Facebook Google+ Twitter

Buszujący w promocjach

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-06-03 16:34

Po kilkunastu latach przygód z używanymi gruchotami postanowiłem w końcu kupić auto z salonu. Oto wstępne rozpoznanie cenowe interesujących mnie modeli.

Fiat Grande Punto / Fot. Fiat.plKtóż z nas nie stał kiedyś przed takim dylematem jak kupno samochodu? Szukanie ogłoszeń, umawianie się na spotkania, oglądanie wozu, jazdy próbne, w końcu sama transakcja. Potem przerejestrowanie, ubezpieczenie i inne formalności. Sami to przecież dobrze znacie... Wreszcie wsiadacie do Waszego ”nowego” auta i gaz do dechy. Wyjeżdżacie na pierwszą dłuższą trasę. A tu niespodzianka! Auto nagle gaśnie i za nic w świecie nie chce ponownie zapalić. Zaglądacie pod maskę, pot spływa Wam z czoła, a serce przyspiesza ze zdenerwowania. Wszystko niby jest na swoim miejscu. Sprawdzacie dopływ paliwa. Coś chyba nie tak z pompą... W końcu źli na cały świat dzwonicie do znajomego mechanika. Przeżyliście kiedyś podobną historię? Ja przeżyłem.

Dojrzałem do decyzji



Po kilkunastu latach przygód z używanymi gruchotami postanowiłem w końcu kupić auto z salonu. Do podjęcia decyzji ostatecznie przekonała mnie żona, twierdząca że ma już serdecznie dość swojego 12-letniego Opla Astrę i najchętniej oddała by go na złom.
Interesuje nas auto nie za duże i nie za drogie, za to sprytne i wygodne. Trochę dla mnie, trochę dla mojej kobiety. W sam raz na jazdę po wielkim mieście. Powszechnie wiadomo, że największym minusem kupna samochodu prosto z salonu jest jego cena. Nie jestem multimilionerem i po latach oszczędzania mogę pozwolić sobie na wydatek rzędu 40-45 tysięcy złotych.

Dwa dni temu usiadłem przed komputerem i odpaliłem przeglądarkę. Pora na wstępny rekonesans. Zacząłem przeglądać strony w poszukiwaniu najprzyjemniejszych modeli w atrakcyjnych cenach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dzięki za komentarz :) Opinie są różne, nie wszystkim mądrościom “giełdowych specjalistów” trzeba wierzyć. Gdyby tak wszystkie zebrać do kupy i przeanalizować to pewnie wyszło by na to, że najlepiej to po prostu rowerem pomykać :) Zresztą oni też mogą mieć w tym interes... Mi wydaje się, że awaryjność aut zależy przede wszystkim od ich rocznika, a nie tego na jaką literkę zaczyna się nazwa. No i oczywiście od tego jak się to auto uzytkuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Giełdowi specjaliści" od samochodowego handlu mawiają, że nie należy kupować samochodów na literę "f" a więc... fordów, fiatów i ... francuskich. Jeśli to prawda to mam nadzieję, że ta zasada dotyczy jedynie segmentu samochodów używanych. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.