Facebook Google+ Twitter

By stawić się po własne szczęście. "Bieguni" Olgi Tokarczuk

Wyjść z granic własnego miasta, kraju, kontynentu- wreszcie z granic samego siebie. By stawić się tam, gdzie czeka osobiste szczęście. Olga Tokarczuk; ruch i bezruch.

"Bieguni" Olgi Tokarczuk / Fot. fot. okładka książki"Zamiast zwracać uwagę na twarz przechodniów, spoglądałem na ich stopy. I wszystkich tych zabieganych ludzi sprowadzałem do kroków śpieszących się- tylko ku czemu..." (Emil Cioran).

Ku czemu - podkreślił pasjonat myśli rumuńskiego filozofa w rozmowie z Olgą Tokarczuk. I tym samym stał się jedną z postaci jej najnowszej książki. Nie, nie wiodących albo raczej - pozornie nie wiodących. Bo być może te przytoczone słowa zawierają najgłębszy sens "Biegunów". Książki, którą Tokarczuk zyska sobie chyba artystyczną nieśmiertelność - nie tylko za sprawą literackiej Nagrody Nike 2008.

Gdy nic się już nie da zrobić

Istnieje jedna i tylko jedna prawdziwie szatańska zagrywka na kuli ziemskiej- bezruch. Znieruchomieć, to pozostać w tyle. Znieruchomieć, to posmakować sedna samotności. Znieruchomieć to powiedzieć niszczycielskim siłom świata- oto jestem.
"Najbardziej dotkliwy jest bezruch. Gęsty, widzialny. Zimny zmierzch, słabe światło sodowych lamp, grzęznące w mroku zaledwie metr od swego źródła". Z gasnącym światłem ucieka powietrze. Robi się duszno, ciało i duch zamknięte zostają w pułapce. "W nocy nad światem wschodzi piekło"- dodaje Tokarczuk w decydującym momencie swej powieści. I nagle do głosu dojść może przerażające przekonanie- "Nic się już nie da zrobić. Jestem".

Rzeka wyznacznikiem przyszłości

Tym, co przebija się przez oswojony, bezpieczny świat, wzbudza niespokojną świadomość możliwości istnienia nowej, lepszej ziemi, jest rzeka. Jej żywioł nieustannie drąży i drąży, sięga wzrokiem po linię horyzontu i za nią znika. W końcu wyciąga za tą linię wzrok wpatrzonego w nią człowieka. Do innego, lepszego świata.
Trwać w ruchu, to przekraczać granice, które nienaruszane stają się coraz to twardsze, bardziej nieprzystępne i niemożliwe do przekroczenia. W końcu zaczynają boleć.
Szatan nie ma z całą pewnością władzy nad jednym- nad ruchem. To, co porusza się, jest dla niego święte. Dlatego "ruszaj się, ruszaj, błogosławiony, który idzie"...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 28.01.2009 19:35

Cóż za przewrotny tekst. To, co można napisać w swoim pamiętniku, tuż przed snem, zaraz po przeczytaniu książki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.