Facebook Google+ Twitter

Budżetowa dziura drogowa

Czy można powiedzieć, że kryzys ekonomiczny trochę odpuścił Polsce i osłabił swój uścisk?

 / Fot. PAP/ ZborowskiPo niedawnej „świetnej” wiadomości o dodatnim PKB równym +1.1, w Polakach wzrósł poziom optymizmu i dumy - jak to my sobie dobrze radzimy z kryzysem, szczególnie na tle innych krajów europejskich.

Po tej wiadomości dotarła do nas kolejna, tym razem niezbyt wesoła, prognozująca deficyt budżetowy na poziomie 52,2 mld zł w 2010 roku, czyli prawie dwukrotnie wyższy niż w roku bieżącym. Obecnie stan polskiego deficytu to ok. 27,2 mld zł. Nie wiadomo czy rząd raczy nas tymi danymi, stosując metodę „marchewki i kija”, jeśli jednak by tak było, powinien zastosować odwróconą kolejność podawania tych danych.

Minister finansów, Vincent Rostowski uspokaja jednak, że deficyt budżetowy na tym poziomie, to bezpieczny deficyt. Zdaniem Rostowskiego nie spowoduje to przekroczenia pułapu 55 proc. długu publicznego w relacji do PKB. Gdyby tak się stało, rząd zobligowany byłby do zrównoważenia budżetu - taki nakaz przewiduje polskie prawo. Tymczasem dług publiczny i tak jest już bardzo wysoki i w przybliżeniu wynosi 700 mld zł. Gdy przekroczy „magiczną” granicę 740 mld zł, będzie to oznaczać konieczność zrównoważenia budżetu w następnym roku fiskalnym.

Rząd ma już pewne plany, jak załatać dziurę budżetową. Liczy na wpływy do budżetu z prywatyzacji dużych polskich spółek. Na szpicy w 2009 roku mają znaleźć się m.in. takie giganty, jak: Enea, Telekomunikacja Polska czy Giełda Papierów Wartościowych. Przyszły rok ma natomiast przynieść prywatyzację prawdziwej „krowy dojnej” spółki KGHM Polska Miedź S.A.

Ta ostatnia prywatyzacja budzi wiele kontrowersji. Rząd już od dawna ją rozważał. I tak na przykład, kiedy chciał sprzedać KGHM w latach 90. mocno by się sparzył na tej transakcji, gdyż wartość tamtego kontraktu równa się wartości ok. 2 proc. dzisiejszych akcji KGHM. Z drugiej strony KGHM trudno będzie sprywatyzować ze względu na związki zawodowe, które od kilku lat ostro oponują przeciwko jakimkolwiek krokom prywatyzacyjnym.

Trzeba jednak pamiętać, że plany prywatyzacyjne, które mają przynieść wpływy do budżetu w granicach 37 mld zł, mogą utonąć w szybko rosnących wydatkach. Przed rządem m.in. kosztowna obsługa zadłużenia, waloryzacja rent i emerytur oraz świadczeń rodzinnych. A co ze „słynnymi” polskimi drogami (autostradami)? Nie dość, że budowa kilometra wymaga zatwierdzenia na podstawie „skomplikowanych” procedur, nie prawnych, a politycznych. To jest jeszcze kosztowna, a rząd nie ma na to pieniędzy. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wyliczyła, że natychmiastowej naprawy wymaga 5 tys. km z ogólnej sumy ponad 17 tys. km tras, które należy załatać. Z budżetu przewidzianego na 2010 rok będzie można wyciągnąć maksymalnie 2 mld zł, a potrzeba o ponad 1 mld zł więcej.

Jak drogo(wo) będziemy wyglądać na Euro 2012?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.