Facebook Google+ Twitter

Bunt podróżnych w pociągu z Łodzi do Warszawy

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2010-09-24 12:00

Spółka PKP Intercity o połowę skróciła poranny pociąg z Łodzi do Warszawy. Na pasażerów, którzy w czwartek przed godz. 8 pojawili się na Dworcu Fabrycznym, czekał pojedynczy skład typu PESA ED 74

Fot. ilustracyjna / Fot. PolskapresseTo już trzeci taki przypadek w tym tygodniu. W efekcie miejsc siedzących zabrakło już dla ludzi dosiadających się na Widzewie. - Po Koluszkach i Skierniewicach zrobiło się ciasno jak w metrze - opowiada pani Ewa, łodzianka pracująca w Warszawie. - Tylko że w metrze spędza się kilka minut, a nie półtorej godziny, które musiałam teraz stać w tłoku.

Po południu dotarł do naszej redakcji list od Agaty Gusty, która dosiadła się w Koluszkach. - W Żyrardowie nie daje się do pociągu wejść, ludzie się dopychają, nie ma czym oddychać. Po takiej podróży osiąga się taki poziom zmęczenia i irytacji, że ma się dość wszystkiego co najmniej na pół dnia - napisała pani Agata.

Niektórzy pasażerowie postanowili więc pokazać, co myślą o komforcie podróży. Złość wyładowali na konduktorze. Część posiadaczy biletów miesięcznych, które z Łodzi do Warszawy kosztują aż 385 zł, odmówiła okazania ich do kontroli. Konduktor mógł tylko wysłuchać cierpkich słów pod adresem swojego pracodawcy. W końcu odszedł z kwaśną miną. Ta forma protestu to nie nowość. W styczniu opisywaliśmy kłopoty skierniewiczan, podróżujących do pracy w Łodzi. Po dwóch tygodniach jazdy w ogromnym ścisku, bo kolej też przysyłała skład skrócony o połowę, ludzie zastrajkowali i przestali okazywać bilety. W efekcie, w obawie przed gniewem podróżnych, konduktorzy w ogóle przestali sprawdzać bilety. W końcu pasażerowie zaczęli domagać się od spółki PKP Intercity, aby konduktorów zmobilizowała do pracy, bo czuli każdego poranka satysfakcję z utrudniania im zajęcia...

PKP Intercity nie odpowiedziało na nasze pytanie o ocenę postępowania konduktora, który w czwartek także, w starciu z pasażerami, ustąpił i biletów nie sprawdzał. Małgorzata Sitkowska, rzeczniczka spółki, wyjaśniła za to w e-mailu przyczyny "przepołowienia" porannego składu do stolicy. - Pociągi ED 74 w ostatnich dniach przechodziły serwisowanie na stacji postojowo-technicznej w Warszawie - tłumaczy Sitkowska.

Rzeczniczka przeprasza pasażerów i obiecuje, że już w piątek serwisowane niskopodłogowce wrócą na tory.

Maciej Kałach

Dziennik Łódzki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

A może w ogóle nie jeździć tylko bilety sprawdzać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co to za problemy teraz ludzie mają. Kiedyś często jeździłem z Łodzi do Warszawy i wtedy się działo dopiero. W latach 70 mój "rekord" przejazdu na tej trasie ( 140km) to około............ 6 godz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może to przymiarka do tej szybkiej kolei ala TGV? Wtedy podróżny będzie jechał 40 minut? Tak poważnie to skandal a podróżni dobrze zrobili z tymi biletami. Celny artykuł

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.