Facebook Google+ Twitter

Budyń "Baset" - recenzja

Rzadko zdarzają się na naszym rodzimym rynku wydawniczym płyty, które swym nieodpartym urokiem powodują, że krążek wręcz zadomawia się w naszym odtwarzaczu.

Okładka płyty "Baset" / Fot. Materiały promocyjne wydawcyDo takich właśnie albumów spokojnie mogę zaliczyć najnowsze dzieło solowe Budynia - "Baset". Drugi w solowej karierze Szymkiewicza krążek, następca wydanego w 2004 roku "Kilofa", zrealizowany pod okiem Marcina Macuka (odpowiedzialnego za koncertowe brzmienie Heya na MTV Unplugged czy ostatnią płytę solową Kasi Nosowskiej z piosenkami Agnieszki Osieckiej), oferuje 14 kompozycji, które, choć pozbawione jakichś specjalnych aranżacyjnych fajerwerków, świetnie pokazują, że w tej prostocie jest metoda.

Tym razem Szymkiewicz poszedł nieco inną drogą, niż w przypadku "Kilofa". Na "Basecie" zaprezentował łagodniejsze oraz - nie bójmy się użyć tego słowa - liryczniejsze oblicze swego twórczego potencjału. I to zarówno w warstwie muzycznej, jak tekstowej. Na płycie, choć nadal nie brakuje charakterystycznej dla Budynia słownej ekwilibrystyki, swobodne operowanie słowem sięga tematyki najważniejszych uczuć, potrafi wyrażać prosto lecz celnie i niebanalnie -"po co komu klucz bez domu" ("Obrazek").

Muzycznie Szymkiewicz uwielbia zaskakiwać słuchacza i czyni to z polotem. W "Obrazku" witają nas kojące dźwięki gitary akustycznej, by pod koniec zaskoczyć gitarowymi zgrzytami. Podobnie jest w "Owocach", gdzie spokojny z początku temat, rozwija się w psychodeliczne gitarowe rejony czy w "PH07", gdzie leniwe tempo bossa novy przechodzi w duszny i niepokojący nastrój, który spokojnie mógłby się znaleźć na soundtracku do jednego z filmów Lyncha. Skala muzycznych wycieczek Budynia jest jednak większa. W "Tak i nie" częstuje nas żwawym indie rockiem, z przyjemnie pulsującym basem, a w "Chciałem pomyśleć" daje upust swym free jazzowym skłonnościom.

Bardzo dużo się dzieje na tym drugim solowym albumie. Na "Basecie" Szymkiewicz w znakomity sposób łączy oszczędność i prostotę aranży z siłą przekazu. Proste i delikatne dźwięki idealnie potrafi zmieszać z awangardowymi klimatami i to w sposób taki, że z pozoru niepasujące do siebie elementy układanki, tworzą spójną całość. To nieczęsto spotykana umiejętność, z której Szymkiewicz korzysta z dużą swobodą. Jestem pod sporym wrażeniem. Dla mnie "Baset" to jeden z najważniejszych i najciekawszych albumów minionego roku. Pozycja zdecydowanie obowiązkowa dla wszelkich entuzjastów alternatywnych brzmień i szeroko rozumianego rocka.

Budyń
Wydawca

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

O, skoro Marcin Macuk wyprodukował to pewnie sprawdzę, chociaż przyznam się, że (niestety) nie znam dokonań tego wykonawcy. Dzięki za cynk i reckę :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.