczególnie do piłki nożnej mam nadzieje, ze jeszcze raz rozpatrzy Pan lokalizacje gdzie budować Narodowe Centrum Sportu, nie oglądając się na połajanki z trybuny Sejmowej ex premiera. W młodości wychowywał i uganiał się Pan podobnie jak ja, za piłką podwórkową i nie tylko, co zostało Panu do dzisiaj, grając w reprezentacji parlamentarzystów i popisując się nienaganną techniką, co osobiście mogłem stwierdzić podczas meczy z Drużyną Dyplomatów, której jestem kierownikiem. W międzyczasie kibicował Pan podobnie jak Lech Wałęsa Lechii Gdańsk, ukochanemu klubowi z Wybrzeża, ja wtedy byłem prezesem Sekcji Sympatyka CWKS Legia Warszawa. I nagle otrzymujemy od losu (tj UEFA ) organizację EURO ‘ 2012 i jak za dotknięciem różdżki możemy wynagrodzić sobie tamte lata, budując w stolicy Narodowe Centrum Sportu, a przy nim bazę szkoleniowo – treningową dla reprezentacji oraz stadiony dla potrzeb EURO, dlatego jestem "ZA" mistrzostwami EURO'12, a nawet "PRZECIW" budowaniu stadionu na gruzach X-lecia. w niecce lub obok. W dniu 25.05.2007 r. wybrałem się jako zaproszony gość, aby przysłuchać się „Debacie o Euro 2012” Tematem debaty był problem „Czy Polska może strącić Mistrzostwa Europy 2012 ?” Jedynym pozytywem tej debaty były złożone deklaracje wzajemnej współpracy pomiędzy Panem Jarosławem Kaczyńskim, jeszcze Premierem, liderem największej partii rządzącej – PIS, a liderem wówczas partii opozycyjnej - PO, Donaldem Tuskiem, dotyczącej wspólnej pracy na rzecz przygotowania EURO w 2012 r. Myślałem, ze obaj panowie jesteście sympatykami Polskiej Reprezentacji i Jej dobrze życzycie, dla dobra polskiej piłki nożnej. Po zamianie się panów rolami w rządzie i Sejmie, już tak nie myślę, a zwłaszcza po dyskusji nad Pana expose a raczej w kontrexpose, byłego już premiera Jarosława Kaczyńskiego, który już chyba zapomniał o w/w debacie pozwalając sobie z trybuny sejmowej upominać Pański Rząd, a z nazwiska wywoływać nowopowołanego ministra sportu Miłosława Drzewieckiego, napominając go by nie ważył się na zmianę lokalizacji stadionu. Do dnia występu w sejmie J. Kaczyńskiego myślałem, ze proponowana przez niego lokalizacja, jest wynikiem niedoinformowania ówczesnego premiera lub zwykłym żartem, tymczasem okazało się, ze jest to „nieślubne dziecko” premiera, dlatego nikt z PiSu, nie ważył się podważyć jego decyzji lub mieć odmienne zdanie. Patrz Ludwik Dorn, Paweł Zalewski i Kazimierz Ujazdowski ! ??.Wyznaczony do realizacji tak ambitnego planu były minister Lipiec, szukał korupcji w PZPN, chcąc usunąć z drogi prezesa M. Listkiewicza. Tymczasem sam został aresztowany, oczywiście za korupcję, z dyrektorami COS.. Następczyni Lipca, pani Jakubiak, jak sama mówi o sobie, lepiej się zna na dojeniu krów niż na sporcie, dobierając sobie do kompletu pana Michała Borowskiego głównego hamulcowego EURO’2012., byłego architekta Warszawy, którego pani minister mianowała prezesem spółki odpowiedzialnej za realizacje Narodowego Centrum Sportu.( to tak jakby lisa wpuścić do kurnika )
Towarzystwo to, jednoosobowo, a właściwie trzech tenorów, bo oprócz byłego premiera, ministra Lipca, był jeszcze Marcinkiewicz, ustaliła rok temu na płycie boiska Stadionu X-lecia, ze jest to jedyna lokalizacja przyszłego stadionu, nie znając ekspertyz, kosztów oraz nie biorąc pod uwagę żadnych zagrożeń. Tak to jest, jak nieodpowiedzialni politycy biorą się za budowanie stadionów i obiecują trzy miliony mieszkań oraz wysłuchują opinii pożal się Boże fachowców, którzy zataili, że Stadion X- lecia leży na terenie starego koryta Wisły i do dnia dzisiejszego nie potrafią podąć przybliżonych kosztów inwestycji, którzy nie patrząc na ostre wymogi bezpieczeństwa, wymagane przez UEFA, ciągle próbują nam wciskach kit, że jedyną alternatywą dla Warszawy, jest budowa Stadionu Narodowego na terenie samego stadionu czy Błoniach. Z zdziwienie moje jest tym większe, ze prawie wszyscy są rodowitymi Warszawiakami i wykształciuchami, jak mawiał już były marszałek Sejmu Ludwik Dorn. Podczas dyskusji nad Pana expose, prawie co drugi poseł pytał skąd wziąć pieniądze na realizację założonych w expose projektów, tymczasem PiS i jej prezes nie dopuszczają do innych lokalizacji, które w sumie byłyby lepszymi i tańszymi, a nie sranie miliardami, podobnie jak to się stało z funduszem alimentacyjnym, w myśl zasady czym gorzej, tym lepiej.Ostatnio jedynym argumentem za budową stadionu na błoniach jest straszenie społeczeństwa uciekającym terminem. Ex - premier J. Kaczyński nie chce zauważyć, że jego czas juz minął i mówiąc, że plany PO budowy Stadionu Narodowego poza centrum Warszawy świadczą o powrocie do Polski polityki transakcyjnej jest hipokryzją. Ustępujący premier powiedział, że chciał stworzyć w tym miejscu centrum olimpijskie, które może w przyszłości - nawet w 2020 roku - mogłoby posłużyć do organizacji igrzysk – marzyciel ??. Jarosław Kaczyński wyraził pogląd, że nie można rozumować tylko w kategoriach pieniędzy. Zauważył, że politycy PO myślą w kategoriach interesu, a nie przestrzeni publicznej. Nie zauważył, że to jego ludzie kręcili i kręcą lody przy okazji lokalizacji i budowy stadionu.
Panie Premierze jedyną gwarancją EURO 2012 jest Białołęka, gdzie jest do zagospodarowania około 100,0 ha. ziemi. Teren ten jest przeznaczany na sport i rekreację, należy do skarbu państwa. Można tam wybudować piękny park sportowy, a w nim Narodowe Centrum Sportu ze stadionem na ponad 60 tysięcy widzów z całą infrastrukturą, w tym strefy bezpieczeństwa, główny konik UEFA. Do stadiony będzie można dojechać z każdego miejsca Warszawy, czy lotniska w Modlinie. Na 2008 rok zaplanowano rozpoczęcie budowy dwóch mostów, Północnego i Krasińskiego z szybkimi tramwajami ( napowierzchne metro). Tamtędy ma przebiegać autostrada lub trasa szybkiego ruchu Berlin – Warszawa - Moskwa. Wystarczy połączyć Trasę Toruńską z Siekierkowską i Nowo Lazurową ażeby zamknąć obwodnicę dookoła Warszawy. Teren Stadionu X - lecia sprzedać prywatnemu inwestorowi, który odzyska tłuczeń, a kruszywo odsprzeda na drogi. W miejscu stadionu i nadbrzeża Wisły wybuduje Agua Park i Port z przystanią. Przyjezdni kibice będą się bawili w parku sportowym nie zakłócając spokoju centrum Warszawy. Należy wiedzieć, że kibic piłkarski, to nie kibice tenisa czy lekkoatletyki.
Myślę Panie Premierze, że przyznanie nam organizacji EURO 2012, należy potraktować jako akt sprawiedliwości dziejowej i chociaż po 60 latach potraktować pomoc Unii Europejskiej jako plan Marshalla Bis, nie tylko dla stolicy, ale i całego kraju budując drogi i całą infrastrukturę w miastach, gdzie będą rozgrywane spotkania piłkarskie. Po EURO 2012 pozostaną inwestycje i będą nadal służyć społeczeństwu, a nie skupiać się tylko na jednej lokalizacji i „reanimacji trupa”, jak chce tego PiS, a zwłaszcza jej prezes.
Pisząc ten list otwarty chcę w ten sposób włączyć się w debatę o EURO ' 2012, ponieważ leży mi na sercu dobro polskiej piłki nożnej, dla której bezinteresownie poświęciłem ponad 33 lata swojego życia i czynię to nadal, nigdy nie pytając, co mogę mięć z tego, a tylko co mogę dla "niej" zrobić, tym bardziej, że już zobaczyłem na własne oczy cztery turnieje o mistrzostwo EUROPY, a na nich 42 mecze, nie wspomnę o 8 M. Świata i 102 meczach. Ostatnio w Lizbonie podczas meczu z Portugalią zaliczyłem 200 spotkanie oglądane na żywo, a podczas meczu towarzyskiego z Węgrami w Łodzi zostałem wyróżniony przez PZPN na w/w okoliczność. .Znając atmosferę i smak poprzednich mistrzostw nie chciałbym się wstydzić, za organizacyjnie niedociągnięcia. Ponadto przepracowałem w budownictwie ponad 40 lat, w tym również sportowym oraz bywałem na tylu stadionach, ze mam chyba mandat, ażeby zabrać głos w temacie, czy „reanimować trupa", albo zmienić lokalizację. Myślę, że lepiej jeszcze parę razy się zastanowić, podejmując dyskusje, debaty, niz. podejmować pochopne decyzje. Tym bardziej, że większa część społeczeństwa wiąze koniec z końcem, co poniektórzy wychodzą nawet na ulice domagając się chleba i pracy, dlatego trzeba ważyć każdą wydaną złotówkę..
Panie Premierze, Białołęka jest gwarancją na udane i dobrze zorganizowane EURO’2012 !.
Pozostaje ze sportowym pozdrowieniem.
Andrzej BOBO Bobowski
KRÓL POLSKICH KIBICÓW.
www.bobo-bobowski.pl
email; boboand@wp.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.