Facebook Google+ Twitter

Budżetówko ratuj!

Mijają dwie dekady odkąd mamy demokrację i wolny rynek. Od początku lat 90. ludzie wychwalali pod niebiosa możliwości prowadzenia własnych przedsiębiorstw i zerwania z komunistyczną zasadą "każdy jest równy i każdy ma tyle samo".

Dziś rysuję się to w nieco odmiennych barwach. Mieszkam w miejscowości mającej około 40 tys. mieszkańców i od kilku lat zauważam pewną prawidłowość i tendencję, która w tym roku osiągnęła apogeum. Otóż młodzi ludzie, często po maturze lub po pierwszych nieudanych przygodach z pracą, bez wykształcenia, z szaleńczym uporem maniaka próbują swoich sił na rozmaitych stażach albo w urzędzie miasta, lub sądzie, a znakomita większość z nich pragnie za wszelką cenę dostać się do służb mundurowych.

I na nic wiadomości płynące z ekranu telewizora, że policja nie ma nawet na długopisy, że w wojsku źle się dzieje i nawet ci najlepsi nie zawsze mieli szansę na kontrakt dla zawodowego żołnierza. Jeszcze inni zderzając się z brutalną rzeczywistością po egzaminie dojrzałości. Przepracowali troszkę w jakiejś podrzędnej fabryce, której obrazek jawi się w odcieniu tak ponurym, idealnie przypominającym zakłady pracy z PRL lub brytyjskich filmów, kiedy to młody człowiek wstaje ze świadomością, że idzie podbić kartę pracy ze dennym poczuciem tej samej czynności wykonywanej następnego dnia.

Każdy z nich pcha się, jak może także do służby więziennej, mimo że nie zastanawia się czy się do tej pracy nadaje, czy sobie poradzi i jak będzie wyglądać jego psychika po zakończeniu pracy w tej dziedzinie. Pasja w młodych ludziach jest skutecznie torpedowana przez wymogi rynku, nieudolną gospodarkę, a także widmo nieustannego zmartwienia o lepsze jutro.

Nie przejmują się mrzonkami, że bez braku należytego wykształcenia zginą w potoku życiowej szarzyzny. Zdają sobie sprawę, że jeśli dyscyplinarnie nie zawiodą to regularnie każdego miesiąca będą otrzymywać pensje, inne przywileje, szybsza emerytura i dodatki. Tej "firmy" nigdy nie zlikwidują, nigdy nie będzie troski o pieniądz na czas. Wniosków nasuwa się wiele, ale jednym z najistotniejszych jaki można odczuć to fakt, że kapitalizm najwidoczniej się już ludziom "przejadł" i porzucają marzenia i chęci robienia w życiu to co ciekawi to do czego zawsze dążyli, zderzając się z realnym obrazem życia codziennego by każdego miesiąca wystarczało "od pierwszego do pierwsze" (ewentualnie od dziesiątego do dziesiątego).

Każdy student na pewno wierzy, że jego kierunek i profesja w dorosłym życiu zaprocentuje fascynującą pracą, możliwością intelektualnego rozwoju i poczuciem wewnętrznego spełnienia mając przeświadczenie, że robimy to co kochamy, to w czym się kształciliśmy i jeszcze nam za to płacą. Nikt z sektora studenckiego nie ma gwarancji, po żadnym kierunku, że znajdzie angaż w swej wyuczonej profesji, tak jak nikt z ludzi ofiarowującym swoje usługi na rzecz służby państwu nie będzie miał zapewnienia, że będzie szczęśliwy. Różnica polega jednak na tym, że oni swoje szczęście "schowali" troszkę do kieszeni i przedłożyli nie duży ale pewny dochód oraz stabilność nad samorealizację i poczucie zadowolenia. Młodzi ludzie, którzy studiują, wciąż spoglądają w przyszłość, spodziewając się, że każdy z nich dostanie szansę, zależy tylko jak się ją wykorzysta.

Bo jak to mówią "kto ma szkołę ten ma lżej"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.