Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8963 miejsce

Bunt w Uhercach

Początek stanu wojennego większość Polaków zna. Internowanie mniej więcej wyglądało podobnie. Różne były warunki bytowe w obozach, różne traktowanie internowanych. Często rozgrywały się sceny bardzo dramatyczne, jak ta z kwietnia '82.

Bunt - relacja spisana na gorąco w trakcie buntu 18 kwietnia 1982 r. w Uhercach – ośrodku odosobnienia internowanych działaczy solidarnościowych, przez uczestnika, Tomasza Petry.

Niedziela, 18.04.1982, godz. 21.45

Właśnie zakończyliśmy solidarnościowy apel wieczorny odśpiewaniem pieśni „Solidarni”. W tym momencie kolega (Rafał Szymoński) z Katowic informuje nas o bardzo ciężkim stanie dwóch, cierpiących na klaustrofobię kolegów z celi 26 – Śledzia i Ryśka S., którzy w ub. sobotę mieli wyjść na wolność.

Jak nam wiadomo było, nad kolegą Śledziem w szczególnie okrutny sposób znęcano się w śląskim więzieniu, celem wymuszenia podpisów, katując go i zamykając specjalnie w pojedynczej, małej celi, gdzie chłopak dostawał szału. Prawdopodobnie, aby go obecnie złamać i wykończyć psychicznie, specjalnie SB obiecywało mu zwolnienie i nie dotrzymywało obietnicy.

Kolega S. informuje nas, że lekarz anestezjolog, dr Habela, znajdujący się przy chorych oświadczył, iż dalszy ich pobyt tutaj zagraża ich życiu. W związku z tym będziemy starać się o wypuszczenie ich na wolność. W tym celu delegacja udaje się do dyżurnego oddziałowego i żąda przybycia komendanta obozu i funkcjonariuszy SB z Katowic. Po 30-minutowym oczekiwaniu dostajemy informację, ze komendant już się wybiera, natomiast trwają poszukiwania funkcjonariuszy SB, ale ustalono „prawdopodobne” miejsce ich pobytu (zwykle mieszkają w hotelu obok obozu).

Przy drzwiach wyjściowych pozostaje mała grupka, inni znajdują się w celach.
O godz 23.30 na terenie obozu znajduje się już komendant i prawdopodobnie odnalezieni funkcjonariusze SB. Przysyła do oddziału oficera w stopniu podporucznika z propozycją, aby chorzy zgłosili się do administracji. Jest to niemożliwe ze względu na ich stan. Delegacja domaga się przybycia na miejsce funkcjonariuszy SB i komendanta, i wydanie zezwolenia na opuszczenie obozu.

Czas - pół godziny. Po chwili wraca oficer (jest już 24) i prosi w imieniu komendanta o chwile zwłoki z rozpoczęciem akcji planowanej przez internowanych, bo właśnie próbują skontaktować się z płk. Grubą (KW MO w Katowicach) w sprawie uwolnienia chorych. Nasi delegaci dają czas 30 minut, chociaż już rozlegają się głosy, że tu chodzi tylko o zwłokę w celu ściągnięcia posiłków ZOMO.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

@ Piotr Wierzbicki
Czyżbyś mnie Piotrze chciał przed czymś przestrzec? Hihihi...! ja wcale nie uważam, że wiem za dużo, dlatego ciągle się uczę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Halinko, Ty za dużo wiesz. Mój jeden z trzech najlepszych przyjaciół został "poczęstowany" chorobą śmiertelną bez szansy na jakikolwiek ratunek. Coś takiego jak zaserwowano dla Juszczenko z Ukrainy. I tylko dlatego, że było domniemanie, że za dużo wie. No a niewiadoma wywołuje obawy. Dlatego proponuję demokratyczne zachowania a "oliwa na wierzch wypływa".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Piotrze, właśnie o jednym "zomowcu" pisałem w swoim blogu http:/www.przedspiew.bloog .pl, - wspomnienie pt. "Czas strachu łez i nadziei" - "Wojtek". To był mój uczeń wcielony do ZOMO. Zaprotestował przeciw systemowi, odmawiając udziału w głosowaniu z okazji referendum.
Halinko, staram się pokazywać prawdę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlaczego nie lubię wracać do tych wydarzeń? Inaczej jest kiedy czyta się historię z dawnych czasów a inaczej, kiedy przeżywa się na własnej skórze.
Interesowało mnie, jak to możliwe, że człowiek praktykujący i oddający hołd Trójcy Przenajświętszej, znajduje się w oddziale ZOMO i praktykuje bestialstwo?!
Sprawa jest prosta. Zanim się tam dostał, przeszedł specjalny test, czy jest wystarczająco głupi. Przed przystąpieniem do akcji musiał wypić odpowiednią do wagi organizmu dawkę środka narkotyzującego.
Czy można takiego winić?! Nie! Ale koślawy system tak! Właściwie to wszystkie systemy stworzone przez człowieka są koślawe.
Staramy się teraz skonstruować bardziej sprawiedliwy system, tylko czy dorośliśmy do tego? Mam wiele wątpliwości. Pokazuje nam to sprawa smoleńska. Zresztą bez tego Polaka z Polakiem można skłócić wręcz banalnymi metodami. Zatem co możemy powiedzieć o ludzkiej godności?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem pod ogromnym wrażeniem Waszych dramatycznych przeżyć. Koniecznie powinieneś je opublikować w postaci książki. Są świadectwem naszej historii i bohaterstwa prawdziwych Polaków. Potomni powinni znać prawdę. Walcz o tych cichych i skromnych... walcz o prawdę! Bo inaczej inni "podepną" się pod nią. Jak to robi teraz np. Kaczyński.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję Panie Piotrze. Tekst pisany był na drugi dzień po buncie, natychmiast po "zakwaterowaniu " w Nowym Łupkowie. Chodziło o to, by zapis jak najwierniej odzwierciedlał to, co się działo. Współautorzy wymienieni są na końcu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pieknie spisany "kawalek historii najnowszej" Polski. Mial Pan zaszczyt uczestniczyc w niej bezposrednio i po wlasciwej stronie barykady.Wyrazy Szacunku Panie Tomaszu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie, znam takich, jak Pana ojciec. Niektórzy siedzieli ze mną w Uhercach, m.in. jeden b. żołnierz WiN. Darze ich ogromnym szacunkiem. Pozdrawiam,

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Panie Tomaszu, przyłączam się do do głosu koleżanek. Czas musi się znależć. Co do tego podpinania, cóż tak było jest i będzie.Już Marszałek Piłsudski kpił z tych rzekomych ''legionistów z 1 Kadrowej''. Po wojnie też Alowcy i ci z Gl zawłaszczyli dla siebie wszystkie zasługi i związane z tym przywileje. Osobiście znam takich którzy broni nie mieli w ręku ale zapisani do ZBOWID-u awansowali na wysokie stopnie oficerskie. Mój Ojciec więzień polityczny jak Pan tylko, że jego biło NKWD i UB nie chciał się zgodzić na udział w tej organizacji. Ostatecznie dostał stopień oficerski ale zgodnie z Ustawą III RP. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak Aniu, podpinających się jest bardzo dużo. Ale są i tacy w moim solidarnościowym środowisku, którzy niezwykle aktywnie działali przed stanem wojennym i potem, narażając swoje zdrowie, a po transformacji zostali zapomniani, gdy nagle "inni" przypisywali sobie kombatancka przeszłość. O tych cichych, skromnych teraz walczę, ale muszę tez pokonać ich poczucie skromności i dumy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.