Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

173436 miejsce

"By żyło się lepiej - wszystkim"

Po okresie transformacji ustrojowej w Polsce, zetknęliśmy się ze zjawiskiem postępującego zubożenia społeczeństwa, w skrajnych przypadkach godzącego w godność człowieka - żebractwa.

oblicza biedy / Fot. własnePrzed trzema tygodniami polityczny balon napompowany sloganami o IV RP z hukiem pękł, podmuchem zrzucając ze stołków jej twórców. Obdarzeni nadspodziewanym kredytem zaufania zwycięzcy przystąpili do formowania gabinetu. Przy uzasadnionym zainteresowaniu społeczeństwa i towarzyszących temu procesowi niekonwencjonalnych posunięciach schodzących polityków, w atmosferze wzajemnego porozumienia utworzono rząd koalicji PO i PSL. Po uroczystym zaprzysiężeniu, jego członkowie poprzez media zapewniali o poczuciu odpowiedzialności i woli rzetelnej służby dla dobra kraju i narodu.

Premier Donald Tusk dla podkreślenia determinacji realizowania wyborczych deklaracji, w emocjonalnej wypowiedzi nieopatrznie obiecał cud, co niewątpliwie ucieszyło wierzących oczekujących przede wszystkim poprawy sytuacji bytowej. A jest ona dramatyczna! 10% ludzi w naszym kraju żyje poniżej minimum egzystencji, a aż 50% społeczeństwa poniżej minimum socjalnego.*

Przed transformacją ustrojową w Polsce zjawisko marginalne, teraz - jak podają badania - wzrasta proporcjonalnie do rozziewu nożyc dochodowych ludności. Tak więc w okresie minionych 18 lat, krąg niedostatku systematycznie poszerzał się. Kolejnym rządom nie udawało się sensownie przeciwdziałać narastającej degradacji bytowej społeczeństwa. Sytuację wcześniej i nadal ratują różnego rodzaju akcje charytatywne, pozarządowe organizacje pomocowe oraz finansowana z budżetu państwa opieka społeczna. Jest to pomoc dalece niewystarczająca. Konieczne są rozwiązania systemowe.

Rząd premiera Tuska stanął przed poważnymi wyzwaniami. Opieka zdrowotna, edukacja, bezpieczeństwo, ... właściwie każdy resort boryka się z problemem, na jakie zadania skierować otrzymane z budżetu środki.
Z tych kłopotów można powoli wychodzić pod warunkiem, że zostanie przeprowadzona reforma finansów publicznych. Dotychczasowe ekipy rządowe doceniały strategiczne znaczenie tej operacji, jednak nie decydowały się na jej rozpoczęcie.

Mówi o tym również nowy rząd. I dobrze, bo najwyższy czas, aby w państwie opartym na standardach demokratycznych wreszcie "żyło się lepiej - wszystkim". Żeby ograniczyć poziom biedy do takiego na tyle, by nie spotykać żebrzących ludzi. Nie mam tu na myśli osobników o czerwonych nosach wygłaszających teksty "daj pani złotówkę - dodając niekiedy - na chleb", bo to często ich wybór. Oni zawsze będą, nawet w zamożnych społeczeństwach; to taki swoisty wielkomiejski folklor.

Myślę o ludziach dotkniętych przez los kalectwem, chorobą, czy najzwyczajniej niezaradnych życiowo.
Można ich spotkać na ulicach, parkingach, centrach handlowych proszących o jakiś grosz na operację dziecka, na jedzenie; pogrążonych w rozpaczliwej beznadziei. Pośród nich zdarzają się pospolici naciągacze, ale większość do takich zachowań zmusza sytuacja życiowa. Niektórzy swoją dolę przeżywają w cichości czterech ścian. Niekiedy wydobyci przez media otrzymują doraźną pomoc - na ogół od współobywateli. Temat to "gorący" i nader trudny.

Czy koalicja PO PSL wykaże dostateczną wrażliwość społeczną, aby dzieląc owoce dochodu narodowego złagodzić ostrość problemu? Zobaczymy. Te tradycyjnie oceniane 100 dni rządu, zapewne pozwolą na rozpoznanie trendów także w sferze polityki społecznej.

* dane: Centrum Informacji Społecznej SIC

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (33):

Sortuj komentarze:

Oby tak było!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maćku, przyjmij spóźnione podziękowania za uwagi i wskazówki. Pomyślę nad tym.

Przyznam, ciężko mi uwierzyć, aby to co piszę, dla przeciętnie "kumatego" człowieka było zbyt trudne do zrozumienia lub żebym aż tak beznadziejnie pisała.

Przyczyn skłonna jestem upatrywać raczej w tym o czym wiesz, a ja się domyślam - /lub odwrotnie/. :)
Ale trudno; pewno takim stygmatem będzie naznaczony każdy mój kolejny tekst.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to pora podsumować.

Godna uznania jest wrażliwość osób, które w swoim otoczeniu zauważają ludzi żyjących w niedostatku, wymagających wsparcia.
Doraźnie świadczona pomoc w postaci produktów żywnościowych, odzieży lub robienie zakupów czy też poczytanie babci książeczki, poza wdzięcznością obdarowanych i poczuciem dowartościowania własnego ego darczyńcy, problemu nie rozwiąże.

Skala zjawiska jest tak wielka, że tylko rozwiązania systemowe mogą stworzyć realną szansę na poprawę sytuacji bytowej ubogich warstw społeczeństwa.
Niestety, oprócz znanych nam przypadków /sąsiedzi, znajomi/ istnieją całe enklawy biedy, gdzie wolontariat jest bezsilny.

Na poprawę losu tych Polaków, konieczne są tak wielkie nakłady finansowe, którym sprostać może jedynie państwo.
Zadaniem rządu, niezależnie czy wywodzi się z partii Millera, Kaczyńskiego albo Tuska, jest dążenie do ograniczenia obszarów biedy.
Bowiem żyją tam nieszczęśliwi, wykluczeni ludzie; głównie tam rodzą się wszelkie patologie.

Miałam nadzieję, że z mojego tekstu zostanie odczytane właśnie takie przesłanie. :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maćku - nie kokietuj! Jesteś dwa lata mlodszy od mojego syna. Więc zaliczam cię do mlodzieży (jeszcze) aczkolwiek dojrzałej(już). :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rację maja wszyscy po trochu. Możnaby z tego zlepić jakąś całość, ale mi się nie chce.
Każdy kolejny rząd na swój sposób szuka "zlotego środka", ale najlepsze recepty na wszystko mają ci, ktorzy nie rządzą, bo dopierpo w momencie objecia rządów ogląd, osąd i działanie zmienia się w sposób nieprzywidywalny nawet dla nich samych.
Narastający rozziew materialny i poszerzający sie obszar nędzy jest faktem i po tylu latach transformacji czas już skonczyć te komuchowe "wypominki" i zacząć koncypować sposoby sensownego wykorzystania srodków idących na pomoc dla ubogich/niezaradnych/glupich/chorych/leniwych - bo to tez ludzie! I produkują ubogie/niezaradne/glupie/chore/leniwe dzieci !
Po czym wychowują je na obraz i podobienstwo swoje! Dlatego czas juz przestać usprawiedliwiać braki w systemie opieki społecznej tym wiecznym straszydłem "postkomuchostwem" a zacząc mysleć o poprawieniu systemu.
Dyskusja była ozywiona, młodzi dali Stefanii po łapach ale nic nowego nie wniesli.

Ja tez nie wniosę, bo jestem "postkomuch" i resztę czasu jaki mi pozostał nareszcie mogę poświęcić na zlosliwości pod adresem i w sprawie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

kurcze... a mnie się tak jakoś wydaje, że pomoc słabszym - życiowo, fizycznie i co tam jeśzcze da sie wymyślić - nie powinna być "konstytucyjnym obowiązkiem państwa" tylko moralnym obowiązkiem każdego z nas.

jak mam strarszą, lekko niepełnosprawną sąsiadkę, to nie chyba lepiej będzie, jak jej od czasu do czasu poczytam, skoczę po zakupy czy po ludzku odwiedzę, niż będę oglądała się na państwo (nawet wypisywała listy i petycje), aż zreformuje swój system opieki społecznej i przydzieli owej sąsiadce opiekunkę z pomocy społecznej.

ale ja młoda jeszcze jestem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam; znów sformułowanie grożące rozbiorem na "czynniki pierwsze".

Zdanie powinno brzmieć : Jednak z obawy, że dalszy mój udział w dyskusji mógłby zaniżyć jej poziom, wyłączam się z niej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję, że poświęciliście mi tyle uwagi.

Jednak z obawy że dalszy mój w niej udział mógłby zaniżyć poziom dyskusji,wyłączam się z niej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie chciałbym burzyć wysublimowanego fragmentu tożsamości autorki, ale w moich krytycznych komentarzach nie ma cienia "tendencyjnego stosunku do niej", lecz jedynie wyrażane wątpliwości pod kierunkiem wyżej napisanego tekstu; ewentulanie pod kierunkiem Jej nieuzasadnionych i tendencyjnych komentarzach skierowanych w moją osobę lub też idealistycznego stosunku do pewnych ważnych fragmentów naszej współczesnej historii, z który się nie zgadzam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czytając Wasze komentarze rozumiem, że zdanie na którym budujecie krytykę /przy tendencyjnym stosunku do mnie/, być może niezbyt zręczne, odczutujecie jakobym uważała, że za pomocą wyszczególnionych warunków, czy cech osobowych obywatela, państwo miałoby uzależniać wielkość pomocy społecznej .
To rzeczywiście byłoby śmieszne.
Konstytucyjnym zadaniem państwa jest zapewnienie godnego życia obywateli, a narzędziem do osiągnięcia tego stanu jest m.in. zapewnienie pracy.

Na jakim poziomie będziemy żyć, zależy od nas samych; właśnie od posiadanych kwalifikacji, talentu, pracowitości, stanu zdrowia, itp.
Robotnik będzie "wylewał pot" za stawki określone w Układzie Zbiorowym Pracy danej branży, czy specjalności, a pracownik naukowy posiada taką wiedzę, że nie musi pocić się przy pracy, ponieważ angażuje inne struktury swojego organizmu z pewnością za wyższe stawki.

Pracujący uczestniczą w tworzeniu dochodu narodowego, a im on wyższy, tym większa możliwość wyeliminowania, czy ograniczenia biedy i patologii społecznej.

Nie podejrzewam Ciebie Maćku, abyś tego nie wiedział.

A co do wpisywania się w stylu "pod Ciebie" przez innych, to "jazda po bandzie" conajmniej śmieszności.
Przyznam,Twoje wpisy nie bywają dla mnie miłe, ale doceniam klasę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.