Pogoda znakomicie odzwierciedlała to, co działo się na korcie w drugim dniu turnieju. W blasku słońca Marta awansowała do półfinału, a przy odgłosach burzy Maria przegrała mecz, który już niemal wygrała.
Po pokonaniu Agnieszki Radwańskiej Marta skrzyżowała rakietę z Jeleną Dementiewą - tenisistką z pierwszej "dziesiątki" rankingu WTA. Grały ze sobą tylko raz - przed dwoma laty w Antwerpii. Wtedy górą była Rosjanka. Wczoraj nadarzyła się okazja do rewanżu. Gdyby do spotkania doszło w którymkolwiek z turniejów w 2007 r., zapewne nikt nie podejrzewałby, że Marta mogłaby wygrać. Ale w tym roku wróciła do dobrej formy. Do tej pory w jej karierze brakuje wielkich nazwisk na liście tych, nad którymi triumfowała. Nadszedł najwyższy czas, by to zmienić. Mecz toczył się przy pięknej, słonecznej pogodzie. Wbrew przypuszczeniom, nie trwał długo. Niektórzy szykowali się na zaciętą trzysetówkę, mając przed oczami wyobraźni świetny występ Domachowskiej przeciwko bardziej utytułowanej Radwańskije, a także znając dokonania Dementiewej. Nie tym razem.
- O, idzie Kuzniecowa ! - krzyczeli rozemocjonowani kibice, kiedy niespodziewanie przeszła obok nich w miasteczku handlowym obok kortu. Swieta w znakomitym nastroju wracała z treningu w towarzystwie sparingpartnera. Niedługo potem, już na korcie, uśmiech zniknął z jej twarzy. Postarała się o to Maria Kirilenko. Po początkowych, wyrównanych gemach ruszyła do ataku. Długimi i mocnymi zagraniami skutecznie zepchnęła rywalkę daleko za linię końcową. Przejęła inicjatywę i co chwilę wprawiała publiczność w zachwyt nad jej kończącymi uderzeniami. Pojawiły się pierwsze okrzyki zirytowanej przebiegiem spotkania Kuzniecowej.
został zakryty.
pory ich grze towarzyszyły "efekty specjalne" - odgłosy burzy. Przy grzmotach i błyskawicach lepiej radziła sobie Swieta. Przymusowa przerwa wybiła z rytmu Marię. Nie poruszała się już tak dobrze, jak wcześniej, pogorszył się serwis, returny nie były tak ostre, jak przed burzą. Przegrała drugi set 6:4 i po raz pierwszy w tym turnieju o zwycięstwie w meczu zadecydował trzeci set. Kuzniecowa ponownie zawołała trenera. Jego rady znów okazały się dobre, ponieważ bardzo szybko doprowadziła do stanu 4:1. Przeciwniczka próbowała jeszcze walczyć, ale zabrakło jej sił. Nie wykorzystała szansy na przełamanie przy 4:2. Po trzech godzinach ostatnią piłkę w meczu wygrała starsza z Rosjanek. Dziś w spotkaniu o półfinał zmierzy się z Lindsay Davenport.Zobacz także:
Artykuły
(47)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.89)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Adam Baranowski 02.05.2008 14:39
Elegancka relacja :)
Wreszcie Marta pokazała na co ja stać, Ona ma potencjał!
Barcelona - Athletic Bilbao w finale Pucharu Króla. Jak Katalończycy pożegnają Guardiolę?
(odsłon: +846)