Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

90782 miejsce

Bukareszt - miasto o wielu twarzach w książce Małgorzaty Rejmer

"Zazdroszczę autorce jej związku z Bukaresztem" - pisze Mariusz Szczygieł w blurbie reportażowej książki Małgorzaty Rejmer, która staraniem Wydawnictwa Czarne trafiła właśnie do rąk czytelników. Podpisuję się pod tym stwierdzeniem.

Okładkę książki Małgorzaty Rejmer zaprojektowała Agnieszka Pasierska. / Fot. www.czarne.com.plReportaż "Bukareszt. Kurz i krew" jest efektem wielokrotnego pobytu autorki w stolicy Rumunii na przestrzeni lat 2009 - 2011. Niektóre jego fragmenty publikowane były już wcześniej na łamach prasy i internetu. Ku radości osób zafascynowanych, czy choćby jedynie zainteresowanych tym krajem, kojarzonym głównie z dyktatorem Nicolae Ceaușescu, obalonym i straconym w wyniku rewolucji 1989 roku, praca Małgorzaty Rejmer jako publikacja zwarta jest już do przeczytania. Odpowiedniejsze byłoby, jak sądzę, określenie: do pochłonięcia jednym tchem. Taka to bowiem pasjonująca lektura!
Zastosowana przez Małgorzatę Rejmer narracja pierwszoosobowa (acz bez nadmiernego eksponowania własnej postaci) sprawia, że czytelnik ma odczucie wspólnego odkrywania różnorakich aspektów rumuńskiej rzeczywistości widzianej, zgodnie z tytułem publikacji, przez pryzmat stołecznego Bukaresztu, miasta, które powierzchnią dwukrotnie przewyższa stolicę Francji. I choć trudno nie dostrzec fascynacji autorki grodu nad Dymbowicą, to nie jest to bezkrytyczne i ślepe uwielbienie. "Bukareszt jest dla mnie trzewiowy, instynktowny i nielogiczny" - wyznaje Rejmer na jednej z pierwszych stron, a później dodaje, że to miasto "tyleż tragiczne, co komiczne". I pokazuje jego chaos architektoniczny wywołany w dużej mierze przez chore pomysły byłego dyktatora, ulice pełne bezdomnych i niebezpiecznych psów, a także uprawiających szaleńczą jazdę miejscowych taksówkarzy. Miasta o największym w Europie zagrożeniu sejsmicznym.

Miasto to także, a może przede wszystkim, jego mieszkańcy. Ich również autorka portretuje na kartach swojej książki. A czyni to w sposób niezwykle dobrotliwy i nacechowany sympatią, jak wtedy gdy ukazuje ich jako ogromnych zaboboniarzy, kultywujących wiejskie obyczaje, z lubością używających wymyślnych przekleństw. Albo wtedy, gdy z empatią opowiada o czasach sprzed dwudziestu czterech lat, gdy mieszkańcy Bukaresztu (i innych rumuńskich miejscowości) obsesyjnie pragnęli najeść się do syta, móc decydować o urodzeniu dziecka bądź aborcji, mieszkać bez sąsiada - agenta Securitate i stałego zagrożenia donosem skutkującym w najlepszym przypadku więzieniem - katownią. Rejmer skomplikowaną przeszłość w komunistycznej Rumunii egzemplifikuje opowieściami o jednostkowych losach Rumunów: więźniów politycznych, działaczy opozycji czy tak zwanych "dekretowych dzieci" - ofiar snów o demograficznej potędze Rumunii wcielanych w życie przez "Ojca Narodu".

On też zajmuje poczesne miejsce w reportażu "Bukareszt. Kurz i krew" Małgorzaty Rejmer. Począwszy od dzieciństwa spędzonego we wsi Scorniceşti poprzez terminowanie u szewca, propagowanie antyfaszyzmu i komunizmu, karierę w Partii Komunistycznej, absolutną władzę aż po aresztowanie, szybki proces i egzekucję wraz z Matką Narodu, żoną Eleną, zwaną przez rumuńskich rozmówców autorki "głupawą Lady Makbet". Skutki ich poczynań i nieprzemyślanych,mówiąc eufemistycznie, wizji odczuwa Rumunia i jej obywatele do dzisiaj.

I właśnie ta współczesność wieloaspektowo pokazana przez Rejmer jest w tej książce najciekawsza, bo pozwala skonfrontować stereotypowe wyobrażenia o Rumunii jako o "biednym, zacofanym kraju z Cyganami" (a przecież to Rumuni zainspirowali dadaizm; ich rodak Ionesco stworzył teatr absurdu) z obrazem stworzonym przez miłośniczkę potomków cesarza Trajana i króla dackiego Decebala oraz ich "słodko - gorzkiej" stolicy. A wszystko to opowiedziane niezwykle plastycznym, momentami poetyckim, a niekiedy dosadnym językiem dowodzącym ogromnego reporterskiego talentu Małgorzaty Rejmer.

Małgorzata Rejmer, Bukareszt. Kurz i krew
Wydawnictwo Czarne
Wołowiec 2013

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Byłem w Bukareszcie w lipcu. To co mi pokazywano mogło się podobać. Znam kilku Rumunów, to są Europejczycy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe. Pożyczysz do przeczytania ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interesująca recenzja ciekawej książki! Zgadzam się, że niewiele mamy okazji, by poznać realia rumuńskie, a recenzowana pozycja wypełnia tę lukę doskonale!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolejna zwięzła relacja, potrafiąca szczerze zachęcić do przeczytania tej książki. Nigdy nie byłam w Rumunii. Znam ten kraj tylko z przekazów innych. Kiedyś brałam wprawdzie udział w organizowaniu pomocy dla ludności żyjącej w rumuńskich wioskach. Chętnie więc przeczytam tę książkę, aby dokonać konfrontacji. Dziękuję Panie Krzysztofie. Ciekawił mnie zawsze ten kraj, a jednocześnie coś powstrzymywało mnie, aby tam pojechać. Być może ta książka mnie do tego zachęci. Pozdrowienia dla Pana.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.