Facebook Google+ Twitter

Burmistrz Bierunia uwierzył w kosmoenergię i kupił mieszkańcom... rewitalizator

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-12-11 11:44

Nasz artykuł w czwartkowym DZ o Zbigniewie Hołodze wywołał w całej Polsce prawdziwą burzę. Mężczyzna produkuje wodę nasączoną pozyskaną przez niego "zdrowotną energią z kosmosu". Za wodę i specjalny rewitalizator każe słono płacić.

Zygmunt Hołoga. Fot. Agnieszka MaternaDowiedzieliśmy się, że dwa lata temu w kosmiczne właściwości wody z wizerunkiem Hołogi uwierzył burmistrz Bierunia, Ludwik Jagoda i z publicznej kasy zapłacił pseudomedykowi za rewitalizator dla gminnego basenu!

Proszę mi o tym panu nie przypominać - mówi burmistrz, kiedy pytamy go o dziwną transakcję. - Do tej pory ludzie nie mogą uwierzyć, że dałem się tak omamić. A Hołoga? Cuda obiecywał. Że sprawi, iż mieszkańcy w ogóle chorować nie będą. No co zrobić. Czasu nie cofnę, ale żałować żałuję.

Burmistrz Birunia, Ludwik Jagoda kupił od Zbigniewa Hołogi rewitalizator, mający nasączać wodę zdrowotną energią z kosmosu.

Zadziwiające, że ani burmistrz, ani przewodniczący rady miasta, ani nawet pracownicy urzędu nie są w stanie sobie przypomnieć, jaka kwota została przeznaczona na rewitalizator. Jan Wieczorek, ówczesny przewodniczący bieruńskiej rady miasta długo się namyśla przed odpowiedzią na pytanie. - Nawet nie pamiętam czy to był odrębny wydatek - zastanawia się głośno i po chwili stwierdza. - Ale nie robiłbym z tego aż takiej sprawy. Radni stwierdzili, że warto wypróbować nowy pomysł. Ale czy publiczne pieniądze można lekką ręką wydawać na niesprawdzone w żaden sposób urządzenia? - pytamy. - To nie były aż takie wielkie pieniądze - odpowiada szybko Jan Wieczorek.

Burmistrz Jagoda coś sobie jednak przypomina:

To było nie więcej niż 2 tysiące - zastanawia się. Kiedy to samo pytanie kierujemy do samego Zygmunta Hołogi, kwota nagle urasta już do kilku tysięcy! Sam nie jest jednak w stanie powiedzieć w jakiej kwocie zamknęła się transakcja. - Burmistrz mówił mi, że bardzo ludzie chwalą ten mój rewitalizator - przyznaje za to z dumą zmieniając temat.

Takiego optymizmu nie podziela jednak kierownik bieruńskiego basenu, Antoni Berger. - To są po prostu jakieś jaja! - śmieje się do słuchawki. - Hołoga przychodził do mnie kilkakrotnie, ale za każdym razem odsyłałem go do domu. Nie wzbudzał mojego zaufania z tymi swoimi kosmicznymi teoriami. Twierdził, że kosmiczna energia będzie się rozchodzić nie tylko po naszym basenie, ale miała promieniować na cały Bieruń! Z jednej strony mówił, że parametry kosmiczne się nigdy nie zmieniają, a za chwilę instruował, że co kwartał koniecznie będzie musiał przyjść skontrolować tę bioenergię. Oczywiście za opłatą. Nie wiem ile za to sobie życzył, bo nigdy później już się nie pojawił.

Kierownik bierze do ręki ofertę, którą dwa lata temu złożył miastu Hołoga i czyta: "Zdarzały się w mojej karierze przypadki, że kulawi po kąpieli w mojej wodzie nagle zaczynali być pełnosprawni"... - No nie mogę tego nawet dalej czytać - śmieje się Antoni Berger.

A jednak. O ile kierownik basenu Hołogę wyprosił, o tyle burmistrz w cudowne możliwości żywej wody uwierzył. - Któregoś dnia, kiedy wróciłem z urlopu, to urządzenie po prostu było już zamontowane. W ciągu dwóch lat nie odczułem kosmicznych wibracji. Jedyne co odczuwam, to palpitacje serca, kiedy sobie o tym wszystkim przypominam - wspomina Berger.

Dotarliśmy także do firmy dystrybuującej kolagen, której dyrektor również miał nieprzyjemne spotkanie z Zygmuntem Hołogą. - Wreszcie ktoś się nim zajął - mówi Marzena Demczuk z Gdańska, która jest dyrektorem marketingu firmy. - Nachodził nas kilkakrotnie - wspomina kobieta. - Zapowiedział, że może nasz produkt "uzdrowić kosmiczną energią" za jedyne... 70 tys. zł. Jeśli zdecydujemy się już tego samego dnia, zapłacimy w ramach promocji "tylko" 40 tys. - wspomina oburzona kobieta. - Nagabywał nas kilkakrotnie, kiedy zaczęliśmy go zbywać i odmawialiśmy zawarcia tej tajemniczej transakcji, straszył, że obsmaruje naszą firmę na łamach prasy. Przecież to zwykły szantaż, a on sam żądał od nas haraczu.

Także Andrzej Kostyra, prezes zarządu Fundacji Rozwoju Sportu, Kultury Fizycznej i Turystyki w Lędzinach przyznaje, że mężczyznę kojarzy.

- 1,5 roku temu złożył mi jakąś bzdurną ofertę. Za zamontowanie urządzenia na basenie, które miało uzdrowić co najmniej pół miasta, chciał 13 tys. zł. Nie chciało mi się wierzyć, że przyszedł z taką ofertą! - wspomina prezes. - Nachodził mnie kilkakrotnie. Kiedy w końcu w dosłowny sposób powiedziałem, co o tym myślę, obraził się i wygrażał. Co można powiedzieć? To ewidentne naciąganie ludzi i ten, kto w te kosmiczne cuda uwierzył, jest chyba niepoważny. Za 13 tys. zł, to ja mam komputerowo sterowany dozownik chloru, który najlepiej zabezpieczy ludzi przed nieczystościami.

A jakim cudem Hołoga trafił do prezesa lędzińskiej fundacji? - Przyszedł z listem polecającym od ówczesnego burmistrza Lędzin, Władysława Trzcińskiego - przypomina sobie prezes Kostyra.


Kim jest kosmiczny wynalazca?

Zygmunt Hołoga otworzył w Jastrzębiu Zdroju salon zdrowia, w którym chce udzielać porad paramedycznych i aplikować swoją "ożywioną" wodę z pozyskaną przez niego kosmiczną energią. Mimo że w broszurach reklamowych podaje numery już uzyskanych rzekomych patentów, okazuje się, że wcale ich nie posiada! - Jeżeli ktoś powołuje się na ochronę patentową, mimo że jej jeszcze nie ma, to sprawa dla policji - mówiła nam w czwartek Julita Łoniewska, rzecznik Urzędu Patentowego.

Hołoga twierdzi, że kosmoenergię pozyskuje ze skał z różnych stron świata: z zęba mamuta i skamieniałego drzewa sprzed milionów lat.
SMS

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Co tam Aneta K! To jest sprawa dla Temidy - szantaż, wymuszenia, kłamstwa, powoływanie się na patenty... I co? Wszyscy są zatrudnieni w seksaferze?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.