Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

95691 miejsce

"Być jak Kazimierz Deyna" - rób tak, jak tylko potrafisz

"Trzeba żyć i pracować tak ciężko, jak się tylko potrafi, nawet jak gwiżdże na nas cały stadion." Słowa, które dosłownie mogą odebrać sportowcy i sędziowie. Metafora zobrazowana w filmie Anny Wieczur-Bluszcz, może dotyczyć każdego.

"Być jak Kazimierz Deyna" / Fot. Plakat"Być jak Kazimierz Deyna" przenosi widzów w czasy PRLu. Jednak nie o polityce się tu prawi. Film nawiązuje do osoby słynnego polskiego piłkarza, Kazimierza Deyny, którego jednak w filmie nie zobaczysz, a usłyszysz tylko o faktach, które kibicom piłkarskim nie są obce. Poznasz Kazika (Aleksander Staruch, Marcin Korcz), który urodził się w chwili, gdy Kazimierz Deyna strzelił gola Portugalii, Kazika, który opowie Ci swoją historię.

Mecz życia Kazika zaczyna się w październiku 1977 roku. Polska gra z Portugalią, ojciec (Przemysła Bluszcz), jako zagorzały kibic czeka na pierwszy gwizdek sędziego, a matka (Gabriela Muskała) nie oczekuje na mecz, lecz na narodziny syna. I w tym momencie sędzia gwiżdże początek spotkania. Ojciec w 21. minucie ucieka spod szpitala, a matka, krzycząc "gooool", rodzi syna, któremu na upamiętnienie wielkiego piłkarskiego wydarzenia i ku jeszcze większej radości ojca, dają na imię Kazik.

Kazik ma być wielką gwiazdą polskiego futbolu. Ojciec poświęca na treningi z synem wiele czasu, zapisuje go do "szkółki" piłkarskiej, gdzie pod okiem "fachowego" trenera, Kazik uczy się ciężkiej boiskowej pracy. Ojciec che, by Kazik stał się taki, jak jego autorytet - Kazimierz Deyna. Kazik posłusznie, uparcie trenuje, ale z większą łatwością od strzelenia gola, przychodzi mu pisanie wierszy. Wychowując się w kochającej, ale nawiedzanej przez kryzysy rodzinie, chłopak wkracza w okres dorastania. Trenując codzienność, gra swój najważniejszy mecz życia.

"Być jak Kazimierz Deyna" to lekka komedia, która może fabułą nie grzeszy, nie ma spektakularnych efektów specjalnych, ale przez swoją prostotę pokazuje codzienne sytuacje i codzienne wybory, które dotykają każdego. Wpleciony humor i ironia z niebywałą lekkością pokazują czasy lat 80. i 90. Białe skarpetki, ortalionowe kurtki, a do tego słodko-gorzkie przemyślenia na temat własnego życia, konieczności wyjazdu w poszukiwaniu lepszego jutra i transformacja ustrojowa, którą najlepiej obrazuje dziadek Kazika (Jerzy Trela)/

Film momentami może być nudny, jednak częste przerysowania rzeczywistości, wplecione anegdotki choćby z "Niewolnicy Isaury", czy znakomita gra aktorów Treli, Bluszcza i Muskały, rekompensują takie momenty. Gra aktorska nadaje filmowemu debiutowi Anny Wieczur-Bluszcz sporo błyskotliwości i wdzięku.

Co razi, to bogaty jak na polskie komedie przystało wachlarz przekleństw. Język nie jest wyrafinowany, jednak nie razi on tak, jak w innych naszych rodzimych komediach, gdzie czasem naprawdę ciężko jest słuchać dialogów. Tutaj można na ilość "łaciny" delikatnie przymknąć oko.

Można się spotkać z różnymi opiniami na temat filmu. Ważne w tym momencie jest nastawienie. Jeśli chcesz zobaczyć coś na miarę Hollywood i przeżyć najbliższe półtorej godziny w niezwykłych emocjach i z dreszczem niepewności, to lepiej wybrać inny film. Jeżeli jednak chcesz odpocząć i wyjść z kina w dobrym humorze, to szczerze polecam "Być jak Kazimierz Deyna".

Lekka, skłaniająca do refleksji komedia obyczajowa. Nie tylko dla kibiców piłkarskich, bo ci wręcz mogliby być tu nieco rozczarowani, nastawiając się na piłkarską fabułę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.