Facebook Google+ Twitter

Buntownicy (nie) z wyboru

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-09-15 19:16

Południowe Peru, czterdzieści młodych osobowości w jednym miejscu. Wszyscy zawsze zacięci, tak nauczyło ich życie. Jak dobrze pokierować taką siłą?

Praca z dużymi ciężarami rządzi się pewnymi zasadami. Już po pierwszych godzinach spędzonych na budowie możemy stwierdzić, że łatwiej jest je pchać niż ciągnąć. Osobom nieskalanym pracą fizyczną podaję jako dowód tej teorii konstrukcję taczki. Popychamy też zaległe sprawy, czy ociągającego się pana w kolejce. W powyższych kategoriach ta strategia jest skuteczna. Zupełnie jednak odwrotne prawa rządzą pracą z młodzieżą, a już szczególnie gdy trafi się nam tzw. ciężki przypadek.

Na południu Peru, w mieście Arequipa znajduje się Dom św. Jana Bosco. Trafia tam młodzież z rodzin, mówiąc delikatnie dysfunkcyjnych. Pochodzą ze środowisk, w których warunki są na tyle ciężkie, że uniemożliwiają prawidłowy rozwój. Wychowywani są tam w duchu salezjańskim, przez pracę (w ich przypadku głównie chodzi o naukę) oraz modlitwę. Codziennie brną do przodu budując nowy system wartości, gdzie Bóg, rodzina oraz własny rozwój stanowią podstawę. To uśmiech losu w ich stronę, albo jak ktoś woli palec Boży. Nie każdy młody człowiek w Peru ma bowiem możliwość uczyć się. Dobre wykształcenie, do osiągnięcia którego znacznie przyczyniają się Salezjanie, daje duże szanse na normalne, spokojne życie. Chłopaki mają świadomość, że ciężka praca dziś w przyszłości zaowocuje i posłusznie (jak na dorastającą młodzież z ubogich dzielnic, z których pochodzą) każdego dnia dźwigają jarzmo swoich obowiązków.

Nie dajmy się jednak zwieść tej pięknej wizji, w której to młody człowiek raz podjąwszy decyzję o poprawie swoje postępowania na zawsze w niej pozostaje. Wszyscy cyklicznie, choć każdy w innych fazach miewają czas buntu. Wtedy opór stanowi podstawę ich jestestwa, przeciwni są wszystkiemu co ich otacza. Działania "porządkowe" podejmowane w tej sytuacji można zamknąć w dwóch grupach i w związku z czym postępować na dwa sposoby. Pierwszy z nich polega na przyjęciu, nazwijmy to roboczo, postawy wymagająco-egzekucyjnej. Polega ona na przedstawieniu zakresu wymaganych od danego osobnika czynności, a następnie konsekwentnym egzekwowaniu ich wykonania. Z doświadczenia wiemy, że takie podejście przynosi efekt murowany. Jednak odwrotny niż zakładany. Tą taktykę śmiało możemy usytuować w kategorii “pchanie”. Święty Jan Bosco (założyciel Salezjanów) zapewne dobrze się bawi patrząc jak ktoś próbuje organizować porządek w ten sposób. Dużo łatwiej jest trzymać dyscyplinę w grupie, gdy potrafimy pociągnąć młodzież, najlepiej swoją postawą. W teorii temat jest oklepany, jednak wprowadzanie w życie takiego sposobu postępowania to nie lada wyczyn. Jak tego dokonać? Zrobić coś, co zainteresuje chłopaków, skupi na jednym zadaniu, wzbudzi chęć rywalizacji, pragnienie zwycięstwa. Dać coś na tyle atrakcyjnego, by złe myśli były wyparte ze świadomości drogą auto-eliminacji. W ten sposób odżyły w Casa Don Bosco konkursy. Forma pracy z młodzieżą, którą z pewnością pakujemy do kategorii “pociągać”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.