Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

713 miejsce

Burdel od kuchni. Prawda o polskich agencjach towarzyskich?

Niedawno na polskim rynku pojawiła się pierwsza książka, opowiadająca o życiu dziewczyn z agencji towarzyskiej "czarodziejki.com", napisana przez trzy prostytutki pod wspólnym pseudonimem Ewa Egejska. Z jedną z autorek przeprowadziłam wywiad.

Okładka książki "czarodziejki.com" / Fot. Materiały autorki.LR:Książka została napisana przez trzy warszawskie prostytutki pod kryptonimem Ewa Egejska. Jak książka powstawała? Czy to były wywiady z poszczególnymi paniami?
EE:Jestem jedną z tych pań – dokładnie Jolą D. Książka powstała w wyniku przeplatania życiorysów każdej z dziewczyn, aby nikt się nie mógł zorientować, kto kim jest. Kiedyś z dziewczynami oglądałyśmy „Camera Cafe" czy „Kasia i Tomek". Stwierdziłyśmy, że my tutaj mamy lepsze teksty niż oni w serialach! Zaczęłyśmy nagrywać rozmowy, a potem puszczałyśmy je stałym klientom, pytając czy byliby czymś takim zainteresowani? Śmiali się, że sobie z nich żartujemy, ale mówili, że coś fajnego mogłoby z tego być. Więc nagrywałyśmy, odsłuchiwałyśmy z kaset, fajniejsze kawałki zostawiałyśmy. Znajomy dziennikarz powiedział, że zrobić serial może być trudno, ale, by napisać książkę. I przekonał nas! Jeszcze dodał, że teksty trzeba będzie trochę obrobić, bo były napisane językiem nie za bardzo przyswajalnym, tak jak potocznie mówiłyśmy. I żeby dodać do nich nasze życiorysy. Nagrałyśmy i dałyśmy jemu do obróbki. Pomógł nam znaleźć wydawcę, tylko, że za wszystko same musiałyśmy płacić.

Chciałyście pokazać, jak wygląda takie życie w agencji? Czy może ostrzec dziewczyny, które chciałyby tam pracować, co je czeka?
Byłyśmy ciekawe, jak to ludzie odbiorą i czy cokolwiek w ogóle z tym da się zrobić. Chyba nie myślałyśmy wtedy o tym, żeby coś przekazać. Gdy już książka powstawała, to stwierdziłyśmy, że będzie dobra dla dziewczyn, żeby dowiedziały się czegokolwiek. Gdy zaczynałam pracę, to nie miałam pojęcia o tym, co tam się dzieje. Myślałam, że tam jest strasznie, słyszałam o tragicznych przypadkach, ale było inaczej. Trafiłam do fajnego lokalu. Kiedyś nam z nudów wpadł do głowy pomysł, by gdzieś to pokazać. Nawet nie było to specjalnie przemyślane...

W książce prostytutki są pokazane jako kobiety szczęśliwe, spełnione, wręcz podejmują pracę, by zaspokoić swoje potrzeby. Czy to nie jest podkolorowane?
Poszłam do agencji towarzyskiej, bo potrzebowałam pieniędzy. Przychodziły też i dziewczyny, którym faktycznie nic nie było potrzebne. One nie musiały tak pracować, po prostu lubiły to. Ale bywało różnie. Jedna koleżanka miała męża, który ją strasznie zranił. Ona stwierdziła, że będzie się za to mściła na mężczyznach. Była atrakcyjna i faceci się nią zachwycali. Nie okazywała im żadnych uczuć, traktowała ich powierzchownie. Inna, która miała męża, którego często nie było w domu, potrzebowała seksu. Nie chciała szukać kochanka, by się nie wiązać emocjonalnie. Kolejna z kolei przyszła z koleżanką, tak do towarzystwa. Trafiają do agencji często takie dziewczyny, które mają fiu-bździu w głowie. Rzadko która dziewczyna sobie nie radzi. Były dziewczyny, które nie potrafiły się przystosować i tego samego dnia czy następnego odchodziły. Jedna trafiła do naprawdę fajnego lokalu, ale nie mogła się przełamać. Po prostu nie trzeba myśleć o tym, co jest złego w tym zawodzie. Wiadomo, że jakieś załamanie w pewnym momencie się pojawia. Po roku coś takiego mnie dopadło. Zrobiłam przerwę. Później też byłam niezbyt długo i wiedziałam, że już więcej nie chcę.

Pani nadal pracuje w tym zawodzie?
Nie, już nie.

Do kogo jest skierowana książka "czarodziejki.com"?
Wydaje mi się, że powinny ją czytać osoby, które już coś wiedzą o życiu. Nie powinny jej czytać nastolatki. Jest skierowana zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn, chociaż wiem, że większą popularność cieszy się u pań. Panowie szukają w niej chyba emocji i mocniejszych wrażeń. Jednych w tej książce bardziej interesują scenki, a innych życiorysy. Dla niektórych jest za bardzo wulgarna i pornograficzna, dla innych za mało.

Czy trzeba było umieszczać takie obsceniczne sceny?
No gdyby tego nie było, to wtedy część naszego środowiska nie zostałaby opisana. A przecież czasem przychodzą specyficzni klienci i czerpią korzyści z różnych perwersji, jak "złoty deszczyk" czy podniecanie się przy pomocy fekaliów. Przychodzili panowie, którzy chcieli być poniżani słowami. Tacy mi się wydawali bardziej normalni. Pewnie krępują się zapytać żon, czy by z nimi zrobiły coś takiego. To jest temat kontrowersyjny. Żona widzi normalnego faceta, który chodzi do pracy, zarabia pieniądze, a tutaj "taka" propozycja. Miałam praktykę przed agencją w salonie sado-maso, więc mnie już to nie zaskakiwało.

Czy praca prostytutki nie koliduje z życiem rodzinnym? Kiedy czytałam o kobietach, które mają męża, dziecko, a jednocześnie pracują w agencji, to nie rozumiałam, jak to można oddzielić.
Dziewczyny oddzielają. Traktują "to" jak zwykłą pracę. Mąż idzie do biura, pracuje jakoś, a one idą "tutaj".

Rzeczywiście da się to oddzielić?
Oczywiście, chociaż jak mówię, co jakiś czas nadchodzi takie załamanie i nawet nie chce się, żeby chłopak albo mąż dotykał. Odczuwa się w tym momencie niechęć do wszystkich facetów. Pomimo iż to nie mąż czy chłopak jest winny, to też się od niego odsuwa. Wtedy potrzeba trochę czułości od partnera, ale ponieważ często partner nie wie, co się dzieje, nie potrafi pomóc kobiecie.

Prostytutki tipy dostają do kieszeni, natomiast jak są te pieniądze rozdzielane za podstawową usługę – między prostytutkę i alfonsa?
No akurat tam, gdzie ja pracowałam, było to dzielone pół na pół. Opłaty za usługi dodatkowe były oczywiście całe dla nas. Telefonistce płacił alfons, więc nas to nie obchodziło. On ją zatrudniał i się z nią rozliczał. Tam, gdzie wcześniej pracowałam, telefonistka miała 50 zł dziennie plus od każdej dodatkowej godziny pieniądze.

Wrócę do redagowania książki. Pomagał w tym dziennikarz, czy wiele zmodyfikował?
Nie, to zostało tylko trochę ogładzone. Powtarzały się tam wyrazy, jak w normalnej rozmowie, zdania były nielogicznie zbudowane. Ten klient pomógł nam znaleźć wydawcę. Treść książki została zachowana, wszystkie zdarzenia są prawdziwe, tylko zostało to trochę poprawione.

A skąd się wziął pomysł, by na końcu umieścić poradnik dla panów „jak się zachować i radzić sobie w agencji”?
Byłyśmy po prostu ciekawe, co klient powie na temat naszej pracy. Chciałyśmy wiedzieć, jak to zostanie ocenione z zewnątrz, więc poprosiłyśmy, żeby coś takiego napisał. A on stwierdził, że to musi być poradnik. Kierowała nami ciekawość, a przy okazji pasowało na zakończenie.

Gdyby Pani mogła jeszcze raz zdecydować, czy pójść do agencji w tamtej sytuacji, to jaką decyzję by Pani podjęła?
Na pewno bym nie poszła, mimo że na początku nie było źle. Pierwszy raz byłam w agencji na herbatę, by zobaczyć, jak to wygląda. Myślałam, że będą tam jakieś zapłakane dziewczyny ze smętnymi minami. One siedziały uśmiechnięte, gadały o przychodzących facetach. Miałam wtedy czas na podjęcie decyzji. Następnym razem poszłam od razu do pracy. Miałam tremę. Trafiłam nawet na sympatycznego gościa. I nie było to nawet takie złe, jak się obawiałam. Nie myślałam wtedy, że tracę swoją intymność, tylko, że opłacę sobie mieszkanie, będę miała pieniądze na moje potrzeby. Po roku się załamałam, ale gdy nie było szefa przychodziłam do pracy i siedziałam w kuchni z dziewczynami. Musiałam to przemyśleć, poukładać sobie w głowie. Bo po co miałam chodzić i nic nie robić? Potem znowu wróciłam do agencji, ale jak za drugim razem szłam, to już bardziej niechętnie. Po kolejnym załamaniu przyszłam tylko po to, by zabrać rzeczy. Tam zresztą poznałam chłopaka, z którym teraz jestem, który mnie z agencji wyciągnął. Było mi łatwiej. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że dużo się można nauczyć w takiej pracy, chociażby o potrzebach mężczyzn, instytucji małżeństwa, wrażliwości. Mimo tego wszystkiego oczywiście już nie wróciłabym do agencji. Chociaż gdybym tam nie trafiła, kto wie, co ze mną byłoby dalej...

Wywiad był autoryzowany.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

stan
  • stan
  • 23.10.2011 18:59

mocny temat,byłem zaspokoić się a agenci,chociaż mam żonę i wyszło tak że poznałem super kobietę tam w której się bardzo zakochałem i ona też we mnie, ale na wzgląd rodziny zerwałem z nią,ale ciąż Ją kocham!!chociaż mineło już 8lat ,mam z nią kątakt tylko przez neta..ma męża i dziecko i chyba jest szczęśliwa i tego jej życzę..a ja dalej ją będe kochał ,bo co mam zrobić??myśle że stchużyłem zwyczajnie...pozdrawiam wszystkich :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Pati
  • Pati
  • 29.05.2011 22:33

Temat rzeka....kupie ksiażke sama pracowalam w tym zawodzie ok 1 roku mialam dosc psychicznie nie bralam narkotykow czasami jakies % ale nie sporo,temat naprawde ciezki ale to prawda mozna sie wiele nauczyc o zyciu,ja dostalam niezła lekcje....pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
Emi Waszak
  • Emi Waszak
  • 10.12.2010 14:09

Świetny artykuł.Ukłon w stronę pana Andrzeja za zrozumienie tych kobiet.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Takich artykułów na "Wiadomościach24".pl potrzeba jest więcej! Te kobiety ze swoimi problemami pozostawiane są samym sobie! A już możliwość zwierzenia się, choćby taki interviev odciąża Psychikę.
Seks jest naturalną potrzebą zarówno Kobiet jak i Mężczyzn; - jeśli Go bardzo lubisz - możesz z hobby zrobić zawód;)) To nie ma nic wspólnego z "mężowstwem, intytucją małżeńską lub kościelną". - Twoje Ciało, Twój Sex należy TYLKO i WYŁąCZNIE DO CIEBIE SAMEJ!!

Jeśli jednak jesteś labilna, nie masz wystarczająco własnej Siły Woli - nie dotykaj tego! - bo to bywa czaem na Granicy życia & śmierci!! - Załóż normalny związek małżeński, miej jednego jedynego kochanego mężusia oraz "0" orgazmu ;))

Czego naturalnie Tobie - droga Czytelniczko "Czarodziejek.pl" naturalnie nie życzę! Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Problem stary jak świat nie do rozwiązania.Popyt i podaż to reguluje na calej kuli ziemskiej i na pewwno we wszechświecie także.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klara na podstawie książki i rozmowy mogę stwierdzić, że one po prostu odgraniczają w swojej psychice prostytucję od seksu z partnerem. Traktują to jako pracę, chociaż dla mnie jest to nie do wyobrażenia..."Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"

Komentarz został ukrytyrozwiń

ciekawe, ciekawe.

u nas rzadko sie o tym mówi. Sama znam zacnych, inteligentnych i zamoznych panów, ktorzy śmiało korzystają z usług takich agencji i wiedza o tym wszyscy, za wyjątkiem ich żon;]

ale przyznam szczerze psychika tych kobiet, prostytutek, ich motywacje, siła psychiczna czy może słabość? zawsze mnie interesowały. że jak to?
tu osoba prowadząca wywiad stara się dociec, jak kobiety te mogą oddzielić sferę zycia prywatnego i tę pracę, nie uzyskuje odpowiedzi. może ksiązka ją da?

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ choc umiarkowany. strona czarodziejki.com bez wątpienia się rozwinie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.