Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1652 miejsce

Bydgoski Modraczek. Takiej kawiarni nie ma nawet w Krakowie

Był chłodny, listopadowy wieczór, kiedy dotarłam wreszcie – choć z niemałym opóźnieniem – do bydgoskiego Modraczka na Wyżynach. Przekraczałam próg budynku z obawą, niemal lękiem… A jeśli nikt nie przyszedł? Albo już zrezygnował z czekania?

Wiesława Barbara Jendrzejewska / Fot. Wiesława i Marek SzczyraJednak już wchodząc po schodach, usłyszałam stłumiony gwar, który dowodził, że jednak ktoś na mnie czekał. A kiedy „na górze”, powitała mnie serdecznie, uśmiechnięta, energiczna gospodyni lęk bezpowrotnie minął, zaś na jego miejscu pojawiła się pewność, że ten wieczór będzie na pewno niezapomniany…

Marta Gracz: Kiedy i gdzie, narodził się pomysł założenia Kawiarni Literackiej?
Wiesława Barbara Jendrzejewska: W Domu Kultury Modraczek, dokładnie w gabinecie pani dyr. Agnieszki Buzalskiej, z którą planowałyśmy „coś” literackiego, coś dla społeczności, najpierw lokalnej, osiedlowej. To był marzec lub kwiecień 2007r, a w maju odbyło się pierwsze spotkanie z bardzo dobrym poetą. I tak to się zaczęło…

Dlaczego Modraczek? W Bydgoszczy jest wiele innych domów kultury…

Z Modraczkiem miałam kontakt już wcześniej. Poza tym jest tam młoda, otwarta pani dyrektor na ciekawe inicjatywy kulturalne, młoda kadra, chętna do działań, piękny lokal, sprawiły, że właśnie tu już od prawie pięciu lat działa nasza Kawiarnia Literacka.

Czy od samego początku, w Pani zamyśle, przeznaczeniem Kawiarni, były spotkania z artystami z całego kraju, czy może początkowo chodziło o promocję „rodzimych”, bydgoskich twórców?
Na pewno na początku myślałam o poetach bydgoskich, ale bardzo szybko dobre wiadomości się rozchodzą, a że jestem związana z kilkoma grupami literackimi, a też należę do Stowarzyszenia Autorów Polskich, mam kontakt z poetami z całej Polski i oni, dowiadując się o naszej Kawiarni Literackiej, sami zaczęli o nią dopytywać i tu prezentować swoją twórczość.

Jak to jest, że na swój „występ” w Modraczku artyści potrafią czekać miesiącami, a Pani zapewnia im serdeczne przyjęcie przy pełnej sali. Nie jest tajemnicą, że często spotkania tego typu, kończą się całkowitym brakiem zainteresowania a zaproszony artysta miast karmić, poskramia urażone ego w otoczeniu pustych krzeseł.
No faktycznie. Jest to fenomen tej kawiarni, do której lgną i poeci, i słuchacze. Na początku niewielu ludzi kultury w Bydgoszczy wierzyło w powodzenie tej inicjatywy, ale ja jak się za coś zabieram, to oddaję się temu cała z pełnym optymizmem w powodzenie. Mamy jedno spotkanie w miesiącu (świadomie jedno, by nam nie spowszedniało), to jest 10 spotkań w roku, zatem trzeba czekać na swój termin, ale nikt do tej pory się nie wycofał z czekania i nikt nigdy nie oddał swojego terminu, a bywa, że czekają… dwa lata… Wielu ludzi wypatrzyło nas w Internecie. Piszą, pytają i po prostu chcą wystąpić w prawdziwej Kawiarni Literackiej. Ostatnio odezwał się pisarz z Krakowa, który oglądając naszą stronę na Facebooku i galerię zdjęć, stwierdził, że takiej kawiarni nie ma w Krakowie! Obiecuje, że niebawem wyda drugą książkę (mamy wymagania wobec piszących, nie mogą to być amatorzy) i natychmiast zapisuje się w kolejce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Pozdrawiam obie Panie. Świetny wywiad. Z przyjemnością przeczytałem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.