Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15946 miejsce

Był bohaterem mediów. Teraz cierpi. Powikłane losy Reksia

O historii uratowania wielkiego, żółtego mieszańca rozpisywały się łódzkie media. Pies ze zmiażdżoną łapą został w grudniu u.r. odnaleziony przez strażników miejskich w przydrożnym rowie i przekazany do łódzkiego schroniska przy ul. Marmurowej. W schronisku przebywał do końca lipca, następnie zaś został przekazany do adopcji. Teraz Reksio jest ponownie pensjonariuszem zwierzęcego azylu przy ul. Marmurowej. Dlaczego?

Pies znaleziony w przydrożnym rowie


Reksio, czyli "śmiejący się" pies w swoim boksie na ulicy Marmurowej. / Fot. foto: Ewa ŁazowskaGdy łódzcy strażnicy miejscy wracali w połowie grudnia ubiegłego roku ze szkolenia, z pewnością nie mogli przewidzieć, że wrócą do Łodzi z pokaźnym bagażem w postaci wielkiego, rudego mieszańca potrąconego przez samochód oraz jego psiego towarzysza, który "ściągnął" pomoc dla poturbowanego kolegi.

Czytaj także: Reksio i Cygan. Psia przyjaźń bywa silniejsza od ludzkiej
Historia Reksia i jego kompana przez dłuższy czas nie schodziła ze szpalt gazet, a w ratowanie łapy psa zaangażowały się liczne instytucje - także przedsiębiorstwo specjalizujące się w konstruowaniu protez, ponieważ zmiażdżona łapa Reksia nie rokowała nadziei na całkowite jej wyleczenie.

Łagodny olbrzym wraca do zdrowia, czyli czas pomyśleć o adopcji


Od grudniowych wydarzeń minęło siedem miesięcy. Dyrekcja schroniska uznała, że Reksio kwalifikuje się już do adopcji, a jego dalsze przebywanie w zwierzęcym azylu przy ul. Marmurowej nie powinno trwać bez końca. Pies z powodu swojej wielkiej łagodności, także urody, miał z pewnością szansę na dobry dom. Był przecież "gwiazdą" medialną, co w dalszym rozwoju wypadków okazało się dla niego zgubne.

W ciągu tych siedmiu miesięcy przebywania w schronisku Reksio zaprzyjaźnił się ze schroniskowym pielęgniarzem. Pan D., jako człowiek pokaźnego wzrostu i silnej postury, nie jeden raz dźwigał Reksia na rękach, gdy trzeba było zawieźć psa do kliniki weterynaryjnej. Jednym słowem, pan D. opiekował się Reksiem najlepiej jak potrafił, co przy podejmowaniu ostatecznej decyzji dyrekcji schroniska o adopcji Reksia miało podstawowe znaczenie. Pod koniec lipca z panem D. została podpisana umowa adopcyjna, a Reksio i jego opiekun mieli być już na zawsze razem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Wafel
  • Wafel
  • 15.09.2012 18:39

Wafelek daje łapki w dół.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@E.Szychlińska, Pani Elu! Są, co prawda, w mniejszości (taką mam nadzieję), ale jak widać - są mocno aktywni w tępieniu tych, którzy zwierzęta kochają. To po pierwsze. Po drugie - a może jest tak, że internauta tak pracowicie minusujący i komentarze i mój artykuł - miał swój jakiś udział w wykradzeniu psa? I tu aż się prosi by przytoczyć treść komentarza pani Ewy Tiny Szafranowicz z godz. 14:09

Komentarz został ukrytyrozwiń
E.Szychlinska
  • E.Szychlinska
  • 14.09.2012 15:49

@ ZAUWAŻYŁAM TE CZERWONE KCIUKI JUŻ WCZORAJ , było mi bardzo przykro , że mamy tylu niewrażliwych na cierpienia naszych braci mniejszych . Jednak pocieszam się ,że są i tak w mniejszości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pytania na które nie oczekuje się odpowiedzi to pytania retoryczne. Czasem jednak powinno się szukać. Bo jak to napisał Jonathan Carroll "Niektóre odpowiedzi w życiu są tak niesamowite, choć satysfakcjonujące, że usłyszawszy je, umysł może tylko rozsiąść się wygodniej i czknąć z ukontentowania."

Komentarz został ukrytyrozwiń

A tak przy okazji. Ile trzeba mieć w sobie głupoty, a nawet podłości by po przeczytaniu tekstu (zakładam, że tekst jest jednak czytany) - minusować od góry do dołu komentarze?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@levy -Z tego co mi wiadomo - Pan D. przebywał akurat w pracy, czyli w schronisku, gdy Reksio zniknął z jego posesji. A poza tym dlaczego miałby się pozbywać psa, z którym się zaprzyjaźnił? Nie wszyscy pracownicy takich placówek jakimi są schroniska dla zwierząt - cierpią na chorobę zwaną znieczulicą.

Komentarz został ukrytyrozwiń
levy
  • levy
  • 13.09.2012 20:03

Może pan D pozbył się Reksia ?

Komentarz został ukrytyrozwiń
E.Szychlinska
  • E.Szychlinska
  • 13.09.2012 18:04

To jest tak smutne ,że łzy same lecą . Człowiek potrafi być dziwnym ssakiem. Niby rozum ma ale nie używa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadziu, Reksia znaleźli strażnicy miejscy nie w okolicach Łodzi, ale na teranie Wielkopolski - o czym nie wiedziałam gdy pisałam poprzedni artykuł o Reksiu i jego kumplu Cyganie. Szczegółów, o których piszesz - nie da się już, niestety, ustalić. Są pewne domniemania w tej sprawie kradzieży Reksia, ale, póki co, są to tylko domniemania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co za historia! A może Reksio został wykradziony przez poprzedniego właściciela i uciekając uległ znowu wypadkowi? Oraz - czy za pierwszym razem na pewno był to wypadek, a nie porzucenie "unieszkodliwionego" psa (aby nie powrócił do domu)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.