Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

153958 miejsce

Budżetu Łodzi wciąż nie ma

Na 18 marca, czyli tydzień wcześniej niż pierwotnie planowano, wyznaczony został termin sesji budżetowej łódzkiej rady miejskiej.

Decyzję o zmianie terminu podjęło wspólnie prezydium rady, przewodniczący klubów radnych i komisji rady. Na propozycję przystał też – w imieniu przebywającego za granicą prezydenta Jerzego Kropiwnickiego – wiceprezydent Włodzimierz Tomaszewski.

Przyspieszenie prac nad budżetem, przewodniczący rady Tomasz Kacprzak tłumaczy brakiem nowych propozycji zmian w projekcie budżetu miasta ze strony prezydenta Łodzi. Co prawda prezydent złożył projekt budżetu w listopadzie 2008 r., ale wycofał go z porządku obrad sesji rady 14 stycznia br. Powodem był brak porozumienia w tej sprawie między Kropiwnickim a radnymi, którzy domagali się wprowadzenia do niego istotnych zmian.

Budżet jest kluczowym dokumentem dla miasta. Jego projekt opracowuje prezydent, a rada miejska musi go przyjąć do 31 marca danego roku budżetowego. Jeśli tak się nie stanie, uchwałę i tak przyjmie Regionalna Izba Obrachunkowa, ale w wersji pozbawionej jakiegokolwiek możliwości zadłużania się miasta. To oznacza brak nowych inwestycji.

Na ten temat informacji udzielił łódzki senator Maciej Grubski, w latach 2006-2007 przewodniczący łódzkiej rady miejskiej.

Ewelina Koper: Jest już połowa marca, a Łódź nadal nie przyjęła budżetu po tym, jak prezydent Jerzy Kropiwnicki, po raz pierwszy w historii łódzkiego samorządu, wycofał projekt budżetu z obrad rady miejskiej. Przez blisko dwa miesiące nic w tej sprawie się nie działo. Jaki wpływ ma ta sytuacja na miasto? Co się stanie, jeśli budżet uchwali jednak Regionalna Izba Obrachunkowa?

M. Grubski / Fot. Andrzej B. CzuldaMaciej Grubski:
Jeśli budżet przyjmie jednak RIO, prawdopodobnie obcięte zostaną wydatki na wszystkie inwestycje, których nie zapisano w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym, m.in. kupno Brusa i Aquaparku Fala. Co to oznacza dla prezydenta Łodzi? Nie wiem, gdyż nie znam jego zamiarów w kwestii budżetu. Nie wykluczone, że prezydent właśnie do takiej sytuacji dąży. W każdym razie Kropiwnicki nie rozmawia z radnymi. Czekanie na ustabilizowanie się kursu euro to tylko wymówka. Obowiązkiem jest nie tylko samo przygotowanie i zgłoszenie projektu budżetu pod obrady, ale też walka o swoją wizję poprzez konsultacje z wszystkimi opcjami politycznymi, jakie reprezentują radni. Oczywiście, rajcy wskazali w prezydenckim projekcie pewne błędne czy mniej korzystne dla miasta rozwiązania i opracowali swoje poprawki. Dlatego to powinien być budżet kolegialny, gdyż zarówno prezydent, jak i rada miejska będą się z niego rozliczać.

Propozycja prezydenta zaciągnięcia przez miasto sporego kredytu w czasach światowego kryzysu finansowego to właściwe rozwiązanie?
- To zależy od tego, czy zostanie przeznaczony na inwestycje. Łódź ma wysokie notowania w prestiżowych rankingach finansowych, co pokazuje, że miasto ma możliwości zadłużania się. Jeśli zaciągniemy prorozwojowy dla miasta kredyt na inwestycje współfinansowane przez Unię Europejską to będzie to działanie korzystne dla miasta. Na razie tego celu nie znamy.

Jaki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny: prezydent porozumie się w sprawie budżetu z radnymi czy raczej radni – PO, PiS i Lewica między sobą a przeciw prezydentowi?
- Najlepszym scenariuszem w tej sytuacji byłoby porozumienie pomiędzy radnymi. Przez te dwa i pół miesiąca, jakie minęły od sesji budżetowej, prezydent pokazał, że nie ma woli rozmowy z radnymi. Dziś radni powinni porozumieć się tak szeroko, aby wprowadzić projekt budżetu na sesję, przeprowadzić swoje poprawki i uchwalić zadowalającą – z punktu widzenia całej rady - uchwałę budżetową. Rajcy mają wiele bardzo dobrych propozycji, np. dotyczących remontów szkół. Na tego typu zadania można przeznaczyć część środków zapisanych na pokrycie dość wysokich kosztów funkcjonowania magistratu i prezydenta, m.in. z zadania dotyczącego zagranicznych wojaży.

PiS podbiera sprzymierzeńców prezydentowi Kropiwnickiemu i ŁPO – mam na myśli byłego wiceprezydenta Marka Michalika i radnego Michała Króla. Natomiast szef PiS w Łódzkiem, poseł Jarosław Jagiełło skrytykował niedawno zagraniczne wyjazdy Jerzego Kropiwnickiego. Przedstawiono też pięciu kandydatów PiS na fotel prezydenta miasta, wśród których nie ma Jerzego Kropiwnickiego.
- To jest problem łódzkiego PiS-u, który w 2006 roku został zmuszony przez władze krajowe do wystawienia Kropiwnickiego w wyborach na prezydenta Łodzi. Teraz ta decyzja odbija im się czkawką. Mianowanie Michalika na kandydata na prezydenta w wyborach w 2010 r. jest najlepszym rozwiązaniem, ale dla Platformy i Lewicy. Obaj politycy w kampanii wyborczej z pewnością będą ujawniać swoje wzajemne słabości, walczyć ze sobą. Najlepszym kandydatem dla PiS-u byłby któryś z radnych, np. Krzysztof Piątkowski. On być może nie wygra wyborów, ale będzie lepszy wizerunkowo dla swojej partii, stworzy jej lepsze możliwości na przyszłość. Michalik miał wiele potknięć w magistracie.

Czy ta sytuacja oznacza koniec porozumienia PiS z prezydentem Łodzi?
- Niekoniecznie. Jerzy Kropiwnicki potrzebuje zaplecza politycznego w radzie miejskiej. Z pewnością będzie jednak w radzie zgrzytało, także między wiceprezydentem Włodzimierzem Tomaszewskim, a Markiem Michalikiem, którzy prawdopodobnie będą ze sobą w następnych wyborach rywalizować.

Będzie Pan kandydował na fotel prezydenta Łodzi, jak spekuluje Trybuna?
- Nie, nie jestem nim zainteresowany. Bardzo odpowiada mi natomiast praca w senacie. Jestem też człowiekiem ambitnym, a niemałym wyzwaniem jest dostanie się do senatu. W ostatnich wyborach uzyskałem blisko 146,7 tys. głosów mieszkańców Łodzi. Do sejmu dostają się osoby, które uzyskują dziesięciokrotnie mniejszy wynik. W senacie mam większe możliwości działania i wcielenia moich pomysłów w życie. Czy sprawdziłem się w roli senatora, ocenią za ponad dwa lata łodzianie.

Kogo łódzka PO powinna wystawić na swojego kandydata do prezydenckiego fotela?
- To oczywiste – Krzysztofa Kwiatkowskiego. Nominowanie go na wiceministra sprawiedliwości jest dla niego ogromną szansą i docenieniem jego pracy. To jest dziś najlepiej przygotowany z całego samorządu i spośród parlamentarzystów polityk. Krzysztof jest bardzo pracowity, energiczny, sprawny organizacyjnie, ma ogromną wiedzę. Żałuję, że nie udało mu się wygrać w 2006 roku, ale był jedynym kandydatem, który dotarł do drugiej tury z wówczas urzędującym prezydentem dużego miasta. To był ewenement na skalę kraju. Kwiatkowski zapewni miastu rozwój, uporządkuje wiele spraw, będzie też gwarantem współpracy pomiędzy włodarzem miasta a radą miejską. Będzie też otwarty na problemy mieszkańców. Pozwoli Platformie zrealizować swój pomysł na Łódź. Jeśli napisze na szybie, że władza będzie przezroczysta, to tak też się stanie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.